Ruszyły wypłaty z bankomatów w Europie. Przyszło ostrzeżenie z wielu krajów
Przez lata banki namawiały do porzucenia gotówki. Aplikacje, karty zbliżeniowe, BLIK – każda nowinka miała kolejny krok do bezgotówkowej przyszłości. Potem nadszedł 1 listopada 2025 roku w Polsce: ludzie wyruszali na cmentarze, a kody BLIK przestały działać w całym kraju. Bankomaty oblegały kolejki, stacje paliw wstrzymywały tankowanie, sklepy przechodziły na tryb „tylko gotówka”. Na kilka godzin miliony Polaków zostały odcięte od własnych pieniędzy.

Fot. Shutterstock
Europejski Bank Centralny wyciągnął z podobnych incydentów wnioski szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał. We wrześniu 2025 r. opublikował raport z wymownym tytułem „Zachowaj spokój i noś przy sobie gotówkę” – dokument, który oficjalnie odwraca o 180 stopni dotychczasową narrację europejskich instytucji finansowych. Banknoty i monety to „zapasowe koło” systemu płatniczego – stwierdza EBC wprost. I zaleca, by każde europejskie gospodarstwo domowe miało fizyczne pieniądze pod ręką.
EBC i banki centralne zmieniły front
Raport EBC nie jest dokumentem akademickim – to praktyczny apel skierowany bezpośrednio do obywateli. Europejski Bank Centralny wskazuje w nim, że podczas pandemii COVID-19, po rosyjskiej inwazji na Ukrainę i w czasie regionalnych awarii prądu popyt na banknoty gwałtownie rósł – i nie bez powodu. Gotówka działa niezależnie od serwerów, prądu i zasięgu. Kiedy infrastruktura cyfrowa się sypie, banknoty pozostają jedyną pewną formą płatności.
Holandia zareagowała jako pierwsza spośród krajów strefy euro. Holenderski Bank Centralny oficjalnie zalecił obywatelom przechowywanie od 200 do 500 euro gotówki na gospodarstwo domowe – wystarczająco, by przez kilka dni funkcjonować bez dostępu do kart i aplikacji bankowych. Szwedzki Riksbank poszedł podobną drogą i rekomenduje 170 euro (ok. 730 zł) na gospodarstwo domowe, co ma pokryć tygodniowe wydatki podstawowe. Austria i Finlandia sugerują kwoty rzędu 70-100 euro na osobę – jako rezerwa na 72 godziny bez dostępu do bankowości elektronicznej – wynika z zaleceń opublikowanych przez EBC w 2025 r.
To nie są zalecenia na wypadek globalnej apokalipsy. To odpowiedź na serię bardzo konkretnych zdarzeń: cyberataki na banki, blackouty paraliżujące płatności, awarie operatorów telekomunikacyjnych blokujące aplikacje. W 2025 r. liczba cyberataków na europejskie instytucje finansowe potroiła się w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego – wynika z danych cytowanych przez europejskie instytucje finansowe. EBC już w 2024 r., po przeprowadzeniu stress testów banków strefy euro, stwierdził wprost, że europejski sektor bankowy nie jest wystarczająco przygotowany na radzenie sobie z poważnymi atakami cybernetycznymi.
Polska: dwa ataki w ciągu trzech dni
Dla Polaków ostrzeżenia europejskich banków nie są tylko teorią. 1 listopada 2025 r., w Dzień Wszystkich Świętych, system płatności BLIK przestał działać. Około godziny 8:30 serwis Downdetector zaczął rejestrować lawinę zgłoszeń od klientów PKO BP, Alior Banku, Banku Millennium, Santandera i mBanku – niemożliwe było ani generowanie kodów, ani wykonywanie przelewów na telefon. W efekcie w jednym z najbardziej ruchliwych dni handlowych w roku Polacy nie mogli kupić zniczy, kwiatów ani zatankować samochodu.
Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski potwierdził na platformie X: „Od wczesnych godzin porannych obserwujemy zewnętrzny atak typu DDoS na polską infrastrukturę rozliczeniową, co wpływa na płynne działanie płatności – na przykład BLIKiem. Trwają intensywne działania służb, aby wyeliminować skutki tego ataku”. Normalność wróciła dopiero o 10:33.
Zaledwie 2 dni później, 3 listopada, historia się powtórzyła. BLIK znów padł ofiarą ataku DDoS – tym razem problemy trwały kilka godzin, a operator systemu poinformował o rozwiązaniu sytuacji dopiero wieczorem. Dwa ataki w ciągu 3 dni na ten sam system obsługujący wówczas średnio 7,7 mln transakcji dziennie – to ewidentny sygnał, że polska infrastruktura rozliczeniowa jest aktywnym celem.
Dr Przemysław Barbrich, dyrektor Zespołu Komunikacji i PR Związku Banków Polskich, powiedział w rozmowie z money.pl: „To taki czas – zagrożenie ze strony wschodniej, ale też działalność grup przestępczych powoduje, że ataki na infrastrukturę były, są i będą”. Dodał, że w zdecydowanej większości przypadków polskie służby blokują ataki, zanim użytkownicy odczują skutki – jednak przypadki z 1 i 3 listopada pokazały, że nie zawsze.
