Pół miliona przejazdów pod lupą KAS. 500 zł może przyjść pocztą nawet kilka lat później

Kierowcy, którzy kilka lat temu korzystali z państwowych odcinków autostrad A2 i A4, mogą jeszcze otrzymać wezwania do zapłaty. Chodzi o przejazdy z okresu od grudnia 2021 roku do końca czerwca 2023 roku, kiedy na wskazanych trasach obowiązywał system e-TOLL. Według danych przytoczonych przez Wprost, odnotowano 492 452 przejazdy bez wymaganej opłaty. Dodatkowa opłata za takie naruszenie wynosi 500 zł.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Fot. Warszawa w Pigułce

Sprawy nie zostały zamknięte wraz ze zmianą systemu poboru opłat. Krajowa Administracja Skarbowa nadal analizuje dane i wysyła kolejne zawiadomienia. Oznacza to, że pismo może trafić także do kierowcy, który sam przejazd pamięta już słabo albo wcale.

Chodzi o przejazdy A2 i A4 sprzed kilku lat

Problem ma swoje źródło w zmianach wprowadzonych w grudniu 2021 roku. Na państwowych, płatnych odcinkach autostrad zarządzanych przez GDDKiA otwarto wówczas bramki, a kierowcy samochodów osobowych musieli korzystać z elektronicznego systemu poboru opłat.

Dotyczyło to dwóch odcinków:

A2 pomiędzy Koninem a Strykowem oraz A4 pomiędzy węzłami Sośnica i Bielany Wrocławskie.

System różnił się od tradycyjnego modelu, w którym kierowca podjeżdżał do bramki, pobierał bilet, a następnie płacił przy wyjeździe. Opłatę można było wnosić elektronicznie, między innymi za pomocą aplikacji.

Nie wszyscy kierowcy zrobili to prawidłowo.

492 452 przejazdy bez opłaty

Skala jest ogromna. Według informacji przytoczonych przez Wprost, za Interią, od uruchomienia systemu w grudniu 2021 roku do końca czerwca 2023 roku zarejestrowano 492 452 przejazdy bez wniesienia wymaganej opłaty.

Nie oznacza to jednak automatycznie 492 452 różnych kierowców. Dane odnoszą się do liczby przejazdów, a jedna osoba mogła mieć więcej niż jedno naruszenie.

Za przejazd bez wymaganej opłaty grozi 500 zł dodatkowej opłaty.

KAS nadal wysyła pisma. Tysiące kierowców dostało je dopiero po latach

Sprawami zajmuje się łódzka Krajowa Administracja Skarbowa. Weryfikacja zarejestrowanych przypadków trwa, dlatego korespondencja jest wysyłana stopniowo.

Według przytoczonych danych w latach 2022-2023 wysłano 21 024 zawiadomienia. W 2024 roku było ich już 47 730, a w 2025 roku aż 85 246. W 2026 roku wysłano dotychczas kolejnych 11 900.

Łącznie daje to 165 900 zawiadomień.

Nasze wyliczenie pokazuje więc, że liczba dotychczas wysłanych zawiadomień odpowiada około 33,7 proc. liczby zarejestrowanych przejazdów bez opłaty. Nie można jednak na tej podstawie stwierdzić, że pozostałe około 326 tys. przejazdów automatycznie zakończą się karą. Każda sprawa wymaga weryfikacji.

Pismo może przyjść kilka lat po podróży

To właśnie ten element może zaskoczyć kierowców najbardziej. Kontrolowane przejazdy miały miejsce pomiędzy grudniem 2021 a czerwcem 2023 roku, a postępowania nadal są prowadzone.

Według informacji przytoczonych przez Wprost sprawy mają być prowadzone do ich zakończenia albo przedawnienia, które następuje po 5 latach.

W praktyce kierowca może więc otworzyć skrzynkę pocztową i znaleźć korespondencję dotyczącą podróży odbytej kilka lat wcześniej.

