Nie wolno robić tego z jesiennymi liśćmi. Jeden telefon sąsiada może zakończyć się mandatem
Jesienią właściciele domów zbierają z ogrodów całe worki liści. Część osób nadal wybiera najprostsze rozwiązanie i rozpala ognisko na własnej posesji. To może skończyć się interwencją straży miejskiej albo policji i mandatem do 500 zł. Liście, trawa oraz gałęzie są odpadami zielonymi i nie wolno pozbywać się ich poprzez spalanie w ogrodzie. W Warszawie są odbierane przez cały rok, ale trzeba przestrzegać konkretnych zasad.

Dym pojawia się między domami, wpada do otwartych okien i osiada na praniu. Wystarczy, że jeden z sąsiadów zadzwoni pod numer straży miejskiej albo policji, aby na posesji pojawili się funkcjonariusze.
Samo zgłoszenie nie oznacza automatycznego mandatu. Służby muszą ustalić, co rzeczywiście jest spalane. Jeżeli w ognisku znajdą się liście, skoszona trawa, gałęzie lub inne odpady, właściciel może ponieść konsekwencje.
Liście z własnego drzewa także są odpadami
Wielu właścicieli posesji uważa, że skoro liście spadły z drzewa rosnącego na ich działce, mogą spalić je we własnym ogrodzie. Przepisy nie działają jednak w ten sposób.
Zgrabione liście, skoszona trawa, resztki roślin oraz przycięte gałęzie, których właściciel chce się pozbyć, stają się odpadami biodegradowalnymi. Ustawa o odpadach stanowi, że odpady mogą być termicznie przekształcane wyłącznie w przeznaczonych do tego spalarniach lub współspalarniach.
Zakaz nie znika tylko dlatego, że:
- ognisko rozpalono na prywatnej działce,
- liście są suche,
- rośliny nie zostały spryskane chemikaliami,
- właściciel spala wyłącznie odpady ze swojego ogrodu,
- sąsiedzi wcześniej robili to samo.
Policja w oficjalnym komunikacie przypomina, że spalanie liści, gałęzi i innych odpadów zielonych w ogrodzie może zakończyć się mandatem do 500 zł. Podstawą odpowiedzialności jest między innymi art. 191 ustawy o odpadach. Informacja Policji
Jeden telefon wystarczy do rozpoczęcia interwencji
Sąsiad nie musi samodzielnie udowadniać, co znalazło się w ognisku. Może zgłosić widoczny dym, intensywny zapach lub podejrzenie spalania odpadów.
W Warszawie takie zgłoszenie można przekazać straży miejskiej pod numerem 986. Jeżeli istnieje bezpośrednie zagrożenie pożarem, zdrowiem lub życiem, właściwym numerem alarmowym jest 112.
Po przyjeździe funkcjonariusze mogą sprawdzić źródło zadymienia i podjąć interwencję. Warszawska straż miejska podkreśla, że kontrole związane z nielegalnym spalaniem odpadów są prowadzone zarówno po sygnałach od mieszkańców, jak i z inicjatywy samych strażników. Straż Miejska m.st. Warszawy
Telefon sąsiada nie przesądza o winie. Może jednak doprowadzić do kontroli, a jeśli naruszenie zostanie potwierdzone – do mandatu albo skierowania sprawy do sądu.
Mandat to nie zawsze koniec konsekwencji
Za spalanie odpadów poza przeznaczoną do tego instalacją może zostać nałożony mandat do 500 zł. Ustawa przewiduje również grzywnę albo areszt, jeśli sprawa trafi do sądu.
Znacznie poważniejsza sytuacja powstaje, gdy ogień wymknie się spod kontroli, przeniesie się na zabudowania, las albo sąsiednią działkę. W zależności od okoliczności mogą wówczas dojść kolejne konsekwencje związane ze stworzeniem zagrożenia pożarowego, uszkodzeniem mienia lub sprowadzeniem niebezpieczeństwa dla ludzi.
Właściciel może również odpowiadać za wyrządzoną szkodę. Jeżeli ogień lub dym uszkodzi elewację, samochód, rośliny albo inne mienie sąsiada, problem nie musi zakończyć się na mandacie.
Mokre liście powodują szczególnie uciążliwy dym
Jesienne liście często są wilgotne i nie spalają się równomiernie. Zamiast płomienia pojawia się długotrwałe tlenie oraz gęsty dym.
Może on być szczególnie dotkliwy dla:
- osób z astmą i innymi chorobami układu oddechowego,
- dzieci,
- seniorów,
- kobiet w ciąży,
- mieszkańców sąsiednich domów,
- kierowców, jeśli dym ogranicza widoczność na drodze.
