Radny dokonał „cudu” w Warszawie. Na Grochowie wróciły miejsca parkingowe

W dobie mody na zieleń w miastach i redukcję miejsc parkingowych, warszawski Grochów wyłamuje się z trendów. A wszystko to za sprawą interwencji radnego Marka Borkowskiego, który przywrócił mieszkańcom cenne miejsca postojowe. I to dosłownie spod trawy!

Fot. Marek Piotr Borkowski

Historia zaczęła się rok temu, gdy przy ulicy Olszynki Grochowskiej, tuż obok lokalnych sklepów i punktów usługowych, znienacka wyrósł tajemniczy trawnik. Problem w tym, że nikt o niego nie prosił. Ani mieszkańcy, ani przedsiębiorcy, ani nawet spółdzielnia mieszkaniowa zarządzająca pobliskimi blokami.

„Oburzeni mieszkańcy zasypali mnie telefonami” – wspomina radny Borkowski w rozmowie z Warszawą w Pigułce. „W miejscu, gdzie od lat parkowali samochody, by zrobić szybkie zakupy, nagle pojawił się skrawek trawy. Nikt ich o zdanie nie pytał”.

Fot. Marek Piotr Borkowski

Ubiegłym roku w kwietniu otrzymałem wiele telefonów oburzonych mieszkańców Gocławka że na ul Olszynki Grochowskiej tuż obok piekarni pizzerii punktów usługowych gdzie od lat można było przystanąć zrobić zakupy czy też zaparkować na dłużej samochód nagle pojawił się trawniczek. Oczywiście o ten trawniczek nikt nie prosił nigdy nie potrzebował nie był ani uzgadniany z spółdzielnią mieszkaniową która tuż obok posiada nieruchomość ani z prowadzącym tam biznesy przedsiębiorcami. Nie poinformowano o jego powstaniu ani Rady Osiedla Grochów Północny, ani Radnych Dzielnicy.” – mówi radny Marek Borkowski w rozmowie z Warszawą w Pigułce.

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że dosłownie po drugiej stronie ulicy rozciąga się ogromny teren zieleni, gdzie takich trawniczków zmieściłoby się co najmniej kilkanaście.

Radny Borkowski nie zamierzał jednak przyglądać się biernie tej absurdalnej sytuacji. Wspólnie z innymi samorządowcami zasypał stołecznych urzędników pismami i interpelacjami. Po roku batalii udało się w końcu przekonać władze do zmiany decyzji.

Dziś przy Olszynki Grochowskiej znów można swobodnie parkować. Rośliny przeniesiono na drugą stronę jezdni, a w ich miejsce ułożono na nowo płyty chodnikowe. „To tylko kilka miejsc postojowych, ale dla lokalnej społeczności mają one ogromne znaczenie” – podkreśla radny.

Historia z Grochowa pokazuje, że niekiedy uparty sprzeciw mieszkańców i lokalnych polityków może odwrócić najbardziej nonsensowne decyzje urzędników. Bo czasem nie liczy się „bycie eko”, ale realne potrzeby zwykłych ludzi. I o tym warto pamiętać, snując kolejne wizje zazieleniania miasta.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl

Copyright © 2023 Niezależny portal warszawawpigulce.pl  ∗  Wydawca i właściciel: Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl