Podatek cukrowy może wrócić w nowej wersji? W tle miliardy złotych i wyższe ceny w sklepach

Ministerstwo Finansów analizuje zmiany w opłacie cukrowej, która od 2021 roku obejmuje napoje z dodatkiem cukru, substancji słodzących i kofeiny lub tauryny. Resort nie pokazał jeszcze projektu ustawy, ale branża już ostrzega przed skutkami. W odpowiedzi na pytania Portalu Spożywczego ministerstwo potwierdziło prowadzenie prac analitycznych nad zmianą wysokości opłaty. Wpływy z podatku są niższe od pierwotnych założeń, a Najwyższa Izba Kontroli wskazała, że miliardy złotych nie zostały przeznaczone na dedykowane programy walki z otyłością i cukrzycą.

Regał z napojami w sklepie
Regał z napojami w sklepie. Fot. Pixabay

Resort finansów sprawdza stawki. Projektu jeszcze nie ma

Ministerstwo Finansów potwierdziło, że prowadzi prace analityczne i koncepcyjne dotyczące zmiany wysokości opłaty cukrowej. Chodzi o opłatę od środków spożywczych, którą płacą podmioty wprowadzające na rynek napoje z dodatkiem cukrów, substancji słodzących, kofeiny lub tauryny.

Na razie nie wiadomo, czy rząd będzie chciał podnieść stawki, zmienić sposób naliczania opłaty, czy rozszerzyć katalog produktów. Szczegóły mają zostać pokazane dopiero na dalszym etapie prac legislacyjnych.

To oznacza, że konsumenci i producenci są w zawieszeniu. Dla firm każda zmiana stawek może oznaczać korektę cenników, umów z sieciami handlowymi i planów produkcyjnych. Dla klientów – ryzyko kolejnych podwyżek na sklepowych półkach.

Wpływy miały być większe. Dane pokazują spadek

Podatek cukrowy miał pełnić 2 funkcje. Pierwsza była zdrowotna – ograniczenie spożycia słodzonych napojów. Druga fiskalna – dodatkowe wpływy do systemu ochrony zdrowia.

Według danych przywoływanych przez Polskie Towarzystwo Gospodarcze wpływy wyniosły 1,63 mld zł w 2022 roku, 1,55 mld zł w 2023 roku i 1,49 mld zł w 2024 roku. Pierwotne oczekiwania mówiły o poziomie 2-3 mld zł rocznie.

Różnica jest duża. Rzeczywiste wpływy są nawet o około 50 proc. niższe od górnych założeń. To jeden z powodów, dla których temat powraca w debacie publicznej.

Największy zarzut: pieniądze nie poszły tam, gdzie miały

Najwyższa Izba Kontroli sprawdziła, jak wydawano pieniądze z opłaty cukrowej i opłaty od małych opakowań alkoholu. Wnioski są dla państwa niewygodne.

W latach 2021-2023 ponad 5,2 mld zł zasiliło budżet NFZ. W założeniu pieniądze miały wspierać leczenie i profilaktykę chorób związanych z nadmiernym spożyciem cukru i alkoholu. W praktyce – jak wskazała NIK – środki stały się częścią ogólnego finansowania świadczeń zdrowotnych.

To osłabia główny argument za podwyższaniem opłaty. Jeśli podatek ma być zdrowotny, czytelnik ma prawo oczekiwać, że pieniądze faktycznie pójdą na konkretne programy: profilaktykę otyłości, leczenie cukrzycy, edukację żywieniową i działania skierowane do dzieci.

Branża ostrzega: zapłacą producenci i klienci

Przedstawiciele rynku spożywczego wskazują, że podatek cukrowy najmocniej uderza w producentów działających w niższych segmentach cenowych. To szczególnie ważne, bo część napojów owocowych, energetycznych i marek własnych sieci handlowych powstaje w Polsce.

