Rząd mówi jasno: przygotuj dom i mieszkanie na pierwsze 72 godziny. MSWiA wydało nową instrukcję

Trzy litry wody na osobę dziennie, czyli 36 litrów dla czteroosobowej rodziny na 72 godziny. To jedno z najważniejszych zaleceń rządowego „Poradnika bezpieczeństwa”. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji nie poprzestało jednak na wysłaniu broszury do domów Polaków. Jest już nowa, 12-stronicowa instrukcja reagowania na zagrożenie z powietrza, uruchomiono praktyczne szkolenia dla dorosłych i dzieci, a rząd przyjął kolejny wieloletni program ochrony ludności. Co rzeczywiście warto przygotować w domu, zanim zabraknie prądu, wody albo łączności?

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Fot. Darryl Brooks. | Shutterstock.

Wieczorem gaśnie światło. Początkowo wygląda to na zwykłą awarię, ale po chwili okazuje się, że nie działa także internet, w części mieszkań przestaje płynąć woda, a płatność kartą w najbliższym sklepie jest niemożliwa. W domu jednorodzinnym może stanąć pompa obiegowa instalacji grzewczej, w bloku nie zadziałać winda, a telefon z rozładowaną baterią przestaje być źródłem wiadomości. Nie potrzeba wojny, aby gospodarstwo domowe przez kilkanaście godzin miało problem z podstawowymi czynnościami. Właśnie dlatego rządowe zalecenia dotyczą samodzielnego funkcjonowania przez pierwsze trzy doby różnego rodzaju kryzysu – od silnych zjawisk pogodowych i awarii infrastruktury po znacznie poważniejsze zagrożenia.

72 godziny to minimum, a nie zapowiedź konkretnego zagrożenia. Polska i Unia przyjęły podobną zasadę

Rządowy „Poradnik bezpieczeństwa” został opracowany przez MSWiA, Ministerstwo Obrony Narodowej i Rządowe Centrum Bezpieczeństwa. Na początku 2026 roku jego papierowa wersja trafiła do blisko 17 mln domów, a od 5 lutego publikacja jest także dostępna w aplikacji mObywatel, w kategorii Bezpieczeństwo. Można ją również przeczytać na stronie gov.pl/poradnikbezpieczenstwa. Nie jest to rozkaz robienia zakupów ani ostrzeżenie, że za trzy dni wydarzy się katastrofa. To zbiór zaleceń, które mają umożliwić rodzinie zaspokojenie podstawowych potrzeb przez pewien czas, gdy dostawy i usługi nie działają normalnie. Za brak zapasów nie ma mandatu, a wskazany okres nie oznacza, że służby ratownicze zaczną pomagać dopiero czwartego dnia.

Podobną zasadę przyjęto na poziomie Unii Europejskiej. 26 marca 2025 roku Komisja Europejska przedstawiła Unijną Strategię Gotowości, nazywaną też Preparedness Union Strategy. Dokument obejmuje 30 kluczowych działań, wśród których znalazło się opracowanie wskazówek dotyczących samowystarczalności mieszkańców przez co najmniej 72 godziny. Nie chodzi wyłącznie o zagrożenia militarne. Komisja wymienia również ekstremalne zjawiska pogodowe, powodzie, cyberataki, zakłócenia łączności i przerwy w dostawach podstawowych usług. Strategia ma pomóc państwom, instytucjom i obywatelom przygotować się na sytuacje, w których zwykłe mechanizmy codziennego życia przez pewien czas zawodzą.

To ważna różnica: Komisja Europejska nie ustanowiła dla każdego obywatela nowego, egzekwowanego prawnie obowiązku posiadania określonej liczby konserw czy butelek wody. Zapowiedziała przygotowanie wspólnych wytycznych i rozwijanie gotowości społeczeństwa. Polski poradnik idzie krok dalej na poziomie praktycznym, bo wskazuje konkretną ilość wody, sprzęt potrzebny bez prądu i sposób przygotowania rodzinnego planu. Minimum trzech dni jest punktem wyjścia. W zależności od zdrowia domowników, liczby dzieci, zwierząt i warunków mieszkaniowych rzeczywiste potrzeby mogą być większe.

