Rezydentka ujawnia, jak leczone są dzieci w Warszawie. Rodzice będą w szoku

Rezydentka, która pracuje w szpitalu ujawnia, jak leczone są dzieci w Warszawie. Po kilkunastu godzinach dyżuru leczyła kwasicę ketonową, niewydolność oddechową czy sepsę u noworodka. Wszystko z 4-miesięcznym doświadczeniem. Nadzór lekarza specjalisty odbywał się… przez telefon.

Fot. Pixabay

 

Rezydenturę zaczęłam w listopadzie 2015 r.
Po 4 miesiącach pracy u szefostwa zapadła decyzja, że czas dla mnie na rozpoczęcie samodzielnego dyżurowania. Prośba o odsunięcie tego o miesiąc nie została zaakceptowana.. Nie miałam również możliwości skorzystania z prawa do niedyżurowania, które mi teoretycznie przysługuje, gdy mam dziecko poniżej 4 r.ż., oraz nie miałam możliwości nie podpisać klauzuli opt-out, która ‘pozwala’ pracować powyżej dopuszczalnej normy godzinowej.

Brzmi fajnie, co nie? No i efekt był taki, że jako najmłodszy dyżurant dostawałam dyżury prawie wyłącznie w weekendy (przecież nie lubię spędzać czasu z rodziną, prawda?), już w lipcu przepracowałam prawie 250 h/miesięcznie. Dodam do tego, że w tym czasie leczyłam kwasicę ketonową, niewydolność oddechową, sepsę u noworodka (wszystko to są stany bezpośredniego zagrożenia życia!) i wiele innych. Tak – z 4-miesięcznym doświadczeniem. A nadzór specjalisty (jak to jest zapisane w programie specjalizacji)? Tak, przez telefon…. No to zapraszam, żeby o 2 w nocy dzwonić do szefa po porady. Ręka w górę, kto odważny!

Tak wygląda moja praca (którą bardzo lubię!), nie mam na to wpływu. Teraz pytanie CZEMU ona tak wygląda?

BO JEST NAS O WIELE ZA MAŁO!

Gdyby było więcej specjalistów, rezydentów obciążenie pracą byłoby dużo mniejsze. Byłby możliwy zapisany w programie specjalizacji właściwy nadzór nad młodymi lekarzami. Bo on jest konieczny!!! Można by otworzyć więcej poradni specjalistycznych, zmniejszyć kolejki, nie trzeba by było za każdym razem próbując się dostać do specjalisty uciekać się do forteli i błagać panie w rejestracji o szybszy termin.. Bo o ile kogoś stać na wizytę prywatną, to ok. Ale gdy nas przestanie być stać?

DLATEGO JEŚLI CHCECIE, ŻEBY COŚ SIĘ ZMIENIŁO DOŁĄCZCIE DO NASZEGO PROTESTU! PRZEKONAJMY WŁADZE, ŻE TRZEBA ZWIĘKSZYĆ FINANSOWANIE, BO IM CHYBA KTOŚ DLA ŻARTU ZAŁOŻYŁ OPASKĘ NA OCZY I ZACHOWUJĄ SIĘ NIEADEKWATNIE I DO TEGO NIE FAIR.

Co możecie zrobić?
0. Przyjść na manifestację poparcia głodujących w sobotę 14.10.2017 o 12 pod Kancelarią Premier Szydło: https://www.facebook.com/events/177457712826677/
1. Przyjść do Dziecięcego Szpitala Klinicznego i dołączyć do głodujących.
2. Przyjść do Dziecięcego Szpitala Klinicznego i uścisnąć głodującym rękę, porozmawiać.
3. Udostępniać na fb, rozgłaśniać sprawę, pisać do zagranicznych mediów.
4. Wyrazić poparcie na stronie mp.pl

Fot. Facebook

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.