Niebezpieczny gatunek dotarł do Polski. Odkryto pierwsze gniazdo, naukowcy apelują do mieszkańców

W Polsce po raz pierwszy potwierdzono obecność szerszenia żółtonogiego, inwazyjnego gatunku, który od lat rozprzestrzenia się po Europie. Rozwinięte gniazdo odnaleziono w Wielkiej Wsi pod Krakowem, a kolejne osobniki zauważono w pasiece Akademii Górniczo-Hutniczej. Naukowcy podejrzewają, że owadów może być znacznie więcej. Szczególne obawy budzi zagrożenie dla pszczół miodnych, które są jednymi z głównych ofiar tego drapieżnika.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Szerszeń siedzący na drzewie.
Szerszeń siedzący na drzewie. | Fot. Pixabay

Pierwsze gniazdo szerszenia żółtonogiego w Polsce. Odkryto je pod Krakowem

Szerszeń żółtonogi, znany pod naukową nazwą Vespa velutina, został potwierdzony w dwóch miejscach na terenie Małopolski. Jego pojawienie się w Polsce było przez ekspertów przewidywane. Gatunek od ponad 20 lat rozprzestrzenia się po Europie i występuje już między innymi w Niemczech oraz Czechach.

Rozwinięte gniazdo odnaleziono w Wielkiej Wsi, miejscowości położonej niedaleko Krakowa. To pierwsze potwierdzone odkrycie tego rodzaju w Polsce.

Naukowcy stwierdzili również obecność pojedynczych osobników w pasiece Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. W tym miejscu nie udało się dotychczas znaleźć gniazda.

Na razie potwierdzono dwa miejsca występowania szerszenia żółtonogiego, jednak eksperci przypuszczają, że może być ich więcej.

Dr Łukasz Nicewicz z Uniwersytetu Śląskiego, zaangażowany w rozpoznanie nowego gatunku, zwrócił uwagę na niepokojący termin odkrycia.

Jesienią młode królowe szerszeni odbywają loty godowe, po czym szukają miejsc do przezimowania. Wiosną mogą rozpocząć zakładanie kolejnych kolonii.

Oznacza to, że nawet usunięcie obecnie odkrytego gniazda nie musi całkowicie wyeliminować ryzyka pojawienia się nowych stanowisk.

Szerszeń żółtonogi zagraża pszczołom. Może doprowadzić do osłabienia całych rodzin

Największe obawy naukowców dotyczą wpływu nowego gatunku na pszczoły miodne i inne owady zapylające.

Szerszeń żółtonogi jest drapieżnikiem, który poluje na pszczoły, często bezpośrednio przed wejściem do ula. Potrafi zawisać w powietrzu i przechwytywać robotnice wracające z pokarmem. Jednak sam fakt zabijania pszczół nie jest jedynym problemem.

Obecność szerszeni przy ulu może sprawić, że pozostałe pszczoły ograniczą lub całkowicie wstrzymają loty po pożywienie.

W rezultacie rodziny pszczele mogą stopniowo słabnąć, a w skrajnych przypadkach nawet obumierać. Dr Łukasz Nicewicz zwrócił uwagę, że długotrwałe blokowanie możliwości zbierania pokarmu może prowadzić do śmierci głodowej owadów.

Podobne problemy od lat obserwowane są w Europie Zachodniej, gdzie szerszeń żółtonogi stał się poważnym zagrożeniem dla pszczelarstwa.

Jak wygląda szerszeń żółtonogi? Można pomylić go z rodzimym gatunkiem

Szerszeń żółtonogi może przypominać występującego w Polsce szerszenia europejskiego. Istnieją jednak charakterystyczne różnice.

Najłatwiej rozpoznać go po ubarwieniu nóg. Ich końcowe części mają wyraźny żółty kolor.

Tułów i większość odwłoku są bardzo ciemne, niemal czarne. Na odwłoku znajduje się charakterystyczny żółto-pomarańczowy pas.

Pomarańczowy element można również zauważyć na głowie, pomiędzy oczami.

Osobniki schwytane do badań w Polsce miały około 2,5 cm długości.

Szerszeń żółtonogi jest zwykle ciemniejszy od rodzimego szerszenia europejskiego, który ma bardziej żółty odwłok i rdzawobrązowy tułów.

Eksperci podkreślają jednak, że nie należy zabijać każdego owada przypominającego nowy gatunek.

Pomyłka może doprowadzić do niepotrzebnego niszczenia rodzimych szerszeni, os lub trzmieli, które również odgrywają ważną rolę w środowisku.

Gniazda mogą liczyć ponad tysiąc osobników

Gniazda szerszenia żółtonogiego zmieniają swój wygląd i wielkość w zależności od pory roku.

Wiosną młode królowe zakładają niewielkie kolonie, często w miejscach osłoniętych przed deszczem i wiatrem. Mogą to być przestrzenie pod dachami, zadaszenia lub budynki gospodarcze.

W miarę rozwoju kolonii owady tworzą znacznie większe gniazda, często umieszczone wysoko w koronach drzew.

Zazwyczaj mają one kulisty lub gruszkowaty kształt oraz niewielki otwór wejściowy umieszczony z boku.

Duża kolonia szerszenia żółtonogiego może liczyć ponad 1000 osobników.

