Od 15 lat mieszka w ziemiance nad Wisłą. „Tu jest mój dom” – mówi 76-latek

Mróz, odludne tereny nad Wisłą i obszar chroniony Natura 2000. W takich warunkach od 15 lat żyje 76-letni pan Mieczysław. Jego dom nie ma adresu ani drzwi. To wykopany w ziemi dół, przykryty deskami i ukryty wśród nadwiślańskich zarośli. Przez lata niemal nikt nie wiedział, że tam jest. Aż do styczniowego dnia, gdy jego obecność zaniepokoiła spacerowiczów.

Fot. Straż Miejska

Zbieranie drewna na terenie chronionym przyciągnęło uwagę

5 stycznia strażnicy miejscy z VII Oddziału Terenowego patrolowali tereny rekreacyjne nad Wisłą. W pewnym momencie podszedł do nich spacerowicz. Zaniepokoiło go, że ktoś rąbie drewno na obszarze chronionym Natura 2000.

Funkcjonariusze od razu ruszyli we wskazanym kierunku. Na miejscu zastali 76-letniego, przemarzniętego mężczyznę, który zbierał chrust. Był w dobrym stanie, sprawny, logiczny. Nie wyglądał na osobę wymagającą natychmiastowej pomocy medycznej.

„Panowie, ja tu mieszkam od 15 lat”

Strażnicy zaproponowali mu przeniesienie do ogrzewalni lub noclegowni. Odpowiedź była jednoznaczna.

„Panowie, ja tu mieszkam od 15 lat. Zobaczcie, jak się urządziłem” – powiedział strażnikom miejskim i zaprowadził ich do swojego „domu”.

Tym domem okazała się ziemianka. Wykopany w ziemi dół, przykryty deskami, sprytnie zamaskowany. Funkcjonariusze ponowili propozycję noclegowni. Senior ponownie odmówił.

Podkreślił, że ceni sobie wolność, spokój i sąsiedztwo Wisły. Nie chce zamykać się w placówce. Zna swoje miejsce i nie zamierza go opuszczać.

Fot. Straż Miejska

Ciepła zupa – tak. Noclegownia – nie

Choć pan Mieczysław nie chciał zmieniać stylu życia, nie odmówił każdej pomocy. Powiedział wprost, że chętnie skorzysta z gorącej zupy dowożonej przez straż miejską dwa razy w tygodniu. Poprosił też o coś, co dla wielu jest banalne, a dla niego okazało się barierą nie do przejścia.

„Mieszkam tu już od 15 lat, a chyba nikt nie wie, że tu jestem. Potrzebowałbym wsparcia pomocy społecznej w wypełnieniu dokumentów do ZUS, bo należy mi się już świadczenie emerytalne” – powiedział funkcjonariuszom.

Żyje ze zbierania surowców wtórnych

Strażnicy podzielili się z nim kanapkami i gorącą herbatą. W rozmowie dowiedzieli się, jak wygląda jego codzienność. Nocami zbiera surowce wtórne. Za dnia je segreguje i sprzedaje w skupie. Potem wraca do swojej ziemianki, by odpocząć.

To życie poza systemem, ale nie poza rzeczywistością. Pan Mieczysław nie prosił o luksusy. Chciał ciepłego posiłku i pomocy w papierach.

Ziemianka wpisana na listę miejsc monitorowanych

Funkcjonariusze poprosili policję o sprawdzenie, czy senior nie jest osobą poszukiwaną. Następnie jego „dom” dopisali do listy ponad 100 miejsc przebywania osób w kryzysie bezdomności, które monitoruje straż miejska.

Sporządzili też szczegółową notatkę dla Ośrodka Pomocy Społecznej. Dokładnie oznaczyli lokalizację na mapie, tak aby pracownik OPS mógł bez problemu dotrzeć do mężczyzny.

Informacja trafiła również do patroli rozwożących posiłki w ramach akcji „Trochę ciepła dla bezdomnego”, prowadzonej wspólnie z Caritas Polska.

Fot. Straż Miejska

Co to oznacza dla wszystkich mieszkańców Warszawy?

Ta historia pokazuje jedno: pomoc nie zawsze wygląda tak, jak nam się wydaje. Nie każdy chce noclegowni. Nie każdy chce „zmiany życia”. Czasem ktoś potrzebuje tylko ciepłej zupy, herbaty i pomocy w wypełnieniu dokumentów.

Zwłaszcza zimą warto reagować. Jeśli widzisz osobę, która długo przebywa na mrozie lub nocuje pod gołym niebem, zadzwoń pod 986 – to numer straży miejskiej. Gdy zagrożone jest zdrowie lub życie, dzwoń na 112.

Jedno zgłoszenie może sprawić, że ktoś – tak jak pan Mieczysław – przestanie być niewidzialny.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl

Copyright © 2023 Niezależny portal warszawawpigulce.pl  ∗  Wydawca i właściciel: Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl