Neonaziści w Lesie Kabackim! [Tylko u nas]

Napisała do nas przerażona Czytelniczka, która zgubiła się w Lesie Kabackim i trafiła na neonazistów, którzy palili akurat tęczową flagę przy wizerunku Adolfa Hitlera. Jak podkreśla zdjęcie nie jest idealne, ale bala się robić inne.

Fot. Czytelniczka

(Pisownia oryginalna)

Czytałam artykuły w Waszym serwisie. Wiem, że często dostajecie wiadomości od czytelników. Piszecie również o tematach bulwersujących i trudnych. Dlatego pragnę się z Wami podzielić historią, która zdarzyła się mniej więcej miesiąc temu.

Spacerowałyśmy po Lesie Kabackim, z koleżanką i jej psem. Była ładna pogoda, zaczynało się ściemniać. W pewnym momencie pies zerwał się ze smyczy. Pobiegłyśmy za nim. Po chwili zgubiłam również i koleżankę. Nie wiedziałam, gdzie jestem. Widziałam jedynie drzewa dookoła. Nabrałam otuchy, gdy usłyszałam ludzkie głosy. Zaczęłam iść w ich stronę. Dotarłam na niewielką łąkę, gdzie stało kilku mężczyzn. Zupełnie zwyczajni, w różnym wieku. Ponosili ręce do góry. Jeden z nich podnosił do góry jakiś przedmiot. Z bliska się zorientowałam, że to tęczowa flaga. Sama nie jestem lgbt, ale mam takich przyjaciół. Dlatego wkurzyłam się, że oni ją palą. Ale jak palili!

Przy drzewie, z namalowanym czarnym krzyżem i portretem największego zbrodniarza w historii! Udało mi się zrobić zdjęcie, którego jakość pozostawia wiele do życzenia, bo strasznie się bałam. Miałam szczęście, że gdy mnie zauważyli, schowałam szybko telefon. Zapytali się, co tu robię. Odparłam, że się zgubiłam, udawałam głupią, która nic nie wie. Zaproponowali mi „modlitwę” i „eucharystię”. Recytowali coś z nieznanym języku i usypali kreski w kształcie swastyki. Wciągali to, a ja razem z nimi. Bałam się im odmówić.

Gdy skończyli, odprowadzili mnie na przystanek, do Wilanowa. Pytali o kontakt, numer telefonu, podałam im zmyślony na szybko numer i nazwisko. Potem do później nocy jeździłam po całym mieście, żeby ich zgubić. Rodzicom nie powiedziałam o tym, nie uwierzyliby mi. Ci jednak i tak widzieli, że coś się dzieje więc wysłali mnie do terapeuty. Po kilku sesjach zgodziłam się wyjawić to koleżance. Ta poradziła mi poinformować media, zwłaszcza Warszawę w pigułce. Mam nadzieję, że moje ostrzeżenie dotrze do ludzi, zanim będzie za późno.

Copyright © 2016-2018 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.