Nowy „król drożyzny” w polskich sklepach. To już trzeci miesiąc z rzędu, a nie chodzi o masło
Jeszcze niedawno symbolem wysokich cen było masło. Teraz sytuacja przy sklepowych półkach wygląda zupełnie inaczej. W lipcu 2026 roku jedna z podstawowych kategorii zakupowych podrożała najmocniej ze wszystkich analizowanych grup. Co więcej, utrzymuje się na szczycie zestawienia już trzeci miesiąc z rzędu.

Najnowszy raport UCE Research i Uniwersytetu WSB Merito pokazuje jednocześnie coś, czego wielu klientów może nie zauważać podczas pojedynczej wizyty w sklepie. Część produktów wyraźnie tanieje, ale inne przejmują rolę motoru drożyzny. Różnica pomiędzy skrajnymi kategoriami przekroczyła w lipcu 19 punktów procentowych.
Ceny codziennych zakupów nadal rosną
Według raportu „Indeks cen w sklepach detalicznych” w lipcu 2026 roku ceny codziennych zakupów były średnio o 1,9 proc. wyższe niż rok wcześniej.
Autorzy analizy przyjrzeli się 17 kategoriom produktów. W 12 z nich odnotowano wzrost cen w ujęciu rocznym. Nie oznacza to jednak, że wszystkie produkty drożeją w podobnym tempie.
Wręcz przeciwnie. Rynek coraz mocniej się różnicuje. Towary, które jeszcze niedawno kojarzyliśmy z największymi podwyżkami, znalazły się obecnie wśród kategorii notujących spadki.
Najbardziej spektakularny przykład stanowią tłuszcze.
Masło straciło koronę. Tłuszcze potaniały aż o 14,3 proc.
Przez długi czas to właśnie masło było jednym z najbardziej widocznych symboli wzrostu cen żywności. Kostka kosztująca w niektórych okresach blisko 10 zł działała na wyobraźnię konsumentów znacznie bardziej niż statystyczne wskaźniki inflacji.
Teraz sytuacja jest odwrotna.
Ceny produktów tłuszczowych spadły w lipcu aż o 14,3 proc. w ujęciu rocznym. Był to największy spadek spośród wszystkich kategorii uwzględnionych w analizie.
Potaniał również nabiał. W tej grupie ceny były średnio o 2,9 proc. niższe niż rok wcześniej.
Jednym z powodów jest sytuacja na rynku mleka. W pierwszej połowie 2026 roku polskie mleczarnie otrzymały więcej surowca niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Większa podaż zaczęła przekładać się na ceny produktów mlecznych.
Dr Justyna Rybacka z Uniwersytetu WSB Merito wskazuje właśnie zwiększoną podaż mleka jako jeden z czynników stojących za obserwowanymi obniżkami.
Różnica wynosi już 19,9 punktu procentowego
Skala zmian najlepiej widoczna jest po zestawieniu dwóch skrajnych kategorii.
Między grupą produktów, która w lipcu drożała najmocniej, a kategorią notującą największą przecenę powstała różnica wynosząca aż 19,9 punktu procentowego.
To pokazuje, dlaczego oficjalny średni wzrost cen zakupów o 1,9 proc. może być zupełnie inaczej odczuwany przez poszczególne gospodarstwa domowe.
Wszystko zależy od tego, co najczęściej wkładamy do koszyka.
Nowy „król drożyzny”. Napoje na pierwszym miejscu
Największe podwyżki dotyczą obecnie napojów bezalkoholowych. W lipcu były one średnio o 5,6 proc. droższe niż rok wcześniej.
Co istotne, wcześniej dynamika wzrostu tej kategorii wynosiła 3,2 proc. Oznacza to wyraźne przyspieszenie.
Napoje pozostają liderem wzrostów trzeci miesiąc z rzędu. To właśnie ta kategoria przejęła obecnie niechlubną rolę produktu najmocniej odczuwającego presję cenową.
Tuż za nią znalazła się chemia gospodarcza. Jej ceny wzrosły średnio o 5,4 proc. rok do roku.
Pieczywo także mocno w górę
Trzecie miejsce może być szczególnie istotne dla domowych budżetów, ponieważ chodzi o produkt kupowany regularnie przez miliony gospodarstw.
Pieczywo podrożało o 5,2 proc. w porównaniu z lipcem 2025 roku.
Niewiele mniejszy wzrost dotyczył słodyczy i deserów. W tej kategorii ceny zwiększyły się o 5,1 proc.
Pierwszą piątkę zamknęły środki higieny osobistej, które podrożały o 3,9 proc.
W praktyce ranking największych wzrostów wygląda więc następująco: napoje bezalkoholowe +5,6 proc., chemia gospodarcza +5,4 proc., pieczywo +5,2 proc., słodycze i desery +5,1 proc. oraz środki higieny osobistej +3,9 proc.
Dlaczego właśnie napoje drożeją najmocniej?
Za zmianami cen może stać kilka nakładających się czynników. Jednym z nich są koszty transportu i logistyki. W przypadku napojów mają one szczególne znaczenie.
Butelki wody czy napojów są ciężkie, a wartość samego produktu może być stosunkowo niewielka. Oznacza to, że koszt przewiezienia określonej wartości towaru może stanowić większą część jego końcowej ceny niż w przypadku lżejszych lub droższych produktów.