Ile wody trzeba mieć w domu? Dla czterech osób to 24 butelki po 1,5 litra

Najłatwiej zacząć od wody. Oficjalny poradnik wskazuje minimum 3 litry na osobę na dobę. Po pomnożeniu przez trzy dni jedna osoba potrzebuje 9 litrów, dwie 18 litrów, a czteroosobowa rodzina 36 litrów. W praktyce to 24 butelki po 1,5 litra, czyli cztery standardowe sześciopaki. Jeśli w mieszkaniu żyje pięć osób, podstawowy zapas rośnie do 45 litrów. Liczba brzmi inaczej niż ogólne zalecenie „warto mieć wodę”, bo pokazuje, ile miejsca rzeczywiście trzeba przeznaczyć na przechowywanie.

Liczba domowników Minimum na jedną dobę Minimum na 72 godziny
1 osoba 3 l 9 l
2 osoby 6 l 18 l
3 osoby 9 l 27 l
4 osoby 12 l 36 l
5 osób 15 l 45 l
6 osób 18 l 54 l

Podane ilości służą przede wszystkim piciu i podstawowemu przygotowywaniu jedzenia. Nie są pełnym zapasem do kąpieli, prania, zmywania i spłukiwania toalety. Przy upałach, większym wysiłku, niektórych chorobach albo szczególnych potrzebach dzieci konieczne może być zgromadzenie większej ilości. Wody dla zwierząt również nie należy odejmować od zapasu przeznaczonego dla ludzi. Właśnie dlatego rodzina, która ma miejsce na dodatkowe kilka butelek lub pojemników, może przygotować większą rezerwę na czynności higieniczne. Warto przechowywać wodę w czystych, odpowiednich opakowaniach i pilnować terminów podanych przez producenta.

Nie trzeba od razu robić ogromnych zakupów. Jeśli rodzina zwykle kupuje wodę butelkowaną, może stopniowo zwiększyć domowy zapas i zużywać najstarsze opakowania, regularnie dokupując nowe. Taką rotację zaleca również rządowy poradnik w odniesieniu do żywności i wody. Trzeba też pamiętać, że awaria prądu może wpływać na działanie pomp wodociągowych, a przy uszkodzeniu sieci dostęp do wody pitnej może zostać ograniczony niezależnie od tego, czy w mieszkaniu świeci się światło. Sam filtr w dzbanku nie jest zastępstwem dla przygotowanego zapasu, gdy w kranie nie ma żadnej wody.

Żywność na trzy dni nie musi wymagać gotowania. To szczególnie ważne podczas blackoutu

Drugim elementem jest jedzenie, które można spożyć bez działającej kuchenki, lodówki czy mikrofalówki. W rządowej publikacji wymieniono produkty trwałe i gotowe do spożycia. Mogą to być konserwy, gotowe dania przeznaczone do jedzenia bez podgrzewania, pieczywo trwałe, suchary, orzechy, suszone owoce czy inne produkty dopasowane do potrzeb rodziny. Sens zalecenia najlepiej widać przy awarii zasilania: zapas surowego makaronu, ryżu i mrożonek jest przydatny na co dzień, ale nie rozwiąże problemu, jeśli nie ma na czym zagotować wody, a zamrażarka przestała pracować.

Można policzyć to również od strony codziennego jadłospisu. Dla czteroosobowej rodziny trzy dni oznaczają 12 osobodni wyżywienia. Jeśli domownicy zwykle jedzą trzy posiłki dziennie, trzeba mieć możliwość przygotowania lub podania łącznie 36 porcji o odpowiedniej wielkości, choć część produktów można dzielić między posiłki. Nie jest to nowa urzędowa norma żywieniowa ani wymóg kupienia dokładnie 36 konserw. Chodzi o sprawdzenie, czy z produktów już stojących w szafkach da się realnie nakarmić wszystkich przez trzy doby bez zakupów, gazu i prądu. Dla niemowlęcia osobnego przygotowania może wymagać mleko modyfikowane, a dla osoby z alergią – żywność zgodna z jej dietą.

