Nowy podatek uderzy w portfele Polaków? 5 zł dopłaty do wielu produktów
Do resortów zdrowia i finansów trafiła propozycja wprowadzenia nowego podatku w wysokości 5 zł, który miałby objąć szeroką grupę popularnych produktów spożywczych. Choć szanse na szybkie wdrożenie nowych przepisów są niewielkie, dokument wywołał dyskusję o walce z otyłością i roli państwa w kształtowaniu nawyków żywieniowych Polaków.

Fot. Pixabay
Do Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Finansów trafiła propozycja wprowadzenia nowego podatku, który mógłby objąć szeroką grupę popularnych produktów spożywczych. Dokument zakłada dodatkową opłatę w wysokości 5 zł, doliczaną do żywności uznanej za szczególnie niekorzystną dla zdrowia. Choć szanse na szybkie wdrożenie nowych przepisów są niewielkie, sama propozycja ponownie rozpaliła debatę o kosztach otyłości i roli państwa w kształtowaniu nawyków żywieniowych Polaków.
Autor petycji wskazuje aż siedem kategorii produktów, które miałyby zostać objęte nową daniną. Na liście znalazła się żywność ultraprzetworzona, produkty imitujące zdrową żywność, a także artykuły z intensywnymi chwytami marketingowymi, które – zdaniem wnioskodawcy – wprowadzają konsumentów w błąd. Podatek miałby dotyczyć również produktów zawierających liczne dodatki chemiczne, takie jak barwniki, konserwanty czy wzmacniacze smaku, a także żywności oddziałującej na mechanizmy sytości i nagrody w organizmie, sprzyjającej przejadaniu się.
Celem propozycji jest nie tylko ograniczenie spożycia tego typu produktów, ale także pozyskanie środków na walkę z chorobami cywilizacyjnymi. Według założeń pieniądze z nowego podatku miałyby trafić na dietetykę i profilaktykę w podstawowej opiece zdrowotnej, ambulatoryjnej opiece specjalistycznej oraz do szpitali. Autor petycji argumentuje, że bez systemowych działań Polska będzie ponosić coraz wyższe koszty leczenia schorzeń związanych z nadwagą i otyłością.
Problem ten już dziś ma ogromną skalę. Dane pokazują, że ponad połowa dorosłych Polaków zmaga się z nadwagą lub otyłością, a Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje miliardy złotych rocznie na leczenie chorób bezpośrednio z nimi powiązanych. Według szacunków Najwyższej Izby Kontroli całkowity koszt otyłości dla gospodarki, uwzględniający m.in. absencje chorobowe i spadek produktywności, sięga kilkudziesięciu miliardów złotych rocznie.
Na razie rząd nie odniósł się oficjalnie do złożonej propozycji. Eksperci podkreślają, że droga od petycji do realnych przepisów jest długa, a w obecnym klimacie politycznym wprowadzenie nowego podatku wydaje się mało prawdopodobne. Dodatkową barierą mogą być deklaracje prezydenta Karola Nawrockiego, który publicznie zapowiadał, że nie podpisze ustawy wprowadzającej nowe obciążenia podatkowe dla obywateli.
Dyskusja o opodatkowaniu niezdrowej żywności nie jest jednak nowa i toczy się także w innych krajach. Przykładem jest Wielka Brytania, która zamiast podatków zdecydowała się na ograniczenie reklam tzw. śmieciowego jedzenia, zwłaszcza tych kierowanych do dzieci. Tamtejszy rząd liczy, że takie działania pozwolą zahamować wzrost otyłości wśród najmłodszych i w dłuższej perspektywie przyniosą realne oszczędności dla systemu ochrony zdrowia.
Choć przedstawiona propozycja ma niewielkie szanse na szybkie wejście w życie, pokazuje rosnącą presję na poszukiwanie nowych narzędzi walki z otyłością. Nawet jeśli podatek w tej formie nie zostanie wprowadzony, temat wpływu żywności na zdrowie i finanse państwa prawdopodobnie jeszcze długo pozostanie jednym z kluczowych punktów publicznej debaty.

Kucharz z dyplomem, pracował w wielu renomowanych restauracjach. W Warszawie w Pigułce odpowiada głównie za dział porad gastronomicznych.