Dla porównania, według specjalistów gniazda rodzimego szerszenia europejskiego zwykle skupiają około 200–400 owadów.

To kolejny powód, dla którego samodzielne usuwanie gniazd nowego gatunku może być wyjątkowo niebezpieczne.

Czy szerszeń żółtonogi może zaatakować człowieka?

Podobnie jak inne szerszenie, gatunek ten posiada żądło i może bronić się w sytuacji zagrożenia.

Szczególnie niebezpieczne jest zbliżanie się do gniazda lub próba jego zniszczenia.

W takich sytuacjach owady mogą reagować agresywnie, a użądlenia wielu osobników mogą stanowić poważne zagrożenie dla zdrowia.

Największą ostrożność powinny zachować osoby uczulone na jad owadów błonkoskrzydłych.

Użądlenie może wywołać silną reakcję alergiczną, a w skrajnych przypadkach wstrząs anafilaktyczny.

Nie oznacza to jednak, że każdy napotkany szerszeń żółtonogi będzie atakował ludzi.

Największe zagrożenie związane z rozprzestrzenianiem się tego gatunku dotyczy przede wszystkim pszczół oraz równowagi biologicznej.

Naukowcy są zaskoczeni miejscem odkrycia. Szerszeń miał pojawić się gdzie indziej

Szerszeń żółtonogi dotarł do Europy w 2004 roku. Pierwsze stanowiska stwierdzono we Francji.

W kolejnych latach gatunek rozprzestrzenił się po innych państwach europejskich.

Przed odkryciem w Małopolsce jedno z najbliższych polskiej granicy stanowisk znajdowało się w czeskiej Opawie.

Dlatego naukowcy zakładali, że pierwsze szerszenie żółtonogie w Polsce zostaną zaobserwowane raczej na Śląsku.

Odnalezienie rozwiniętego gniazda pod Krakowem było dla badaczy zaskoczeniem.

Obecnie rozważane są dwa możliwe scenariusze pojawienia się gatunku.

Pierwszy zakłada naturalne przemieszczanie się owadów z innych części Europy.

Drugi to przypadkowe przewiezienie zapłodnionej królowej wraz z transportowanymi towarami.

Naukowcy planują badania genetyczne kilkunastu schwytanych osobników, które mogą pomóc ustalić pochodzenie nowej populacji.

Specjaliści z Francji przyjadą do Polski. Mają usunąć gniazdo

Odnalezione gniazdo w Wielkiej Wsi ma zostać zlikwidowane przez wyspecjalizowaną ekipę.

Według informacji przekazanych przez naukowców w przyszłym tygodniu do Polski mają przyjechać specjaliści z Francji.

To kraj, w którym szerszeń żółtonogi występuje od ponad dwóch dekad, a metody ograniczania jego populacji są stale rozwijane.

Usunięcie gniazda jest trudnym zadaniem, ponieważ duże kolonie często znajdują się wysoko na drzewach.

Dodatkowym zagrożeniem jest agresywna reakcja owadów w przypadku naruszenia konstrukcji gniazda.

Eksperci podkreślają, że niszczenie gniazd powinno być prowadzone wyłącznie przez odpowiednio przygotowane osoby.

Samodzielne próby usuwania kolonii mogą zakończyć się wielokrotnymi użądleniami.

Naukowcy apelują do mieszkańców. Co zrobić po zauważeniu szerszenia?

Wykrycie pierwszych stanowisk w Polsce oznacza konieczność zwiększenia obserwacji tego gatunku.

Eksperci apelują przede wszystkim do pszczelarzy, ale również do pozostałych mieszkańców, aby zgłaszali podejrzane owady.

Najlepiej zrobić zdjęcie lub nagranie z bezpiecznej odległości.

Warto zapisać dokładną lokalizację oraz datę obserwacji.

Informację można następnie przekazać do właściwej Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.

Pomocne może być również publikowanie fotografii w aplikacji iNaturalist, w której przyrodnicy identyfikują zaobserwowane gatunki.

Nie należy samodzielnie łapać szerszeni ani niszczyć ich gniazd.

Naukowcy podkreślają też, że pojawienie się nowego gatunku nie powinno prowadzić do masowego zabijania owadów podobnych do szerszenia żółtonogiego.

Czy Polsce grozi inwazja szerszeni żółtonogich?

Pierwsze potwierdzone odkrycie nie oznacza jeszcze, że szerszeń żółtonogi trwale zadomowił się w całej Polsce.

Naukowcy zwracają jednak uwagę, że sytuacja może się zmienić.

Jeżeli zapłodnione królowe przetrwają zimę, wiosną 2027 roku mogą rozpocząć zakładanie nowych gniazd.

Dlatego kluczowe będzie wczesne wykrywanie kolejnych kolonii oraz ich profesjonalne usuwanie.

Doświadczenia europejskich państw pokazują, że po znacznym rozprzestrzenieniu się tego gatunku jego całkowite wyeliminowanie staje się niezwykle trudne.

Najbliższe miesiące będą ważne dla ustalenia, czy szerszeń żółtonogi stworzył w Polsce kolejne stanowiska.

Dla pszczelarzy odkrycie pod Krakowem jest poważnym sygnałem ostrzegawczym. Dla pozostałych mieszkańców najważniejsze pozostają ostrożność, prawidłowe rozpoznawanie owadów i zgłaszanie podejrzanych obserwacji.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl