Nie zapłacisz za to nawet gotówką. Twarde przepisy w Polsce. Limit wynosi 15 tys. zł
Masz pieniądze w portfelu i sprzedawca zgadza się przyjąć gotówkę? W określonych transakcjach to nie wystarczy. Polskie przepisy nakazują przedsiębiorcom korzystanie z rachunku płatniczego, gdy spełnione są dwa warunki: drugą stroną transakcji również jest przedsiębiorca, a jej jednorazowa wartość przekracza 15 tys. zł. Co więcej, podzielenie należności na kilka mniejszych wpłat nie pozwala ominąć tego obowiązku.

Gotówka nadal pozostaje legalnym środkiem płatniczym, a obowiązujących przedsiębiorców regulacji nie należy przedstawiać jako powszechnego zakazu płacenia banknotami i monetami. Istnieją jednak transakcje, przy których przedsiębiorca nie może po prostu wyciągnąć pieniędzy z kasy i zapłacić kontrahentowi.
Granica wynika bezpośrednio z Prawa przedsiębiorców.
Powyżej 15 tys. zł wchodzą twarde zasady
Art. 19 Prawa przedsiębiorców przewiduje, że płatności związane z wykonywaną działalnością gospodarczą muszą następować za pośrednictwem rachunku płatniczego przedsiębiorcy, jeżeli jednocześnie spełnione są dwa warunki.
Pierwszym jest sytuacja, w której drugą stroną transakcji jest inny przedsiębiorca. Drugim – jednorazowa wartość transakcji przekracza 15 000 zł lub równowartość tej kwoty.
W praktyce oznacza to, że firma kupująca od innej firmy np. maszynę za 20 tys. zł nie może rozliczyć tej transakcji w całości gotówką. Płatność musi zostać przeprowadzona za pośrednictwem rachunku płatniczego.
Co istotne, chodzi o wartość całej transakcji, a nie o wysokość pojedynczej wpłaty.
Nie pomoże podzielenie rachunku
To właśnie tutaj znajduje się jedna z najważniejszych pułapek.
Załóżmy, że przedsiębiorca kupuje towar za 20 tys. zł. Strony umawiają się, że zamiast jednej płatności będzie pięć wpłat po 4 tys. zł.
Każda z nich jest znacznie niższa od limitu. Nie oznacza to jednak, że można dzięki temu zapłacić gotówką.
Prawo mówi o jednorazowej wartości transakcji „bez względu na liczbę wynikających z niej płatności”.
Ministerstwo Finansów również zwracało uwagę, że przy płatnościach w ratach czy zaliczkach znaczenie ma łączna wartość transakcji. Jeżeli przekracza ona 15 tys. zł, samo rozłożenie należności na mniejsze części nie usuwa obowiązku płatności bezgotówkowej.
Nawet część zapłacona gotówką może oznaczać problem
Nie działa również prosty sposób polegający na zapłaceniu części należności gotówką, a pozostałej kwoty przelewem.
Ministerstwo Finansów podaje przykład zakupu towaru za 20 tys. zł. Jeżeli przedsiębiorca 12 tys. zł zapłaci gotówką, a pozostałe 8 tys. zł przelewem, przekroczenie limitu ocenia się na podstawie wartości całej transakcji.
W konsekwencji część uregulowana z pominięciem rachunku może wywołać negatywne skutki podatkowe.
Przedsiębiorca może przede wszystkim stracić możliwość zaliczenia odpowiedniej części wydatku do kosztów uzyskania przychodów. Ministerstwo Finansów wskazuje, że dotyczy to tej części płatności, która została dokonana bez pośrednictwa rachunku płatniczego.
Limit dotyczy transakcji, a nie jednej faktury czy banknotów
To rozróżnienie ma ogromne znaczenie.
Nie należy patrzeć wyłącznie na pojedynczy przelew, fakturę, ratę czy wpłatę. Ustawodawca posługuje się pojęciem jednorazowej wartości transakcji.
Dlatego sztuczne dzielenie jednej większej operacji na kilka mniejszych płatności nie jest prostym sposobem na obejście limitu.
Ministerstwo Finansów zwracało uwagę także na sytuacje, w których dostawca proponuje wystawienie kilku faktur poniżej 15 tys. zł zamiast jednej dokumentującej faktyczną większą transakcję. Taki sztuczny podział nie usuwa ustawowego obowiązku.
A co z zakupem samochodu za 50 tys. zł?
Tutaj pojawia się bardzo ważne zastrzeżenie.
Limit 15 tys. zł nie jest ogólnym limitem gotówki dla wszystkich Polaków.
Art. 19 Prawa przedsiębiorców wymaga, aby stroną transakcji był inny przedsiębiorca.
Nie można więc napisać, że każdy Polak kupujący prywatnie używany samochód za 20 czy 50 tys. zł ma z tego przepisu obowiązek dokonania przelewu.
To samo dotyczy konsumenta kupującego drogi towar. Obecnego limitu B2B nie wolno automatycznie przenosić na prywatne zakupy konsumentów.
15 tys. zł może zmienić się na 25 tys. zł
Co ciekawe, w Sejmie znajduje się projekt zmiany tych przepisów.
Poselski projekt oznaczony jako druk nr 2806 przewiduje podwyższenie wartości transakcji wymagającej rozliczenia za pośrednictwem rachunku płatniczego z 15 tys. do 25 tys. zł.
Projekt wpłynął do Sejmu 16 kwietnia 2026 roku, a 15 lipca został skierowany do pierwszego czytania. Według informacji dostępnych na stronie Sejmu na początku września nadal znajduje się na etapie prac parlamentarnych.
Dlatego nie można jeszcze stosować limitu 25 tys. zł.
Na dziś obowiązującą granicą pozostaje 15 tys. zł.
Zapłata gotówką może uderzyć w podatki
Przedsiębiorca powinien szczególnie uważać na konsekwencje podatkowe.
Krajowa Administracja Skarbowa przypomina, że w przypadku transakcji objętej obowiązkiem bezgotówkowym przedsiębiorca, który zapłaci z pominięciem rachunku płatniczego, nie może zaliczyć odpowiedniej części wydatku do kosztów uzyskania przychodów. Jeżeli wcześniej zaliczył ją do kosztów, konieczna może być odpowiednia korekta.
Przy określonych transakcjach pomiędzy podatnikami VAT dochodzą ponadto zasady dotyczące tzw. białej listy rachunków. Ministerstwo Finansów wskazuje, że płatność za transakcję powyżej 15 tys. zł powinna trafić na właściwy rachunek kontrahenta znajdujący się w wykazie podatników VAT, jeżeli mają zastosowanie przepisy dotyczące wykazu.
Gotówka nie jest zakazana. Ale w biznesie ma granicę
Najważniejsze jest więc precyzyjne rozróżnienie.
Polska nie wprowadziła powszechnego zakazu płacenia gotówką powyżej 15 tys. zł dla wszystkich obywateli. Obowiązujący limit dotyczy płatności związanych z działalnością gospodarczą, gdy drugą stroną transakcji jest również przedsiębiorca.
Jeżeli jednorazowa wartość takiej transakcji przekracza 15 000 zł, rozliczenie musi nastąpić za pośrednictwem rachunku płatniczego.
Nie pomoże rozłożenie należności na kilka rat ani sztuczne podzielenie jednej większej transakcji na mniejsze płatności.
I choć w Sejmie procedowana jest propozycja podniesienia granicy do 25 tys. zł, na 9 września 2026 roku nadal obowiązuje limit 15 tys. zł.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.