Rosja zaostrza groźby wobec Europy. W grę wchodzi art. 5 NATO
Rosyjski atak na zakład zbrojeniowy znajdujący się na terytorium państwa NATO mógłby zostać potraktowany jako atak objęty art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. Taką ocenę przedstawił unijny komisarz ds. obronności i przestrzeni kosmicznej Andrius Kubilius. Sprawa ma szczególne znaczenie dla Polski, której przemysł obronny coraz mocniej uczestniczy w produkcji uzbrojenia i systemów wykorzystywanych również do wsparcia Ukrainy.

Kubilius odpowiada Rosji. „To byłby art. 5”
Andrius Kubilius został zapytany w Brukseli o rosyjskie groźby kierowane pod adresem europejskich zakładów produkujących uzbrojenie dla Ukrainy.
„Jeśli Rosja uderzy w nasze fabryki na terytorium Europy, powiedziałbym, że byłby to art. 5” – stwierdził unijny komisarz. Według informacji Politico jego wypowiedź dotyczyła przede wszystkim bezpośredniego ataku lotniczego lub rakietowego na taki zakład.
Wypowiedź padła po słowach rzeczniczki rosyjskiego MSZ Marii Zacharowej. Oświadczyła ona 30 września, że europejskie fabryki produkujące broń dla Ukrainy mogą być przez Moskwę traktowane jako potencjalne cele wojskowe. Reuters podał, że komentarz Zacharowej był odpowiedzią na pytanie dotyczące możliwości produkcji w Polsce pocisków przechwytujących do systemów Patriot.
Art. 5 nie oznacza automatycznie wojny wszystkich państw NATO
Art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego stanowi, że zbrojny atak na jednego lub kilku członków Sojuszu w Europie lub Ameryce Północnej jest traktowany jako atak przeciwko wszystkim.
Nie oznacza to jednak automatycznie identycznej odpowiedzi militarnej każdego państwa. Zgodnie z tekstem traktatu każdy sojusznik udziela pomocy i podejmuje takie działania, jakie uzna za konieczne. Mogą one obejmować również użycie siły zbrojnej.
Sam Kubilius jest komisarzem Unii Europejskiej, a nie przedstawicielem NATO uprawnionym do podejmowania decyzji w imieniu Sojuszu. Jego słowa należy więc traktować jako ocenę polityczną dotyczącą możliwej kwalifikacji bezpośredniego rosyjskiego ataku.
Rosyjskie groźby dotyczą także Polski
Polski przemysł obronny bierze udział w rozbudowie systemu Patriot. Huta Stalowa Wola, PGZ oraz PIT-Radwar współpracują z amerykańskim Raytheonem przy produkcji 48 wyrzutni M903 dla II fazy programu Wisła.
To właśnie informacje o dalszym zwiększaniu polskiego udziału w obsłudze i potencjalnej produkcji elementów systemów rakietowych stały się jednym z powodów najnowszej wypowiedzi rosyjskiego MSZ.
Warszawa znajduje się w centrum decyzji dotyczących bezpieczeństwa Polski
Choć największe zakłady przemysłu zbrojeniowego znajdują się poza stolicą, to w Warszawie działają MON, Sztab Generalny Wojska Polskiego oraz najważniejsze instytucje odpowiedzialne za politykę obronną państwa.
Dla Polski znaczenie ma także to, że NATO ponownie potwierdziło w 2026 r. zobowiązanie do kolektywnej obrony. W deklaracji ze szczytu w Ankarze przywódcy państw Sojuszu powtórzyli zasadę, że atak na jednego członka jest traktowany jako atak na wszystkich.
Co oznaczają te słowa dla Polski?
Na tym etapie nie ma informacji o bezpośrednim zagrożeniu rosyjskim atakiem na polski zakład zbrojeniowy. Mamy natomiast wyraźną eskalację retoryki pomiędzy Moskwą a przedstawicielami państw i instytucji europejskich.
Najważniejsze rozróżnienie jest proste: działania hybrydowe, sabotaż i bezpośredni atak rakietowy nie są automatycznie traktowane w identyczny sposób. NATO już wcześniej wskazywało, że także poważne działania hybrydowe mogą w określonych okolicznościach doprowadzić do decyzji o zastosowaniu art. 5, ale rozstrzygnięcie zależy od państw Sojuszu i konkretnej sytuacji.
W przypadku bezpośredniego rosyjskiego uderzenia militarnego na terytorium Polski sytuacja byłaby znacznie poważniejsza. To właśnie taki scenariusz miał na myśli Kubilius, mówiąc o europejskich fabrykach zbrojeniowych i art. 5 NATO.

Magister inżynier Technologii Żywienia i szef kuchni. Absolwent Gastronomii i Sztuki Kulinarnej na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie. W redakcji łączy inżynierskie podejście do technologii żywności z wieloletnią praktyką za „sterami” profesjonalnej kuchni. Specjalizuje się w prześwietlaniu składów produktów, tropieniu „paragonów grozy” oraz wyjaśnianiu standardów sanitarnych. Jego teksty pomagają czytelnikom nie tylko lepiej gotować, ale przede wszystkim świadomie kupować i jeść bezpiecznie.