Ponad 100 tysięcy podpisów za odwołaniem Trzaskowskiego. Zostało siedem dni. Czy referendum dojdzie do skutku?
Stołeczna Operacja Referendalna informuje, że zebrała już „grubo ponad 100 tysięcy” podpisów pod inicjatywą dotyczącą odwołania prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego i Rady Warszawy. Organizatorzy nie ujawniają jednak dokładnego wyniku. Do osiągnięcia ustawowego progu potrzeba około 132 tysięcy prawidłowych podpisów, a czas na ich zebranie właśnie się kończy.

Maciej Wilk, jeden z organizatorów Stołecznej Operacji Referendalnej, poinformował w najnowszym komunikacie, że akcja weszła w decydującą fazę. Jak przekazał, zebrano już „grubo ponad 100 000” podpisów. Dokładna liczba nie została podana.
To pierwsza od dłuższego czasu informacja pozwalająca ocenić skalę zbiórki. Jeszcze 10 sierpnia organizatorzy informowali o 27,5 tys. podpisów. Obecna deklaracja oznaczałaby więc kilkukrotny wzrost poparcia dla inicjatywy.
Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć, że liczba podana przez organizatora nie została jeszcze zweryfikowana przez komisarza wyborczego. Nie wiadomo również, ile spośród zebranych podpisów spełnia wszystkie wymagania formalne.
Organizatorzy: zostało siedem dni
Według komunikatu Macieja Wilka wypełnione karty można dostarczać do punktów zbiórki lub do siedziby inicjatywy przy al. Niepodległości 18.
Organizatorzy proszą, aby:
- karty przekazywane osobiście dostarczyć najpóźniej do piątku 25 września,
- przesyłki pocztowe nadać najpóźniej we wtorek 22 września,
- nie czekać do ostatniego dnia zbiórki.
Maciej Wilk zaznaczył, że podpisy, które dotrą po 27 września, nie będą mogły zostać przedłożone komisarzowi wyborczemu. Wcześniej podawano, że ustawowy okres zbierania podpisów zakończy się 28 września.
Ustawa o referendum lokalnym przewiduje, że inicjator ma na zebranie podpisów 60 dni od zawiadomienia właściwego organu o zamiarze przeprowadzenia referendum. Treść ustawy opublikowana przez Państwową Komisję Wyborczą
Ile podpisów rzeczywiście potrzeba?
Referendum przeprowadzone z inicjatywy mieszkańców gminy musi zostać poparte przez co najmniej 10 proc. osób uprawnionych do głosowania.
W wyborach prezydenta Warszawy w 2024 roku uprawnionych było 1 322 897 osób. Dziesięć procent tej liczby to około 132 290 osób. Dokładny próg dla obecnej inicjatywy ustalany jest jednak na podstawie aktualnych danych z Centralnego Rejestru Wyborców.
Sami organizatorzy od początku informowali, że potrzebują około 132 tys. ważnych podpisów. Podkreślali jednocześnie, że chcą zebrać ich więcej, ponieważ część może zostać odrzucona podczas kontroli formalnej. Serwis Samorządowy PAP
Jeżeli określenie „grubo ponad 100 tys.” oznacza wynik niewiele wyższy od 100 tys., organizatorom wciąż może brakować kilkudziesięciu tysięcy podpisów. Jeżeli natomiast zebrano już 120–130 tys., osiągnięcie progu jest możliwe, ale nadal potrzebny byłby zapas na wypadek zakwestionowania części kart.
Czy odwołanie Rafała Trzaskowskiego może się udać?
Na obecnym etapie można powiedzieć, że doprowadzenie do referendum stało się realne, ale nie jest jeszcze przesądzone. Organizatorzy muszą:
- zebrać wymaganą liczbę podpisów,
- dostarczyć dokumenty w ustawowym terminie,
- przejść kontrolę podpisów,
- uzyskać postanowienie komisarza wyborczego o przeprowadzeniu referendum.
Komisarz wyborczy ma maksymalnie 30 dni od złożenia wniosku na wydanie postanowienia o przeprowadzeniu referendum albo jego odrzuceniu.
Samo zarządzenie głosowania nie oznacza jednak automatycznego odwołania prezydenta Warszawy.
W referendum musiałoby zagłosować co najmniej 467 333 mieszkańców
To właśnie frekwencja byłaby najtrudniejszą przeszkodą dla inicjatorów.
Zgodnie z ustawą referendum dotyczące odwołania organu wybranego bezpośrednio jest ważne, jeżeli weźmie w nim udział co najmniej trzy piąte liczby osób uczestniczących w wyborze tego organu.
W wyborach prezydenta Warszawy 7 kwietnia 2024 roku wzięło udział 778 887 wyborców. Trzy piąte tej liczby to 467 332,2. Oznacza to, że dla ważności referendum dotyczącego Rafała Trzaskowskiego musiałoby w nim uczestniczyć co najmniej:
467 333 wyborców
Dopiero po osiągnięciu tego progu można byłoby rozstrzygnąć, czy prezydent Warszawy zostanie odwołany. Za odwołaniem musiałaby się następnie opowiedzieć więcej niż połowa osób oddających ważne głosy.
Oficjalne dane z wyborów w 2024 roku wskazują, że Rafał Trzaskowski zdobył 444 006 głosów. W całym głosowaniu uczestniczyło 778 887 osób, a frekwencja wyniosła 58,88 proc. Obwieszczenie Komisarza Wyborczego w Warszawie
Warszawa pamięta referendum z 2013 roku
Podobna próba odbyła się 13 października 2013 roku, gdy mieszkańcy głosowali nad odwołaniem Hanny Gronkiewicz-Waltz. Większość uczestników opowiedziała się wówczas za jej odwołaniem, ale referendum okazało się nieważne z powodu zbyt niskiej frekwencji.
Do urn poszło 25,66 proc. uprawnionych, podczas gdy do ważności głosowania potrzebna była frekwencja wynosząca około 29 proc.
Tamten przykład pokazuje, że zebranie podpisów i doprowadzenie do referendum to dopiero pierwszy etap. Największym wyzwaniem pozostaje zmobilizowanie odpowiedniej liczby mieszkańców do udziału w głosowaniu.
Jaka jest obecnie realna szansa?
Na podstawie ujawnionych danych można ocenić, że:
- zebranie ustawowej liczby podpisów jest możliwe,
- sukces zbiórki nie został jeszcze potwierdzony,
- dokładna liczba podpisów pozostaje nieznana,
- część kart może zostać odrzucona podczas weryfikacji,
- nawet po zarządzeniu referendum konieczna byłaby mobilizacja co najmniej 467 333 wyborców.
Najkrócej: referendum może dojść do skutku, ale odwołanie Rafała Trzaskowskiego pozostaje znacznie trudniejsze niż samo zebranie podpisów.
Najbliższe dni pokażą, czy Stołeczna Operacja Referendalna zdoła przekroczyć próg z odpowiednio dużym zapasem. Dopiero po złożeniu kart i ich urzędowej weryfikacji będzie można stwierdzić, czy warszawiacy rzeczywiście zostaną wezwani do urn.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.