Warto zwrócić uwagę na drobiazgi, które podczas awarii stają się istotne. Puszka bez zawleczki wymaga ręcznego otwieracza, a gotowy produkt powinien dać się bezpiecznie przechować po otwarciu lub zostać spożyty od razu. Jeśli żywność wymaga chłodzenia, brak prądu skraca czas jej bezpiecznego przechowywania. Rząd zaleca w czasie blackoutu ograniczyć otwieranie lodówki i zamrażarki. Przy kompletowaniu zapasu lepiej więc wybrać produkty, które domownicy naprawdę lubią i normalnie jadają, zamiast budować kosztowny magazyn przypadkowych artykułów, których nikt nie zużyje.

Brak prądu potrafi wyłączyć nie tylko lampy. Rząd wskazuje także na wodę, ogrzewanie i płatności

„Poradnik bezpieczeństwa” opisuje blackout jako sytuację, w której brak energii może trwać nawet kilka dni i wpływać na kilka usług jednocześnie. Bez zasilania przestaje działać wiele routerów internetowych, domowe urządzenia elektryczne, a część sklepów nie jest w stanie obsługiwać płatności kartami. W budynkach wielorodzinnych mogą stanąć windy. W domach z gazowym kotłem centralnego ogrzewania lub pompą ciepła również może zniknąć ogrzewanie, ponieważ do pracy sterowników i pomp obiegowych potrzebny jest prąd. Nie należy zatem zakładać, że dostęp do gazu automatycznie oznacza możliwość ogrzewania domu po odcięciu zasilania elektrycznego.

Najprostsze przygotowanie nie wymaga zakupu agregatu. Latarka z zapasowymi bateriami, radio na baterie lub korbkę, naładowany powerbank i odpowiednie kable pozwalają rozwiązać część najbardziej podstawowych problemów. Radio jest szczególnie przydatne wtedy, gdy nie działa internet mobilny lub sieci telekomunikacyjne są przeciążone. Telefon warto przełączyć w tryb oszczędzania energii i używać go przede wszystkim do istotnych kontaktów. Przy dłuższej przerwie może też przydać się tradycyjna kartka z numerami telefonów – jeśli urządzenie rozładuje się całkowicie, zapisane wyłącznie w nim kontakty stają się trudno dostępne.

W domu jednorodzinnym można rozważyć awaryjne zasilanie, ale agregat spalinowy nie jest urządzeniem do używania w mieszkaniu, piwnicy, garażu ani na balkonie. Emituje spaliny, w tym niebezpieczny tlenek węgla, a niewłaściwe podłączenie do instalacji elektrycznej stwarza dodatkowe zagrożenie. Poradniki przygotowane we współpracy z operatorami energetycznymi ostrzegają również przed podłączaniem agregatu do zwykłego gniazdka w ścianie. W bloku dużo praktyczniejsze mogą okazać się rozwiązania bateryjne przeznaczone do użytku wewnątrz pomieszczeń. Do ogrzewania mieszkania nie należy używać grilla węglowego, kuchenki turystycznej wbrew jej przeznaczeniu ani innych urządzeń spalających paliwo bez właściwej wentylacji i zabezpieczeń.

W chłodnych miesiącach trzeba dodatkowo pomyśleć o utrzymaniu ciepła. Poradnik zaleca koce, śpiwory i ciepłą odzież, a w czasie blackoutu również ograniczanie strat ciepła i korzystanie wspólnie z jednego pomieszczenia. Jeśli dom ma niezależne od prądu, prawidłowo zainstalowane źródło ogrzewania, jego używanie musi być zgodne z instrukcją i zasadami wentylacji. Nie wolno zastępować ogrzewania otwartym grillem, prowizorycznym paleniskiem ani przypadkowym urządzeniem spalającym paliwo w mieszkaniu. Bezpieczeństwo domowników jest ważniejsze niż próba podwyższenia temperatury za wszelką cenę. W razie groźnego wychłodzenia należy korzystać z oficjalnych informacji o dostępnych miejscach pomocy.

Gotówka, leki i higiena. Tych rzeczy nie zastąpi pełna szafka z jedzeniem

Rządowa lista obejmuje również gotówkę w różnych nominałach. Powód jest prosty: jeśli systemy płatności przestaną działać, nawet osoba mająca duże oszczędności na rachunku może przez pewien czas nie zapłacić kartą ani telefonem. MSWiA nie wskazuje jednej urzędowej kwoty, którą każde gospodarstwo ma obowiązek trzymać w domu. Rozsądny zapas zależy od liczby domowników i zwykłych wydatków, a drobniejsze banknoty mogą być wygodniejsze, gdy sprzedawca nie ma możliwości wydania reszty. Nie ma potrzeby wypłacania całych oszczędności i przechowywania ich w mieszkaniu. Chodzi o środki na podstawowe potrzeby, nie o zastąpienie banku domowym sejfem.

Znacznie poważniejszą konsekwencję może mieć brak leków przyjmowanych regularnie. W rządowym poradniku obok apteczki znajdują się właśnie leki stosowane na stałe przez domowników, opatrunki, środki odkażające, termometr, rękawiczki i materiały do udzielania pierwszej pomocy. Warto wcześniej pomyśleć także o osobach, które wymagają urządzeń medycznych zasilanych elektrycznie albo przechowywania leków w określonej temperaturze. W takim przypadku plan trzeba uzgodnić z lekarzem, farmaceutą lub dostawcą sprzętu, ponieważ zwykły powerbank nie zapewni działania każdego urządzenia, a nie wszystkie leki można bezpiecznie przechowywać w temperaturze pokojowej.

Osobne miejsce powinny znaleźć produkty higieniczne. Rząd wymienia papier toaletowy, chusteczki nawilżane, worki na odpady, środki dezynfekujące oraz wiadro z pokrywą. To może wydawać się mniej istotne od zapasu żywności, dopóki nie dojdzie do awarii wodociągu lub kanalizacji. W mieszkaniu, w którym woda przestaje płynąć, zwykłe umycie rąk czy skorzystanie z toalety może stać się problemem. Z kolei rodzice małych dzieci muszą uwzględnić pieluchy i potrzebne środki pielęgnacyjne. 72-godzinne przygotowanie to nie tylko kalorie i litry wody, lecz także możliwość zachowania podstawowej higieny.

Nowa instrukcja MSWiA ma 12 stron. Pokazuje, gdzie ukryć się w mieszkaniu

Najważniejsze uzupełnienie rządowego poradnika opublikowano 25 września 2026 roku. MSWiA udostępniło wtedy 12-stronicową „Instrukcję reagowania – zagrożenie atakiem z powietrza”, przygotowaną ze strażakami Państwowej Straży Pożarnej i ekspertami ochrony ludności. Nie jest to zastępstwo za domowe zapasy ani zapowiedź konkretnego ataku. Nowy materiał wyjaśnia, jak rozumieć alarmy, kiedy szukać wyznaczonego punktu schronienia oraz co zrobić, jeśli wyjście na ulicę byłoby bardziej niebezpieczne niż pozostanie w budynku.