Nawet pozornie niewielkie ognisko może zadymić kilka sąsiednich posesji. Kierunek wiatru potrafi się zmienić w ciągu kilku minut, dlatego zapewnienie, że „dym leci w drugą stronę”, nie chroni przed interwencją.
W Warszawie liście są odbierane przez cały rok
Mieszkańcy Warszawy nie muszą palić ani samodzielnie wywozić wszystkich liści. Odpady zielone są odbierane przez operatorów przez cały rok.
Zgodnie z aktualnymi zasadami:
- z domów jednorodzinnych od marca do listopada odbiór odbywa się co dwa tygodnie,
- od grudnia do lutego – co cztery tygodnie,
- z budynków wielolokalowych od marca do listopada – co tydzień,
- zimą – co cztery tygodnie.
Dokładne terminy dla konkretnego adresu trzeba sprawdzić w harmonogramie dostępnym w systemie Warszawa 19115.
Miasto zaleca wystawienie odpadów zielonych nie wcześniej niż 24 godziny przed wyznaczonym terminem odbioru. Aktualne zasady odbioru odpadów zielonych w Warszawie
Nie wrzucaj liści do pierwszego przypadkowego worka
Właściciele domów jednorodzinnych powinni gromadzić odpady zielone w workach kupionych we własnym zakresie.
Warszawskie zasady wskazują, że worki powinny:
- mieć pojemność co najmniej 60 litrów,
- być odporne na rozerwanie,
- być przezroczyste albo półprzezroczyste,
- mieć kolor inny niż zarezerwowany dla pozostałych frakcji odpadów,
- umożliwiać sprawdzenie zawartości.
Liście, skoszona trawa i rozdrobnione gałęzie mogą trafić do takiego worka. Większe konary trzeba rozdrobnić albo przekazać do Punktu Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych.
Odpady zielone można bezpłatnie zawieźć do warszawskiego PSZOK-u, o ile ich ilość nie wskazuje na pochodzenie z działalności gospodarczej.
Jest jeszcze kompostownik, ale trzeba pamiętać o ważnym haczyku
Liście można także zagospodarować w przydomowym kompostowniku. To legalne i pozwala uzyskać materiał, który później można wykorzystać w ogrodzie.
W Warszawie właściciel domu jednorodzinnego może skorzystać z częściowego zwolnienia z opłaty za odpady, jeśli zadeklaruje kompostowanie bioodpadów.
Ma to jednak konsekwencję: jeżeli mieszkaniec korzysta z ulgi za kompostownik, miasto nie odbiera od niego odpadów zielonych i bioodpadów. Aby ponownie korzystać z miejskiego odbioru, trzeba odpowiednio zmienić deklarację i zrezygnować z ulgi.
Nie można więc jednocześnie płacić obniżonej stawki za samodzielne kompostowanie i regularnie wystawiać worków z liśćmi do odbioru.
A co ze zwykłym ogniskiem albo grillem?
Zakaz spalania liści nie oznacza automatycznie ogólnopolskiego zakazu każdego grilla czy ogniska rekreacyjnego. Kluczowe jest to, co zostaje wrzucone do ognia, gdzie ognisko zostało rozpalone oraz jakie lokalne przepisy obowiązują na danym terenie.
Czyste, nieimpregnowane drewno używane jako opał nie jest tym samym co worek liści przeznaczonych do wyrzucenia. Nie wolno jednak dorzucać do ognia:
- odpadów zielonych,
- płyt meblowych,
- drewna malowanego lub impregnowanego,
- plastikowych opakowań,
- gumy,
- starych ubrań,
- śmieci komunalnych.
Nawet legalnie rozpalone ognisko nie może powodować zagrożenia pożarowego ani nadmiernej uciążliwości dla sąsiadów. Trzeba również sprawdzić lokalne przepisy przeciwpożarowe, regulamin rodzinnego ogrodu działkowego oraz obowiązującą uchwałę antysmogową.
Najbezpieczniejsze są trzy rozwiązania
Z jesiennymi liśćmi można postąpić zgodnie z prawem na trzy podstawowe sposoby:
- Zapakować je i wystawić zgodnie z lokalnym harmonogramem odbioru.
- Przekazać je do właściwego PSZOK-u.
- Zagospodarować w przydomowym kompostowniku.
Spalenie sterty liści może wydawać się szybsze, ale jeden telefon sąsiada wystarczy, aby na posesji rozpoczęła się kontrola. Jeśli funkcjonariusze potwierdzą spalanie odpadów, jesienne porządki mogą zakończyć się mandatem do 500 zł, a przy poważniejszych skutkach – znacznie większymi problemami.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.