Polska testuje drony zdolne uderzać nawet 1000 km dalej. Wojsko wyznaczyło specjalne korytarze nad kraje
Wojsko Polskie rozpoczęło testy krajowych bezzałogowców dalekiego zasięgu. Celem programu Deep Precision Strike jest stworzenie zdolności do precyzyjnego rażenia celów oddalonych nawet o około 1000 km. Na potrzeby prób wyznaczono specjalne korytarze w polskiej przestrzeni powietrznej, a mieszkańcy terenów objętych lotami mieli być wcześniej informowani komunikatami Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Wojsko podkreśla, że testowane maszyny nie są wyposażone w głowice bojowe.

Polska przyspiesza rozwój własnych zdolności dronowych.
Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk zapowiedział na początku września rozpoczęcie prób polskich systemów bezzałogowych w ramach programu Deep Precision Strike. Chodzi o stworzenie relatywnie tanich i skalowalnych środków zdolnych do precyzyjnego działania na bardzo dużych odległościach.
Zasięg około 1000 km
Najważniejszy parametr robi wrażenie.
Wojsko chce sprawdzić rozwiązania polskiego przemysłu, które mogą działać na dystansach około 1000 kilometrów.
To oznacza zdolność do wykonywania uderzeń daleko poza bezpośrednim zapleczem linii frontu.
Jak podkreślał Cezary Tomczyk, celem jest zwiększenie odstraszania i sprawienie, aby potencjalny przeciwnik już na etapie planowania agresji musiał brać pod uwagę wysokie koszty.
Wojsko wyznaczyło specjalną strefę nad Polską
Forsal wskazywał, że w planie użytkowania przestrzeni powietrznej pojawiła się strefa TSA460A/B/C/D.
Korytarz miał prowadzić od rejonu Centralnego Poligonu Sił Powietrznych w Wicku Morskim i Ustce, dalej przez zachodnią część kraju, a następnie w kierunku południowo-wschodnim aż w okolice poligonu w Nowej Dębie. Trasa mogła obejmować fragmenty nawet siedmiu województw.
Testy planowano na wysokości do około 4500 stóp, czyli około 1370 metrów, a w aktywnej strefie loty cywilnych dronów miały być zakazane.
Testy faktycznie ruszyły
11 września Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych potwierdziło, że w Ustce trwają testy polskich dronów.
Wojsko przekazało, że główną zdolnością testowanych konstrukcji jest dalekosiężne uderzenie dronowe, określane właśnie jako Deep Precision Strike.
Według komunikatu chodzi o dystanse powyżej 1000 km.
To ważna aktualizacja względem wcześniejszych zapowiedzi, bo pokazuje, że program przeszedł z etapu planowania do realnych prób.
Drony bez głowic bojowych
MON podkreślał, że maszyny wykorzystywane podczas prób nie mają głowic bojowych.
Testy mają charakter rozwojowy i służą sprawdzaniu parametrów technicznych, zasięgu, niezawodności oraz możliwości wykorzystania bezzałogowców przez Siły Zbrojne RP.
Dlatego mieszkańcy nie powinni interpretować obecności dronów na niebie jako operacji bojowej.
RCB może ostrzegać mieszkańców
Resort obrony zapowiadał również, że osoby mieszkające pod trasami lotów mogą otrzymywać wcześniej komunikaty Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.
Chodzi przede wszystkim o to, żeby nietypowe dźwięki lub widok bezzałogowca nie powodowały niepotrzebnej paniki.
Wojsko nie planowało zamknięcia całej polskiej przestrzeni powietrznej. Operacje miały być prowadzone tylko w wydzielonych korytarzach.
Jakie drony są testowane?
Tu trzeba zachować ostrożność.
MON nie ujawnił oficjalnej pełnej listy platform biorących udział w testach.
W źródłach branżowych pojawia się m.in. polski FlyFocus Striker, bezzałogowiec w układzie latającego skrzydła. Producent deklaruje dla jednej z wersji zasięg do około 1000 km.
Wśród innych konstrukcji wymienia się również Gladius 2 i lżejsze systemy bezzałogowe, ale nie ma podstaw, by twierdzić, że wszystkie te systemy brały udział w konkretnych próbach. Forsal sam zaznacza, że MON nie opublikowało oficjalnej listy platform.
Po co Polsce broń o takim zasięgu?
Program Deep Precision Strike wpisuje się w szerszą zmianę podejścia do współczesnego pola walki.
Wojna w Ukrainie pokazała, jak dużą rolę mogą odgrywać stosunkowo tanie drony dalekiego zasięgu. Zamiast używać bardzo drogich pocisków manewrujących do każdego celu, część zadań może zostać wykonana przez bezzałogowce produkowane znacznie taniej i w większej liczbie.
Polska chce sprawdzić, czy krajowy przemysł jest w stanie dostarczyć rozwiązania, które będzie można produkować seryjnie i wykorzystywać na większą skalę.
To nie „tajemnicza broń nad Polską”
I tu najważniejsza korekta wobec sensacyjnego ujęcia.
Nie chodzi o nieznane maszyny pojawiające się bez zapowiedzi nad krajem.
To zaplanowane wojskowe testy, prowadzone w wydzielonych przestrzeniach, koordynowane przez struktury Sił Zbrojnych i związane z oficjalnie zapowiedzianym programem rozwoju dronów dalekiego zasięgu. Podstawą testów jest decyzja MON nr 123/MON z 12 września 2025 roku.
Najważniejsze jest więc to, że Polska realnie rozwija zdolność do uderzeń na dystansie około 1000 km, a pierwsze próby zostały już potwierdzone przez wojsko.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.