Jedną z najbardziej praktycznych zasad jest reguła dwóch solidnych ścian. Podczas zagrożenia z powietrza warto wybrać takie miejsce, aby między człowiekiem a przestrzenią na zewnątrz znajdowały się przynajmniej dwie ściany mogące ograniczać skutki uderzenia odłamków. W mieszkaniu może to być wewnętrzny korytarz, garderoba albo inne pomieszczenie bez okien, położone możliwie daleko od balkonów i ścian zewnętrznych. Instrukcja wymienia również łazienkę, ale z istotnym zastrzeżeniem: nie powinno być w niej okna ani piecyka gazowego. Nie należy siadać pod ciężkimi, źle zamocowanymi przedmiotami, przy dużym lustrze albo szklanych drzwiach.

To nie oznacza, że każde pomieszczenie bez okna jest profesjonalnym schronem. O bezpieczeństwie decydują także stan konstrukcji, dostęp powietrza, możliwość wyjścia i rodzaj zagrożenia. MSWiA ostrzega, aby nie wybierać automatycznie każdej piwnicy lub garażu, szczególnie gdy mają uszkodzony strop, instalację gazową lub tylko jedną drogę wyjścia. Jeśli do wcześniej rozpoznanego punktu schronienia można dotrzeć szybko i bezpiecznie, należy korzystać z instrukcji oraz poleceń służb. Jeżeli dojście wymagałoby długiego przebywania na otwartej przestrzeni w czasie zagrożenia, lepszą decyzją może być pozostanie w budynku i przejście do jego wewnętrznej części.

Ponad 83 tysiące miejsc na mapie „Gdzie się ukryć”. Trzeba jednak znać ważne ograniczenie

Państwowa Straż Pożarna udostępniła również narzędzie „Gdzie się ukryć”, dostępne pod adresem gdziesieukryc.pl. Według informacji MSWiA z 1 maja 2026 roku mapa obejmowała już ponad 83 tys. punktów doraźnego schronienia o szacowanej możliwości zapewnienia ochrony blisko 24 mln osób. Mogą to być między innymi przejścia podziemne, tunele, wybrane stacje metra czy garaże podziemne. W aplikacji można sprawdzić położenie punktu i trasę dotarcia, a po wcześniejszym pobraniu odpowiednich danych korzystać z podstawowych informacji także bez połączenia internetowego.

Najważniejsze zastrzeżenie jest wyraźnie podane przez sam resort: punkty doraźnego schronienia nie są tym samym co schrony o najwyższych parametrach ochronnych. Sama obecność obiektu na mapie nie gwarantuje, że będzie dostępny o każdej porze albo bezpieczny niezależnie od rodzaju zdarzenia. Dlatego warto jeszcze w spokojnych warunkach sprawdzić wejście do wybranego miejsca, jego dostępność i drogę prowadzącą z domu lub miejsca pracy. Nie ma sensu poznawać lokalizacji dopiero w chwili, gdy telefon odbiera ostrzeżenie, a na ulicach panuje zamieszanie.

Syrena trwa trzy minuty. Trzeba odróżnić ogłoszenie alarmu od jego odwołania

W nowym systemie ostrzegania podstawowe znaczenie mają również sygnały alarmowe. Zgodnie z rządowym poradnikiem ogłoszenie alarmu oznacza modulowany dźwięk syreny trwający 3 minuty, natomiast odwołanie alarmu to ciągły, jednostajny dźwięk przez 3 minuty. Po usłyszeniu sygnału należy szukać oficjalnego komunikatu określającego rodzaj zagrożenia i zalecane zachowanie. Informacje mogą być przekazywane przez Alert RCB, radio, telewizję, lokalne służby i systemy ostrzegania. Sam dźwięk nie mówi jeszcze, czy trzeba wyjść z domu, czy pozostać wewnątrz.

Ta różnica ma ogromne znaczenie. Podczas pożaru w budynku kluczowe może być szybkie opuszczenie zagrożonego miejsca, a w przypadku alarmu dotyczącego ataku z powietrza przebywanie na otwartej przestrzeni może zwiększać ryzyko. Przy powodzi najważniejsze może być oddalenie się od wody lub przeniesienie na wyższy teren, zgodnie z poleceniami służb. Rządowe dokumenty nie przedstawiają więc jednej uniwersalnej zasady „zawsze biegnij do piwnicy”. Właściwe zachowanie zależy od tego, co naprawdę się dzieje i jakie polecenia zostały wydane. Podczas ćwiczeń alarmowych mieszkańcy powinni otrzymywać wcześniej informację o planowanym teście.

