Rachunki za prąd mają ukrytą pułapkę. Ta opłata nie zależy od liczby zużytych kilowatogodzin
Cena jednej kilowatogodziny to tylko część kosztów widocznych na rachunku za energię. Na fakturze gospodarstwa domowego znajdują się również pozycje, które nie maleją razem ze zużyciem. Dlatego samo oszczędzanie energii nie obniży wszystkich elementów rachunku.

Nie wszystkie opłaty działają tak samo
Najbardziej intuicyjna jest opłata za samą energię: im więcej prądu zużywamy, tym większa kwota.
Ale rachunek obejmuje również dystrybucję i szereg dodatkowych składników.
URE dzieli je na elementy zależne i niezależne od ilości pobranej energii.
Opłata stała zostaje
Opłata sieciowa stała pokrywa koszty związane z dostępem do sieci, jej utrzymaniem i gotowością do dostarczania energii.
Opłata abonamentowa wiąże się natomiast m.in. z kosztami odczytu i kontroli licznika oraz obsługi administracyjnej.
Dlatego nawet bardzo duże ograniczenie zużycia nie powoduje proporcjonalnego spadku całej faktury.
Uwaga na opłatę handlową
Jest jeszcze jeden element, który może pojawić się w niektórych ofertach.
URE wskazuje, że sprzedawcy w ofertach rynkowych mogą stosować inne opłaty niezależne od ilości zużytej energii, np. opłatę handlową, abonamentową związaną ze sprzedażą energii lub manipulacyjną.
Przed zmianą sprzedawcy warto więc porównywać całkowity koszt umowy, a nie tylko reklamowaną cenę kWh.
W 2026 roku zmieniły się również stawki dystrybucyjne
URE podał, że w zatwierdzonych taryfach na 2026 rok same stawki opłat dystrybucyjnych dla gospodarstw domowych wzrosły przeciętnie o 0,3 proc.
Po doliczeniu dodatkowych opłat wynikających z innych przepisów średni wzrost łącznych stawek dystrybucyjnych dla grup G wyniósł 7,6 proc.
Dlatego rachunek za prąd warto analizować pozycja po pozycji. Cena energii widoczna w reklamie nie mówi jeszcze, ile ostatecznie zapłacimy.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.