NBP od dawna bił na alarm
Prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński już wcześniej mówił o tym bez ogródek: „Jesteśmy krajem frontowym, a gotówka pełni rolę, której nic nie może zastąpić w sytuacji ataku cybernetycznego. Kiedy obejmie on wszystkie formy płatności bankowych, wtedy pozostaje tylko gotówka” – zaznaczał w 2024 r. Jego słowa nabrały konkretnego wymiaru po atakach na BLIK.
Dane NBP potwierdzają, że Polacy w praktyce nie porzucili gotówki – 97% badanych nadal z niej korzysta, a w transakcjach do 25 zł fizyczne pieniądze wciąż dominują. Problem polega jednak na tym, że posiadanie gotówki „w obiegu” – czyli w portfelu i przy codziennych wydatkach – to co innego niż posiadanie rezerwy kryzysowej, która pozostaje nieruszona do czasu awarii systemu.
Rząd dołącza z „Poradnikiem bezpieczeństwa”
W grudniu 2025 r. Poczta Polska rozpoczęła ogólnopolską dystrybucję „Poradnika bezpieczeństwa” opracowanego wspólnie przez Ministerstwo Obrony Narodowej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Rządowe Centrum Bezpieczeństwa. Broszury trafiają do mieszkańców kolejnych województw – do 15 stycznia 2026 r. pierwsze egzemplarze dotarły do województw lubelskiego, podlaskiego i warmińsko-mazurskiego.
Wśród zaleceń Rządowego Centrum Bezpieczeństwa pojawił się wyraźny apel o posiadanie gotówki – i to w małych nominałach, co umożliwia płacenie za konkretne zakupy bez konieczności wydawania reszty. Gotówka wymieniana jest jako jeden z elementów zestawu kryzysowego pozwalającego na funkcjonowanie przez 72 godziny bez dostępu do prądu, internetu i normalnej infrastruktury handlowej.
To samo zalecenie 72 godzin powtarza Komisja Europejska. Polska wersja idzie jednak dalej – dokumenty RCB sugerują samowystarczalność na 3-7 dni, co wynika z geopolitycznej pozycji kraju i wniosków z dotychczasowych incydentów kryzysowych.
Ile gotówki trzymać w domu – konkretne liczby
Zalecenia z różnych krajów różnią się kwotowo, ale idea jest wspólna: chodzi o rezerwę wystarczającą na kilka dni podstawowych zakupów, nie o opróżnianie konta do zera. Holenderski Bank Centralny mówi o 200-500 euro na gospodarstwo domowe. Szwecja wskazuje 170 euro. Austria i Finlandia – 70-100 euro na osobę.
W Polsce eksperci finansowi w rozmowach z mediami wskazują na kwotę 500-1000 zł na dorosłą osobę jako rozsądną rezerwę awaryjną. Dla 3-osobowej rodziny oznacza to od 1500 do 3000 zł w gotówce. Kwota ta ma pozwolić na zrobienie podstawowych zakupów spożywczych, opłacenie paliwa i leków przez tydzień bez dostępu do konta.
Jedno jest pewne: gotówka trzymana „w szufladzie” traci realną wartość przez inflację. Dlatego rezerwy nie opłaca się budować jednorazowo i zapominać – warto utrzymywać ją w stałej wysokości i od czasu do czasu wymieniać stare banknoty na świeże.
Co zrobić, żeby nie zostać z niczym w złym momencie
Zarówno EBC, jak i polskie instytucje państwowe są zgodne w jednym punkcie: nie chodzi o panikarską masową wypłatę oszczędności, lecz o spokojne, zaplanowane przygotowanie na krótkotrwałe zakłócenia. Kilka praktycznych kroków jest tu ważniejszych niż debata o kwocie.
- Zacznij od małych nominałów. Rezerwa złożona z samych banknotów 200 zł jest praktycznie bezużyteczna, jeśli sklep nie ma reszty. Optymalny zestaw to mieszanka banknotów 20, 50 i 100 zł – drobne do małych zakupów, większe na nagłe, poważniejsze wydatki.
- Gotówka w portfelu to nie to samo co rezerwa. Awarie systemów płatniczych zdarzają się bez ostrzeżenia. Pieniądze, które masz „w obiegu”, mogą być już wydane w chwili, gdy naprawdę ich potrzebujesz. Rezerwa kryzysowa powinna leżeć oddzielnie – i pozostawać nienaruszona do momentu faktycznej potrzeby.
- Nie czekaj na blackout, żeby sprawdzić, czy bankomat działa. Kiedy sieć energetyczna pada albo trwa atak DDoS, bankomaty są pierwszym elementem, który przestaje działać. Jeśli chcesz mieć rezerwy, musisz je zbudować z wyprzedzeniem – w normalnych warunkach, bez presji.
- Śledź komunikaty BLIK i swojego banku. Przy kolejnym ataku DDoS operator systemu lub ministerstwo cyfryzacji zazwyczaj wydają komunikat w ciągu minut. Jeśli masz skonfigurowane powiadomienia push w aplikacji bankowej, szybko dowiesz się o problemach – i zdążysz zaplanować alternatywę, zanim kolejka do bankomatu zrobi się do ulicy.
- Europejskie zalecenie 72 godzin to minimum, nie cel. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa rekomenduje gotowość na 3-7 dni. W przypadku poważniejszej awarii infrastruktury krytycznej – na przykład rozległego blackoutu – kilkanaście banknotów na 3 dni może okazać się niewystarczające. Warto myśleć o tygodniu jako realnym horyzoncie planowania.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.