Plecak ewakuacyjny nie jest magazynem na 72 godziny. Powinien dać się szybko zabrać

W przygotowaniach łatwo pomylić zapasy domowe z plecakiem ewakuacyjnym. Trzydniowy zapas wody dla czterech osób waży około 36 kilogramów, nie licząc opakowań. Nie ma sensu próbować wkładać go w całości do jednego plecaka i liczyć, że da się z nim szybko opuścić budynek. Domowe rezerwy służą przede wszystkim przetrwaniu na miejscu, jeśli pozostanie w domu jest bezpieczne. Plecak to zestaw najpotrzebniejszych rzeczy na wypadek konieczności przemieszczenia się, dostosowany do wieku, zdrowia i możliwości jego właściciela.

Rząd zaleca, by w plecaku były między innymi dokumenty i ich kopie, podstawowe leki, niewielki zapas wody i żywności, latarka, telefon z ładowarką, powerbank, gotówka, ubranie odpowiednie do pory roku oraz prosta apteczka. Warto dołożyć drukowaną informację o kontaktach do bliskich, a w przypadku dzieci także dane opiekuna i niezbędne informacje medyczne. Każdy domownik powinien mieć zestaw dopasowany do swoich możliwości, ale małe dziecko nie powinno być obciążane ciężkim plecakiem tylko dlatego, że zalecenie mówi o indywidualnym wyposażeniu. Plecaki trzeba przechowywać w miejscu łatwo dostępnym, a nie głęboko za sezonowymi rzeczami w piwnicy.

Jedna kartka może być ważniejsza od kolejnego gadżetu. MSWiA zaleca rodzinny plan

Oficjalny poradnik poświęca sporo miejsca temu, co zrobić, kiedy domownicy nie są razem. Jedna osoba jest w pracy, dziecko w szkole, a starszy krewny w swoim mieszkaniu. Telefon może nie działać, a dotarcie do domu zwykłą drogą okazać się niemożliwe. Dlatego rząd zaleca ustalenie dwóch miejsc spotkania – jednego w najbliższej okolicy i drugiego poza miejscowością lub w bezpiecznym, wcześniej wybranym miejscu – oraz sposobu przekazywania wiadomości. Dobrze mieć zapisane na papierze telefony i adresy, zwłaszcza do osoby, z którą rodzina może skontaktować się spoza obszaru dotkniętego awarią.

W praktyce rodzinny plan może zająć jedną kartkę. Powinien zawierać informacje, gdzie szukać najbliższych, kto odbiera dzieci, kto pomaga osobie starszej, gdzie leżą dokumenty i leki oraz jak bezpiecznie wyłączyć prąd, wodę i gaz, jeśli będzie to konieczne i możliwe. Ważne, aby każdy znał ustalenia, a nie tylko osoba, która przygotowała dokument. Warto też raz na jakiś czas sprawdzić, czy wskazane telefony są aktualne i czy dzieci pamiętają uzgodnione zasady. Takie przygotowanie nie wymaga dużych wydatków, a podczas poważnej awarii może oszczędzić wielu nerwowych decyzji.

Dzieci, seniorzy i zwierzęta potrzebują osobnego planu. Nie wystarczy pomnożyć wody przez liczbę osób

Gospodarstwo domowe składające się z dwóch zdrowych dorosłych ma inne potrzeby niż rodzina z niemowlęciem, osobą starszą i zwierzętami. Rząd przypomina o zapasie leków, bateriach do urządzeń wspomagających, możliwości pomocy w przemieszczaniu się oraz przekazywaniu informacji osobom, które nie mogą samodzielnie śledzić komunikatów. Dla dzieci i seniorów zaleca przygotowanie identyfikatorów z danymi kontaktowymi. Warto przy tym rozmawiać z najmłodszymi spokojnie, bez katastroficznych scenariuszy, i wyjaśniać im kilka prostych zasad: z kim pozostawać, jak reagować na polecenia nauczyciela i gdzie szukać pomocy.

W przypadku zwierząt domowych potrzebny jest osobny zapas karmy, wody i ewentualnych leków. Właściciel powinien przygotować smycz, szelki lub transporter, a także dokumentację zdrowotną i informacje identyfikacyjne. W sytuacji ewakuacji szukanie transportera pod łóżkiem czy ważnego dokumentu w kilku szufladach może zabierać niepotrzebny czas. Rządowy poradnik zwraca uwagę również na oznakowanie zwierząt, w tym czipowanie, i na przygotowanie sposobu ich bezpiecznego transportu.

MSWiA przeszło od broszury do ćwiczeń. Ponad 40 tys. dorosłych już uczestniczyło w warsztatach

Najnowsze dane pokazują, że państwo nie ogranicza się już do publikowania instrukcji. W komunikacie z 26 października 2026 roku MSWiA podało, że w stacjonarnych Powszechnych Warsztatach Ochrony Ludności uczestniczyło ponad 40 tys. osób. Zajęcia trwają 8 godzin, jednorazowo lub w dwóch częściach po 4 godziny. Prowadzą je partnerzy resortu, w tym Polski Czerwony Krzyż, ochotnicze straże pożarne i organizacje Caritas. Uczestnicy ćwiczą udzielanie pierwszej pomocy, rozpoznawanie alarmów, kompletowanie plecaka ewakuacyjnego, opracowanie rodzinnego planu oraz zachowanie podczas przerw w dostawach energii.

Według ministerialnego podsumowania 21 proc. dorosłych uczestników stanowiły osoby w wieku co najmniej 60 lat, a niemal 65 proc. wszystkich przeszkolonych dorosłych to kobiety. Warsztaty są bezpłatne, odbywają się między innymi w remizach, bibliotekach, szkołach i domach kultury, a informacje o terminach publikują organizatorzy. Przy starcie programu resort zakładał, że do końca 2026 roku szkolenia obejmą około 100 tys. osób. To był cel, a nie liczba już przeszkolonych. Przy wynikach z końca października nie można więc twierdzić, że wszyscy zainteresowani Polacy zdążyli już ukończyć takie zajęcia.

MSWiA uruchomiło również Powszechne Warsztaty Ochrony Ludności Junior dla dzieci i młodzieży działających w organizacjach harcerskich, skautowych oraz dziecięcych i młodzieżowych drużynach pożarniczych. Według stanu podanego 26 października przeszkolono już ponad 1,5 tys. młodych osób. Program ma praktyczny charakter, obejmuje ćwiczenia pierwszej pomocy, reagowanie na alarmy i zadania dopasowane do wieku. Nie są to jednak zajęcia, do których każde dziecko w Polsce zostaje automatycznie zapisane przez szkołę. Rekrutację prowadzą uczestniczące w programie organizacje.

Rząd przyjął nowy program na lata 2027-2031. W planie ponad 102 mld zł

Kolejnym etapem są inwestycje na poziomie państwa. 6 października 2026 roku rząd przyjął Program Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej na lata 2027-2031, z budżetem zapowiedzianym na poziomie ponad 102 mld zł w ciągu pięciu lat. Ma on obejmować między innymi budowę i modernizację obiektów ochronnych, alternatywne źródła energii, zabezpieczenie dostaw wody i żywności, systemy ostrzegania oraz szkolenia. Jest kontynuacją programu na lata 2025-2026, na który przewidziano łącznie blisko 34 mld zł. Podane sumy są wieloletnimi środkami przeznaczonymi na różne zadania publiczne, a nie pieniędzmi przekazywanymi bezpośrednio gospodarstwom domowym na zakupy zapasów.

To istotne również w kontekście europejskiej strategii. Unia zakłada, że na kryzys przygotowują się jednocześnie mieszkańcy, instytucje publiczne, służby i operatorzy najważniejszych usług. Samodzielność rodziny przez 72 godziny nie zastępuje sprawnej straży pożarnej, zaopatrzenia w wodę, schronienia ani odbudowy sieci energetycznej. Działa odwrotnie: pozwala ograniczyć najbardziej podstawowe problemy w pierwszym okresie awarii, podczas gdy odpowiednie służby usuwają jej skutki i pomagają tym, którzy znajdują się w największym zagrożeniu.

Warszawa: inaczej przygotowuje się mieszkanie w bloku, inaczej dom jednorodzinny

W Warszawie wiele osób mieszka w blokach, w których nawet krótka awaria energii może utrudnić korzystanie z wind, domofonów, wentylacji i niektórych instalacji. W wielopiętrowym budynku nie da się też po prostu zamienić balkonu w kotłownię albo używać agregatu spalinowego. W takiej sytuacji większe znaczenie mają przygotowana woda, żywność bez gotowania, latarki, naładowane urządzenia bateryjne oraz znajomość wyjść z budynku. Rodziny mieszkające na wyższych piętrach powinny przemyśleć, w jaki sposób pomóc domownikowi, który ma trudności z poruszaniem się po schodach, jeśli winda przestanie działać.

W domach jednorodzinnych, na przykład w Wawrze, Wilanowie czy podwarszawskich miejscowościach, dochodzą inne problemy: praca pompy ciepła lub kotła wymagającego energii elektrycznej, możliwość korzystania z własnej studni z pompą, działanie bramy wjazdowej i dostęp do ogrzewania podczas zimnej nocy. Nie oznacza to, że każdy dom potrzebuje drogiego agregatu. Najpierw warto ustalić, które urządzenia są rzeczywiście niezbędne, jak długo mogą działać bez zasilania i czy istnieje bezpieczne rozwiązanie awaryjne. Osobnym krokiem jest sprawdzenie dostępnych punktów doraźnego schronienia na mapie PSP i poznanie oficjalnych źródeł ostrzegania, w tym serwisu miejskiego Warszawa 19115.

Co zrobić już teraz? Najpierw sprawdź to, co masz, zamiast kupować wszystko od nowa

Najbardziej użyteczny początek to zwykły przegląd kuchni, szafki z lekami i domowych urządzeń. Warto sprawdzić, czy zgromadzona woda wystarczy na trzy doby, czy można zjeść przez ten czas kilka pełnowartościowych posiłków bez gotowania, czy latarka naprawdę świeci, a radio ma sprawne baterie. Przy okazji można naładować powerbank, zapisać najważniejsze numery na papierze i ustalić z rodziną, gdzie leżą dokumenty. Jeśli czegoś brakuje, zapas da się uzupełniać stopniowo podczas zwykłych zakupów. Nie ma sensu zadłużać się na drogi sprzęt ani gromadzić produktów, których nikt nie wykorzysta.

Drugi krok to poznanie własnego mieszkania i okolicy. Trzeba wiedzieć, gdzie znajduje się główny wyłącznik prądu oraz zawory wody i gazu, a także które pomieszczenie może zapewnić lepszą osłonę przed zagrożeniem z zewnątrz. Warto sprawdzić trasę do wskazanego punktu doraźnego schronienia i porozmawiać z domownikami o tym, co zrobią, jeśli zostaną rozdzieleni. 72 godziny to praktyczny plan na trudne pierwsze trzy dni, nie przepowiednia katastrofy. Rządowy poradnik, wrześniowa instrukcja MSWiA i unijna strategia pokazują podobną zasadę: łatwiej działać bez paniki, kiedy najważniejsze decyzje, zapasy i kontakty zostały przygotowane wcześniej.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl