Sklepy i galerie zamknięte. Biznes myśli o pomyśle z czasów przedwojennych

W przedwojennej Polsce kwitł handel naręczny, małe sklepiki i uliczki w których w pocie czoła pracowali rzemieślnicy. Firmy myślą o powrocie do tego konceptu.

Fot. Pixabay

Sklepy w galeriach handlowych i niektóre galerie są obecnie zamknięte. Poluzowanie handlu może coś zmienić, choć zwiększenie bezrobocia i poczucie zagrożenia, mogą sprawić, że klientów będzie niewielu.

Firmy myślą o bardziej bezpośrednim wyjściu do klienta. Money.pl rozmawiał z firmą odzieżową 4F, która myśli nad zmianą konceptu sklepów i uniezależnieniem się od wielkopowierzchniowych centrów handlowych.

Podobnie, jak specjaliści, firma uważa, że w galeriach nie będzie klientów jeszcze przez pewien czas. Już w czerwcu odbędzie się otwarcie nowego konceptu.

– Jednym z obszarów, nad którymi pracujemy, jest właśnie ten kierunek. Czy przypadkiem mniejszy sklep, gdzie będzie pracować sympatyczna pani Basia lub sympatyczny pan Tomasz, gdzie będzie większy kontakt z klientem, gdzie będą zupełnie inne wrażenia klientów, nie jest lepszy? Myślimy nad tym – tłumaczył Igor Klaja, twórca marki w codziennym programie wideo Wirtualnej Polski.


Uwaga! Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiując treści i grafikę z naszej strony akceptujesz warunki umowy licencyjnej.

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.