„Polska jest okropna”. Zagraniczny influencer kpi ze stereotypów. „Laptop został w kawiarni przez 20 minut i… nikt go nie ukradł”
„Polska jest okropna. Odkąd się tu przeprowadziłem, moje życie stało się znacznie gorsze” – tymi słowami rozpoczyna swoje nagranie zagraniczny influencer. Szybko jednak okazuje się, że jego „narzekanie” to czysta ironia, a cały film jest humorystycznym komentarzem na temat bezpieczeństwa i codziennego życia w Polsce.

@kevinjongorillaPoland is really not it
Jednym z pierwszych przykładów, które przytacza, jest sytuacja z kawiarni. Mężczyzna zostawił na stoliku laptopa i poprosił przypadkowego klienta, aby przez chwilę go przypilnował. Następnie wyszedł do toalety i wrócił dopiero po około 20 minutach.
Ku jego „rozczarowaniu” komputer wciąż leżał dokładnie w tym samym miejscu.
– To było wręcz trochę krępujące. Liczyłem, że laptop zniknie, żebym mógł powiedzieć temu facetowi: „Miałeś go pilnować” – żartuje.
„To wszystko jest straszne. Odkąd się tu przeprowadziłem, moje życie bardzo się pogorszyło. Na przykład zostawiłem laptopa w kawiarni i poprosiłem zupełnie obcą osobę, żeby go przypilnowała. A on się tylko roześmiał. No więc powiedziałem sobie: okej, i poszedłem do toalety. Wróciłem po dwudziestu minutach, a laptop nadal tam był. Szczerze mówiąc, było to trochę krępujące, prawda? Wolałbym, żeby naprawdę ktoś go ukradł, żebym mógł powiedzieć temu gościowi: patrz, powinieneś był go pilnować.
Między nowym biurem, które wynajmuję, a moim mieszkaniem są aż cztery Żabki. Moja samokontrola kompletnie zniknęła. Muszę zjeść po jednym hot dogu w każdej Żabce. Szedłem nocą przez miasto z Roleksem na ręku i nic się nie stało. Mam wrażenie, że moja czujność spada. I naprawdę boję się, co się stanie, kiedy wrócę do jakiegoś parku w Berlinie albo na ciemną ulicę we Frankfurcie. Mam wrażenie, że tam od razu zostałbym napadnięty. Szedłem ostatnio przez park w Warszawie i to było wręcz nieuprzejme, że nikt nic mi nie zaproponował. Wiesz, o czym mówię. A w Berlinie, jak idę przez park, jest mnóstwo ludzi, którzy coś ci proponują, jakieś specjalne produkty. To taka szczególna forma gościnności.” – mówi mężczyzna na nagraniu.
Na tym jednak lista jego „problemów” się nie kończy. Influencer opowiada, że pomiędzy wynajmowanym biurem a mieszkaniem znajdują się aż cztery sklepy Żabka.
– Moja samokontrola całkowicie zniknęła. Muszę zjeść jednego hot doga w każdej Żabce – mówi z przymrużeniem oka.
W kolejnym fragmencie opowiada, że spacerował nocą po mieście z luksusowym zegarkiem Rolex na nadgarstku. Mimo późnej pory nic się nie wydarzyło.
– Czuję, że moja czujność zanika. Boję się, co stanie się, gdy wrócę do Berlina albo na ciemną ulicę we Frankfurcie. Chyba od razu zostanę napadnięty – dodaje ironicznie.
Największe zaskoczenie spotkało go jednak podczas nocnego spaceru po Warszawie.
– Szedłem przez park i nikt nawet niczego mi nie zaproponował. To było wręcz nieuprzejme. W Berlinie w parkach zawsze znajdzie się ktoś oferujący „specjalne produkty”. Uważam, że to pewnego rodzaju forma gościnności – śmieje się.
Choć nagranie zaczyna się od pozornie ostrej krytyki Polski, jego przekaz jest zupełnie odwrotny. Autor wykorzystuje ironię, aby zwrócić uwagę na wysoki poziom bezpieczeństwa, zaufanie społeczne oraz codzienny komfort życia, z jakim spotkał się po przeprowadzce do naszego kraju. To właśnie takie odwrócenie stereotypów sprawiło, że film szybko zyskał popularność i wywołał falę pozytywnych komentarzy w sieci.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.