Skrzyżowania kontrolują kierowców. Sypią się punkty i kary. 90,9 tys. naruszeń i 48,2 tys. mandatów w rok
Nie trzeba policjanta, radiowozu ani klasycznego fotoradaru. Na coraz większej liczbie skrzyżowań kierowców przez całą dobę obserwują systemy. Skala jest ogromna: w 2025 roku urządzenia działające na skrzyżowaniach zarejestrowały 90,9 tys. naruszeń, a CANARD wystawił w tej kategorii 48,2 tys. mandatów. Sieć od tego czasu jeszcze urosła – obecnie automatycznym nadzorem objętych jest już 60 skrzyżowań w całej Polsce.

Najbardziej zaskakujące jest to, że wiele z tych instalacji nie przypomina fotoradaru, którego kierowcy nauczyli się wypatrywać przy drodze. System może składać się z kilku kamer zamontowanych na konstrukcjach przy skrzyżowaniu. Rejestrują one przebieg zdarzenia, numer rejestracyjny samochodu i stan sygnalizacji. Kierowca nie jest zatrzymywany na miejscu. Informacja o sprawie może dotrzeć dopiero później, kiedy materiał zostanie przeanalizowany, a właściciel pojazdu ustalony na podstawie Centralnej Ewidencji Pojazdów.
90,9 tys. naruszeń w rok. Niemal połowa zakończyła się mandatem
Oficjalne podsumowanie Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym za 2025 rok pokazuje skalę działania RedLight. Urządzenia rejestrujące przejazd na czerwonym świetle na skrzyżowaniach zapisały 90,9 tys. naruszeń. W tej samej kategorii wystawiono 48,2 tys. mandatów. To średnio prawie 249 zarejestrowanych przypadków każdego dnia w skali kraju.
Tych 2 liczb nie należy jednak utożsamiać. Zarejestrowane przez urządzenie zdarzenie nie jest jeszcze automatycznie mandatem. Materiał trafia do CANARD i podlega weryfikacji, następnie ustalany jest właściciel pojazdu i prowadzona jest procedura zmierzająca do wskazania osoby, która faktycznie kierowała samochodem. Część spraw może pozostawać w toku, część kończyć się w inny sposób, dlatego liczba naruszeń jest wyższa od liczby nałożonych mandatów.
W 2025 roku CANARD wykorzystywał 50 rejestratorów przejazdu na czerwonym świetle zainstalowanych na skrzyżowaniach. W 2026 roku sieć została rozbudowana. Obecnie, według CANARD, automatyczny nadzór działa już na 60 skrzyżowaniach, a cały system tworzy kilkaset kamer wysokiej rozdzielczości połączonych z centralnym systemem przetwarzania danych.
Warszawa bije rekord. 22 tys. przypadków na jednym skrzyżowaniu
Absolutnym rekordzistą 2025 roku okazała się Warszawa. System działający na skrzyżowaniu al. Krakowskiej, Łopuszańskiej i Hynka zarejestrował około 22 tys. naruszeń. To blisko jedna czwarta wszystkich zdarzeń zarejestrowanych przez systemy RedLight na skrzyżowaniach w Polsce w całym roku.
Dla porównania drugi wynik w kraju zanotował system na skrzyżowaniu ul. Rokicińskiej i Puszkina w Łodzi – 5,5 tys. naruszeń. Na trzecim miejscu znalazło się skrzyżowanie Roosevelta, Zwierzynieckiej i Świętego Marcina w Poznaniu z wynikiem 3,6 tys. Warszawski system zarejestrował więc 4 razy więcej przypadków niż drugi punkt w zestawieniu.
22 tys. zdarzeń w ciągu roku daje średnio około 60 dziennie. To nie oznacza, że każdego dnia liczba była identyczna, ale dobrze pokazuje skalę. Co ważne, urządzenie na tym skrzyżowaniu nie sprawdza, czy kierowca jedzie 40 czy 80 km/h. Interesuje je moment wjazdu za sygnalizator.
Kamery widzą całe zdarzenie. Nie wystarczy, że na zdjęciu świeci się czerwone
System RedLight działa inaczej niż klasyczny fotoradar. Kamery monitorujące skrzyżowanie śledzą tor poruszania się pojazdu. Jeżeli samochód wjedzie za sygnalizator mimo czerwonego światła, system zapisuje materiał i automatycznie przesyła go do CANARD. Dokumentacja obejmuje między innymi miejsce i czas naruszenia, zdjęcia pojazdu oraz informację o tym, ile czasu minęło od zapalenia czerwonego sygnału do wjazdu samochodu.
To istotne, bo sam fakt, że samochód znajduje się na skrzyżowaniu w chwili, gdy świeci się czerwone światło, nie oznacza jeszcze automatycznie wykroczenia. Liczy się moment wjazdu za sygnalizator. Kierowca, który wjechał prawidłowo wcześniej, a sygnał zmienił się już w trakcie opuszczania skrzyżowania, znajduje się w innej sytuacji niż osoba, która przekroczyła linię dopiero po zapaleniu czerwonego.