Jeżeli opłata wzrośnie, firmy będą miały 3 wyjścia: obniżyć marżę, zmienić receptury albo podnieść ceny. W praktyce najczęściej kończy się to kombinacją wszystkich tych działań.

Dla klienta efekt może być prosty. Napoje, które już wcześniej zdrożały po wprowadzeniu opłaty, mogą ponownie pójść w górę. Szczególnie dotyczy to produktów z dodatkiem cukru, kofeiny lub tauryny.

Nie tylko zdrowie. W tle jest budżet państwa

Dyskusja o opłacie cukrowej toczy się w szerszym kontekście finansów publicznych. Polska znajduje się pod presją ograniczania deficytu i szukania dodatkowych dochodów.

To dlatego branża obawia się, że argument zdrowotny może zostać wykorzystany do zwiększenia wpływów budżetowych. Problem w tym, że wcześniejsze lata pokazały ograniczoną skuteczność takiego mechanizmu.

Jeśli wpływy z opłaty spadają, a pieniądze nie są kierowane na precyzyjne programy zdrowotne, podwyżka może zostać odebrana jako zwykłe zwiększenie obciążeń.

Warszawa: droższe napoje najmocniej widać w sklepach, biurach i gastronomii

Warszawa jest jednym z największych rynków konsumpcyjnych w kraju. Każda zmiana cen napojów szybko odbija się tu na codziennych wydatkach: w sklepach osiedlowych, automatach biurowych, lokalach gastronomicznych, szkołach językowych, punktach cateringowych i na stacjach paliw.

Dla mieszkańca stolicy podwyżka o kilkadziesiąt groszy na butelce może wyglądać niegroźnie. Problem zaczyna się przy regularnych zakupach. Rodzina kupująca kilka napojów tygodniowo może po roku zapłacić zauważalnie więcej.

Warszawskie firmy również mogą odczuć zmianę. Dotyczy to małych sklepów, hurtowni, lokali gastronomicznych i dostawców obsługujących biura. Wysokie koszty czynszów, pracy i energii sprawiają, że każda dodatkowa opłata szybciej trafia do końcowej ceny.

Podstawa prawna opłaty cukrowej

Opłata cukrowa funkcjonuje na podstawie ustawy z 11 września 2015 roku o zdrowiu publicznym. Kluczowe znaczenie ma art. 12a, który określa, jakie napoje podlegają opłacie.

Obowiązek dotyczy wprowadzania na rynek krajowy napojów z dodatkiem cukrów, substancji słodzących oraz napojów zawierających kofeinę lub taurynę. Rozliczenia odbywają się przez informację CUK-1.

W 2025 roku zmieniono również przepisy dotyczące dodatkowej opłaty za brak terminowej płatności. To pokazuje, że system jest nadal poprawiany, ale spór o jego sens i skuteczność nie został zamknięty.

Co to oznacza dla Ciebie? Sprawdź ceny, zanim podatek wróci w nowej wersji

1. Kupujesz napoje regularnie – obserwuj ceny napojów słodzonych, energetycznych i smakowych. To one mogą najmocniej reagować na zmianę stawek.

2. Prowadzisz sklep lub lokal gastronomiczny – przygotuj się na możliwe korekty cenników i rozmowy z dostawcami. Nawet niewielka zmiana stawki może wpłynąć na marżę.

3. Masz firmę produkcyjną – sprawdź receptury, limity cukru i strukturę sprzedaży. Produkty z niższej półki cenowej mogą najmocniej odczuć opłatę kwotową.

4. Jesteś rodzicem – zwracaj uwagę, czy ewentualne podwyżki faktycznie idą w parze z edukacją zdrowotną i lepszą profilaktyką dla dzieci.

5. Śledź projekt ustawy – gdy dokument trafi do Rządowego Centrum Legislacji, będzie można sprawdzić konkretne stawki, daty wejścia w życie i skutki dla rynku.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl