Nie ma go jeszcze w Polsce, ale eksperci nie mają złudzeń. „To kwestia czasu”

Szerszeń azjatycki nie został jeszcze oficjalnie stwierdzony w Polsce, ale eksperci ostrzegają, że jego pojawienie się może być tylko kwestią czasu. Inwazyjny gatunek został już potwierdzony m.in. w Niemczech i na Słowacji, a jego dalsze rozprzestrzenianie budzi obawy o pszczoły i lokalne ekosystemy.

Fot. Pixabay

Niebezpieczny gatunek coraz bliżej Polski. Eksperci mówią wprost: to tylko kwestia czasu

Szerszeń azjatycki został już potwierdzony w kilku krajach graniczących z Polską, a eksperci nie mają wątpliwości, że jego pojawienie się nad Wisłą jest bardzo prawdopodobne. Gatunek uznawany jest za inwazyjny i stanowi zagrożenie przede wszystkim dla pszczół oraz lokalnych ekosystemów.

Coraz bliżej polskich granic

Choć w Polsce nie odnotowano jeszcze oficjalnie obecności szerszenia azjatyckiego (Vespa velutina), sytuacja w Europie pokazuje, że jego ekspansja postępuje bardzo szybko. Owad został już potwierdzony między innymi w Niemczech i na Słowacji, a eksperci wskazują, że pojawienie się go w naszym kraju może być jedynie kwestią czasu.

Według specjalistów pojedyncze osobniki są w stanie przemieszczać się nawet o kilkadziesiąt kilometrów w ciągu roku. Oznacza to, że wraz z rozwojem populacji w krajach sąsiednich rośnie ryzyko przekroczenia przez nie polskiej granicy.

Jak szerszeń azjatycki trafił do Europy?

Naukowcy wskazują, że gatunek pojawił się na naszym kontynencie przypadkowo około 2004 roku. Najprawdopodobniej owady zostały sprowadzone do Francji wraz z transportami towarów z Azji, między innymi w skrzyniach wykorzystywanych do przewozu owoców lub sprzętu ogrodniczego.

Od tego czasu szerszeń azjatycki rozprzestrzenił się na wiele państw Europy Zachodniej. We Francji i Hiszpanii od lat prowadzone są działania mające ograniczyć jego populację. W niektórych regionach likwidowane są tysiące gniazd rocznie.

Dlaczego ten gatunek budzi obawy?

Szerszeń azjatycki został uznany za gatunek inwazyjny. Największe zagrożenie stanowi dla pszczół miodnych i innych owadów zapylających, które są ważnym elementem ekosystemu oraz rolnictwa.

Eksperci podkreślają jednak, że nie należy wpadać w panikę. Owad nie jest uznawany za szczególnie niebezpieczny dla ludzi. Podobnie jak inne gatunki błonkoskrzydłych może użądlić, gdy poczuje się zagrożony lub gdy ktoś zbliży się do gniazda.

Jak rozpoznać szerszenia azjatyckiego?

Charakterystyczną cechą tego gatunku jest bardzo ciemne ubarwienie ciała. Tułów i większość odwłoka mają niemal czarny kolor, a na odwłoku widoczne są wąskie pomarańczowo-żółte pasy. Najłatwiej rozpoznać go po nogach, które są ciemne przy tułowiu, natomiast ich końcówki mają intensywnie żółte zabarwienie.

To właśnie żółte nogi sprawiły, że gatunek bywa nazywany również szerszeniem żółtonogim.

Co zrobić, jeśli zauważysz podejrzanego owada?

Specjaliści zalecają przede wszystkim zachowanie spokoju i bezpiecznego dystansu. Nie należy próbować samodzielnie usuwać gniazda ani łapać owada.

Najlepiej wykonać wyraźne zdjęcie lub krótkie nagranie, które pozwoli ekspertom zweryfikować obserwację. Następnie warto zgłosić sprawę do urzędu gminy lub Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.

Co to oznacza dla Ciebie?

Na razie szerszeń azjatycki nie został oficjalnie potwierdzony w Polsce, jednak eksperci zalecają czujność. Jeśli zauważysz nietypowego szerszenia o bardzo ciemnym ubarwieniu i charakterystycznych żółtych nogach, nie próbuj go niszczyć. Zdjęcie i zgłoszenie odpowiednim służbom może pomóc w szybkim wykryciu pierwszych stanowisk tego gatunku w kraju..

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl