Od stycznia ZUS podniesie te wypłaty. Prawie milion osób może dostać więcej co miesiąc
Od 1 stycznia 2027 roku nastąpi ważna zmiana w rencie wdowiej. ZUS zacznie wypłacać nie 15, lecz 25 proc. drugiego świadczenia. Według najnowszych danych z mechanizmu korzysta już blisko milion osób, a obecnie samo doliczenie 15 proc. daje im średnio 379,10 zł miesięcznie. Podwyższenie udziału do 25 proc. może więc oznaczać dla części wdów i wdowców wyraźnie większe przelewy.

To nie zapowiedź ani projekt, który dopiero musi przejść przez parlament. Zmiana wynika z obowiązujących przepisów i ZUS jednoznacznie wskazuje datę 1 stycznia 2027 roku.
ZUS podniesie udział z 15 do 25 procent
Renta wdowia nie jest osobnym, dodatkowym świadczeniem w stałej wysokości. Mechanizm pozwala wdowie lub wdowcowi połączyć rentę rodzinną po zmarłym małżonku z własnym świadczeniem.
Obecnie osoba uprawniona może wybrać jeden z dwóch wariantów:
- 100 proc. renty rodzinnej oraz 15 proc. własnego świadczenia albo
- 100 proc. własnego świadczenia oraz 15 proc. renty rodzinnej.
Od 1 stycznia 2027 roku 15 proc. zostanie zastąpione przez 25 proc. ZUS potwierdza, że podwyższenie nastąpi z urzędu.
To oznacza, że osoby już korzystające z renty wdowiej nie będą musiały składać nowego wniosku tylko po to, aby otrzymać wyższy procent drugiego świadczenia.
Ile więcej może trafić na konto?
Skala zmiany najlepiej wygląda na prostych przykładach.
Jeżeli drugie świadczenie wynosi 2000 zł, obecne 15 proc. daje 300 zł. Od stycznia 25 proc. oznaczałoby 500 zł, czyli o 200 zł więcej miesięcznie.
Przy drugim świadczeniu wynoszącym 3000 zł byłoby to odpowiednio 450 i 750 zł – różnica wyniosłaby 300 zł miesięcznie.
A przy świadczeniu w wysokości 4000 zł udział wzrósłby z 600 do 1000 zł, czyli o 400 zł miesięcznie.
To oczywiście przykładowe wyliczenia. Ostateczna kwota zależy od wysokości świadczeń konkretnej osoby oraz obowiązującego limitu.
Prawie milion osób już pobiera rentę wdowią
Skala programu jest ogromna. Według danych ZUS w czerwcu 2026 roku świadczenia w ramach renty wdowiej pobierało 993,4 tys. osób, natomiast od uruchomienia rozwiązania przynajmniej jedną wypłatę otrzymało około 1,1 mln osób.
Przeciętna łączna wypłata w ramach renty wdowiej wynosiła w czerwcu 3949,43 zł, a średnia dodatkowa kwota wynikająca z obecnego 15-procentowego udziału drugiego świadczenia – 379,10 zł miesięcznie.
Nie można jednak po prostu przeliczyć tej średniej i stwierdzić, że każda z tych osób od stycznia otrzyma konkretną podwyżkę. Kwoty są indywidualne, a dodatkowo działa ustawowy limit.
Jest ważny limit. Nie każdy dostanie pełne 25 procent
ZUS przypomina, że suma świadczeń wypłacanych w ramach renty wdowiej nie może przekraczać trzykrotności najniższej emerytury. Jeśli wyliczona suma jest wyższa, wypłata zostaje odpowiednio ograniczona.
Dlatego osoby otrzymujące wyższe świadczenia mogą nie odczuć wzrostu w takim stopniu, jaki wynikałby z prostego zwiększenia udziału z 15 do 25 proc.
Kto może otrzymywać rentę wdowią?
Samo bycie wdową lub wdowcem nie wystarcza. ZUS wskazuje kilka warunków. Kobieta musi mieć co najmniej 60 lat, a mężczyzna 65 lat. Do dnia śmierci współmałżonka musiała istnieć wspólność małżeńska, a prawo do renty rodzinnej nie mogło powstać wcześniej niż po ukończeniu 55 lat przez kobietę albo 60 lat przez mężczyznę. Osoba korzystająca z rozwiązania nie może również pozostawać obecnie w nowym związku małżeńskim.
Najważniejsza data to teraz 1 stycznia 2027 roku. Wtedy udział drugiego świadczenia wzrośnie aż o 10 punktów procentowych – z obecnych 15 do 25 proc.
Dla części z blisko miliona obecnych beneficjentów będzie to oznaczało kolejne kilkaset złotych miesięcznie, choć dokładna podwyżka będzie zależeć od indywidualnej wysokości świadczeń i ustawowego limitu.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.