500 zł za jeden przejazd. Skala potencjalnych należności jest ogromna

Policzyliśmy również teoretyczną skalę finansową wszystkich 492 452 zarejestrowanych przejazdów.

492 452 × 500 zł = 246 226 000 zł.

To ponad 246 mln zł. Jest to jednak wyłącznie matematyczna symulacja maksymalnej wartości, gdyby za każdy wskazany przejazd została ostatecznie nałożona pełna opłata 500 zł. Nie oznacza to, że taka kwota rzeczywiście zostanie pobrana.

Analogicznie, 165 900 wysłanych dotychczas zawiadomień pomnożone przez 500 zł daje 82,95 mln zł. Również tej wartości nie należy utożsamiać z faktycznymi wpływami KAS.

Dostałeś pismo? Sprawdź dokładnie datę i godzinę

Korespondencji nie należy automatycznie odkładać ani od razu zakładać, że wszystkie znajdujące się w niej informacje są bezbłędne.

Jak wskazuje Wprost, zdarzały się przypadki błędnego określenia czasu przejazdu płatnym odcinkiem autostrady. To może mieć znaczenie dla zasadności naliczenia należności.

Od decyzji można się odwołać w ciągu 2 tygodni. Dlatego po otrzymaniu dokumentu warto przede wszystkim sprawdzić datę, godzinę, numer rejestracyjny oraz wskazany odcinek autostrady i porównać te informacje z własnymi dokumentami, jeżeli nadal je posiadamy.

Problem mogła powodować także aplikacja

W okresie obowiązywania systemu kierowcy mogli wnosić opłaty między innymi za pomocą aplikacji. Samo jej zainstalowanie nie wystarczało jednak do prawidłowego zarejestrowania przejazdu.

Aplikacja musiała działać podczas podróży, przynajmniej w tle, aby prawidłowo zarejestrować wjazd i zjazd z płatnego odcinka. Właśnie dlatego część kierowców może być przekonana, że wszystko zrobiła prawidłowo, mimo że system nie zarejestrował przejazdu zgodnie z wymaganiami.

Uwaga na oszustów podszywających się pod KAS

Sprawa ma jeszcze jeden ważny aspekt. Informacje o wysyłanych wezwaniach mogą być wykorzystywane przez przestępców.

W kwietniu 2026 roku pojawiły się ostrzeżenia przed fałszywymi wezwaniami podszywającymi się pod Krajową Administrację Skarbową. Oszuści umieszczali za wycieraczkami samochodów ulotki informujące o rzekomym mandacie. Znajdował się na nich kod QR.

KAS nie przekazuje wezwań do zapłaty mandatów karnych poprzez takie ulotki pozostawiane za wycieraczkami. Jeśli znajdziemy podobny dokument przy samochodzie, nie powinniśmy bezrefleksyjnie skanować znajdującego się na nim kodu QR ani wykonywać płatności.

Co to oznacza dla Ciebie?

Jeżeli między grudniem 2021 a końcem czerwca 2023 roku jechałeś płatnym wówczas państwowym odcinkiem A2 Konin-Stryków albo A4 Sośnica-Bielany Wrocławskie, sprawa może Cię dotyczyć.

Nie oznacza to, że każdy, kto podróżował tymi trasami, otrzyma 500 zł do zapłaty. Kluczowe jest to, czy za konkretny przejazd prawidłowo wniesiono wymaganą wówczas opłatę.

Jeżeli otrzymasz korespondencję, nie ignoruj jej, ale również dokładnie zweryfikuj wszystkie dane. Szczególne znaczenie mają numer rejestracyjny, data, godzina oraz miejsce wskazanego przejazdu. W przypadku niezgodności trzeba pamiętać o terminie przewidzianym na zakwestionowanie decyzji.

Warto też uważać na próby oszustwa. Prawdziwego wezwania od KAS nie należy mylić z ulotką z kodem QR pozostawioną za wycieraczką samochodu.

Źródło informacji: Wprost.pl, za Interią.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj