Pierwszy sondaż po zamieszaniu w PiS. Ogromny spadek PiS, mocny start partii Morawieckiego
Najnowszy sondaż IBRiS dla Polsat News, opublikowany 3 sierpnia, pokazuje pierwsze pełne skutki rozłamu w Prawie i Sprawiedliwości. Największa partia opozycyjna notuje bardzo duży spadek. Jednocześnie uwzględniono nowe ugrupowanie Mateusza Morawieckiego, które może liczyć na mocne poparcie części wyborców.

Na czele zestawienia pozostaje Koalicja Obywatelska z wynikiem 27,5% – to spadek o 0,5 punktu procentowego względem badania sprzed miesiąca. Drugie miejsce zajmuje PiS z wynikiem 16,9%, co oznacza spadek aż o 7,2 punktu procentowego w porównaniu z czerwcowym sondażem tej samej pracowni. Tuż za PiS uplasowała się Konfederacja z wynikiem 14,4% – różnica między drugim a trzecim miejscem wynosi już tylko 2,5 punktu procentowego. Sondaż zrealizowano na ogólnopolskiej próbie 1000 osób w dniach 29 lipca – 2 sierpnia, a więc już po powstaniu w Sejmie klubu Rozwój Plus i po spotkaniu programowym zorganizowanym przez Mateusza Morawieckiego w Warszawie.
Nowo powstałe ugrupowanie byłego premiera Mateusza Morawieckiego zadebiutowało w tym sondażu z wynikiem 7,8%, co plasuje je powyżej pięcioprocentowego progu wyborczego już przy pierwszym pomiarze. Rozwój Plus wyprzedza w ten sposób notowaną od dawna Lewicę, która uzyskała 7,6%. Jeszcze wyraźniej widać potencjał nowej formacji w pytaniu o partię „drugiego wyboru” – czyli tę, na którą respondent zagłosowałby, gdyby jego preferowane ugrupowanie nie startowało w wyborach. Tam Rozwój Plus wskazało 17,5% ankietowanych, co dało mu pierwsze miejsce w tej kategorii przed wszystkimi pozostałymi partiami.
Powyżej progu wyborczego znalazła się też Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna z wynikiem 9,4%. Poza Sejmem pozostały Polskie Stronnictwo Ludowe (4%), Partia Razem (2,3%) oraz Polska 2050 (1,4%). Na pytanie, czy w razie realnego startu Rozwoju Plus w wyborach byliby skłonni na niego zagłosować, 21% badanych odpowiedziało twierdząco („zdecydowanie tak” – 5,6%, „raczej tak” – 15,4%), a niemal dwie trzecie respondentów (64,7%) wykluczyło taką możliwość.
Wyborcy Rozwoju Plus w przytłaczającej większości głosowali wcześniej na PiS
Struktura elektoratu nowej partii pokazuje, skąd realnie bierze się jej wynik. Z analizy danych IBRiS wynika, że 86% osób deklarujących dziś poparcie dla Rozwoju Plus głosowało w wyborach 2023 roku na PiS, a kolejne 13% na ugrupowania Trzeciej Drogi. Elektorat spoza tych dwóch grup jest w tym sondażu statystycznie znikomy. Innymi słowy, nowa partia na razie nie poszerza prawicowego elektoratu, tylko przesuwa część dotychczasowych wyborców PiS do innej etykiety na karcie do głosowania.
Widać to też w zestawieniu łącznego poparcia dla całej prawicowej części sceny politycznej. Autorzy wcześniejszego sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” zwracali uwagę, że mimo pojawienia się Rozwoju Plus, suma poparcia dla PiS, obu Konfederacji i nowej formacji Morawieckiego pozostaje zbliżona do poziomu sprzed rozłamu – 47,9% wobec 47,5% notowanych na początku lipca. Rozłam nie zmienił więc na razie łącznej siły prawicy, przesunął jedynie jej wewnętrzne proporcje kosztem partii Jarosława Kaczyńskiego.
„Bez Rozwoju Plus PiS z Konfederacjami nie ma większości”
Jak ocenił w rozmowie z Polsat News politolog prof. Rafał Chwedoruk, rozłam w PiS jest przede wszystkim dobrą wiadomością dla Koalicji Obywatelskiej, która zwiększa swoje szanse na utrzymanie pierwszego miejsca i – nawet przy niezbyt imponującym wyniku procentowym – na zdobycie dużej liczby mandatów. Zwrócił przy tym uwagę na mechanikę metody d’Hondta, według której głosy oddane na komitety niemieszczące się w progu wyborczym w praktyce trafiają do lidera zestawienia. Ekspert podkreślił jednocześnie, że nowa formacja Morawieckiego stała się dziś języczkiem u wagi całej prawej strony sceny politycznej – bez jej głosów PiS razem z obiema Konfederacjami nie miałby większości potrzebnej do samodzielnych rządów.
Ostrożność w interpretacji jednego wyniku zalecił z kolei politolog Sławomir Sowiński, komentując pierwszy sondaż zrealizowany już po formalnym rozstaniu Morawieckiego z PiS. Jak zauważył, jeden sondaż nie jest jeszcze trendem, choć – jego zdaniem – obraz, który się z niego wyłania, daje przedsmak możliwych turbulencji, jakie rozłam sprowadził na dotychczasowe środowisko PiS. Rozbieżności między kolejnymi pracowniami badawczymi pozostają zresztą widoczne – w równoległym sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” z 24-25 lipca Rozwój Plus notował 7,4%, a PiS 17,3%, podczas gdy badanie United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski z tych samych dni dawało PiS wyraźnie wyższy wynik na poziomie 21,5%.
Kierownictwo PiS postawiło ultimatum, na które zgodziło się tylko 44 z kilkudziesięciu osób
Sondażowe przetasowania są bezpośrednią konsekwencją formalnego sporu w klubie parlamentarnym PiS. Kierownictwo partii postawiło swoim politykom ultimatum dotyczące działalności w Stowarzyszeniu Rozwój Plus, a rzecznik dyscypliny partyjnej PiS Karol Karski poinformował, że listę osób, które nie złożyły wymaganego oświadczenia, tworzy 44 nazwiska. Jak dodał, cztery z tych osób zadeklarowały chęć pozostania w PiS „do końca życia i jeden dzień dłużej”, dwie złożyły pisemne oświadczenie w innej formie, a kolejne dwie zrobiły to ustnie. Szef klubu PiS Mariusz Błaszczak, pytany o sytuację, ograniczył się do stwierdzenia, że wybór jest binarny: albo Prawo i Sprawiedliwość, albo stowarzyszenie Morawieckiego.
Sam Mateusz Morawiecki podczas zorganizowanego w Warszawie spotkania programowego „Rozwój+Wy” przyznał, że jego środowisko czekają „trudne dni i trudne miesiące”, oraz ocenił, że część pozostałych w PiS działaczy pod wpływem osób, które nazwał rozłamowcami, upodabnia partię do Solidarnej Polski. Z kolei senator PiS Krzysztof Bieńkowski oceniał wcześniej, że dopóki wyborcy kojarzą Morawieckiego z dotychczasowymi rządami PiS, jego notowania mogą wyglądać korzystnie, ale po dokonaniu się pełnego rozłamu sondaże – jego zdaniem – „będą wyglądały zupełnie inaczej”.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.