Dr Marek Szymański z Uniwersytetu WSB Merito zwraca uwagę na prostą zależność: transport kilograma wody sprzedawanego za około 1 zł jest relatywnie bardziej kosztowny niż transport kilograma makaronu kosztującego około 4 zł.
Dlatego wzrost cen paliw oraz innych kosztów logistycznych może być szczególnie szybko widoczny właśnie na półkach z napojami.
System kaucyjny dokłada nowe koszty
Drugim elementem wskazywanym przez ekspertów jest system kaucyjny funkcjonujący w Polsce od 1 października 2025 roku.
Dla klientów najbardziej widocznym elementem systemu jest kaucja doliczana do określonych opakowań i możliwość odzyskania jej po zwrocie butelki lub puszki. Dla handlu oznacza to jednak również konieczność stworzenia i utrzymywania całej infrastruktury związanej z odbieraniem opakowań.
Sklepy muszą obsługiwać zwroty, organizować miejsce na opakowania, zapewniać ich dalsze przekazanie, a w wielu przypadkach inwestować w automaty.
Dr Marek Szymański wskazuje, że sprawna obsługa systemu jest kosztowna. Jego zdaniem możliwe jest więc, że część tych kosztów pośrednio trafia do klientów.
Nie oznacza to, że sama kaucja jest podwyżką ceny produktu. Kaucję możemy odzyskać po prawidłowym zwrocie opakowania. Problemem dla rynku są natomiast dodatkowe koszty funkcjonowania całego systemu.
Podatek cukrowy także pozostaje w tle
Kolejnym elementem wpływającym na rynek napojów jest opłata od środków spożywczych, powszechnie określana jako podatek cukrowy.
Zmiany wysokości tego obciążenia mogą wpływać na strategie cenowe producentów oraz sprzedawców części napojów. Nie jest to jednak jedyny czynnik odpowiadający za obserwowane podwyżki.
Obecna sytuacja jest efektem nakładania się kosztów produkcji, transportu, logistyki, obsługi opakowań oraz obciążeń dotyczących części asortymentu.
Tańsze masło nie oznacza tańszego całego koszyka
To jedna z najważniejszych informacji płynących z raportu. Spadek cen bardzo widocznego produktu nie musi oznaczać, że codzienne zakupy rzeczywiście stają się tańsze.
Jeżeli masło i inne tłuszcze tanieją, ale jednocześnie więcej płacimy za napoje, pieczywo, chemię gospodarczą, słodycze czy kosmetyki, wartość całego paragonu nadal może rosnąć.
Właśnie dlatego odczucia konsumentów mogą odbiegać od zmian cen pojedynczych produktów obserwowanych na sklepowych półkach.
Rodzina kupująca dużo nabiału może odczuć poprawę. Gospodarstwo regularnie kupujące wodę butelkowaną, napoje, pieczywo i chemię domową może natomiast zauważyć zupełnie odwrotną tendencję.
Warszawiacy również zobaczą zmianę na paragonach
Zmiany dotyczą całego rynku detalicznego, a więc również klientów sklepów w Warszawie i aglomeracji warszawskiej. Szczególnie odczuwalne mogą być w przypadku większych, rodzinnych zakupów, podczas których do koszyka trafiają całe zgrzewki wody i napojów.
Przy pojedynczej butelce wzrost o kilka procent może oznaczać niewielką różnicę. Jeśli jednak przemnożymy ją przez wiele produktów kupowanych przez cały miesiąc, skala dodatkowych wydatków staje się bardziej widoczna.
Co to oznacza dla Ciebie?
Jeżeli masz wrażenie, że jedne produkty w sklepach wyraźnie potaniały, a mimo to przy kasie nadal zostawiasz więcej pieniędzy, najnowsze dane pokazują, skąd może brać się ten efekt.
W lipcu 2026 roku codzienne zakupy były średnio o 1,9 proc. droższe niż rok wcześniej. Nie oznacza to jednak podwyżki każdego produktu dokładnie o 1,9 proc.
Różnice są ogromne. Tłuszcze potaniały o 14,3 proc., a nabiał o 2,9 proc.. Jednocześnie napoje bezalkoholowe podrożały o 5,6 proc., chemia gospodarcza o 5,4 proc., pieczywo o 5,2 proc., słodycze i desery o 5,1 proc., a środki higieny osobistej o 3,9 proc..
Warto więc patrzeć nie tylko na jeden produkt, który w danym momencie staje się symbolem drożyzny. Znacznie więcej o sytuacji domowego budżetu mówi struktura całego koszyka.
Jeżeli regularnie kupujesz dużo napojów, zwłaszcza w większych opakowaniach i zgrzewkach, ta kategoria może coraz mocniej wpływać na miesięczne wydatki. Z kolei osoby kupujące dużo produktów mlecznych mogą obecnie korzystać ze spadku cen.
„Król drożyzny” się zmienił. Masło zeszło z pierwszego planu, a jego miejsce zajęły napoje bezalkoholowe. I właśnie ta zmiana może być jednym z najbardziej zauważalnych trendów na sklepowych paragonach podczas tegorocznych wakacji.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.