Urządzenia nie potrzebują również pętli indukcyjnej w jezdni charakterystycznej dla niektórych starszych rozwiązań. CANARD wykorzystuje wideodetekcję, czyli analizę obrazu z kamer. System pracuje automatycznie i stale, niezależnie od tego, czy w pobliżu stoi patrol.
500 zł i 15 punktów. Konsekwencja może być poważniejsza niż sam mandat
Za niestosowanie się do sygnałów świetlnych na skrzyżowaniu kierowcy grozi obecnie 500 zł mandatu i 15 punktów karnych. W praktyce to właśnie punkty są często znacznie dotkliwszą częścią kary. 15 punktów za jedno wykroczenie to jedna z najwyższych wartości przewidzianych w taryfikatorze.
Dla większości kierowców limit wynosi 24 punkty. Wystarczą więc 2 wykroczenia po 15 punktów, aby przekroczyć go bardzo wyraźnie. Jeszcze szybciej problem pojawi się u osoby, która już wcześniej zebrała punkty za prędkość, telefon, pierwszeństwo czy inne naruszenia. Kierowca mający 10 aktywnych punktów po jednym przejeździe na czerwonym może znaleźć się ponad limitem.
Nie jest to więc sytuacja porównywalna z niewielkim przekroczeniem prędkości zakończonym symbolicznym mandatem. RedLight może zarejestrować zdarzenie bez zatrzymania samochodu na miejscu, a konsekwencje pojawiają się dopiero później, gdy procedura CANARD dojdzie do etapu ustalenia kierującego i nałożenia mandatu.
Żółte światło nie oznacza „przyspiesz, jeszcze zdążysz”
Przy okazji automatycznych kontroli często wraca pytanie o żółty sygnał. Przepisy są tutaj jednoznaczne: żółte światło również oznacza zakaz wjazdu za sygnalizator. Wyjątek dotyczy sytuacji, gdy pojazd znajduje się tak blisko sygnalizatora, że jego zatrzymanie wymagałoby gwałtownego hamowania.
To właśnie próba przejechania „na końcówce” może skończyć się sytuacją, w której samochód przekroczy linię już po zmianie sygnału na czerwony. System ma materiał pozwalający ustalić kolejność wydarzeń, dlatego nie działa na zasadzie pojedynczego zdjęcia wyrwanego z kontekstu.
W przeciwieństwie do klasycznych fotoradarów systemy RedLight nie muszą być poprzedzone specjalnym znakiem ostrzegającym kierowcę o automatycznej kontroli czerwonego światła. CANARD publikuje lokalizacje urządzeń, ale na samym skrzyżowaniu kierowca może nie zobaczyć charakterystycznej informacji znanej z miejsc, gdzie prowadzony jest pomiar prędkości.
Sieć rośnie. CANARD kontroluje już 60 skrzyżowań
Rozbudowa nie zakończyła się na urządzeniach działających w 2025 roku. W ramach projektu finansowanego z Krajowego Planu Odbudowy przewidziano kolejne systemy. CANARD informuje obecnie, że monitorowanych jest 60 skrzyżowań w Polsce. Do tego dochodzi 10 przejazdów kolejowo-drogowych objętych podobnym automatycznym nadzorem, choć tam obowiązują inne zasady i znacznie wyższe kary.
Lokalizacje są wybierane wspólnie z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad oraz Policją. Pod uwagę brane są miejsca, w których dochodzi do dużej liczby zdarzeń związanych z niestosowaniem się do sygnalizacji świetlnej. Znaczenie ma również otoczenie – obecność szkół, przystanków, infrastruktury dla pieszych i duże natężenie ruchu.
Skala rozbudowy pokazuje zmianę sposobu kontroli kierowców. Jeszcze niedawno najłatwiej było kojarzyć automatyczny nadzór z żółtym fotoradarem stojącym przy drodze. Dziś system obejmuje również odcinkowe pomiary prędkości, przejazdy kolejowe i właśnie skrzyżowania. Kontrola coraz częściej odbywa się bez jakiejkolwiek interakcji z policjantem czy inspektorem na miejscu.
Co powinien wiedzieć kierowca?
– RedLight nie mierzy prędkości. Rejestruje niestosowanie się do sygnalizacji świetlnej.
– W 2025 roku systemy na skrzyżowaniach zarejestrowały 90,9 tys. naruszeń, a CANARD wystawił 48,2 tys. mandatów.
– W 2025 roku działało 50 takich systemów. Obecnie CANARD podaje już 60 monitorowanych skrzyżowań.
– Najwięcej naruszeń w 2025 roku zarejestrowano w Warszawie na skrzyżowaniu al. Krakowskiej, Łopuszańskiej i Hynka – około 22 tys.
– Za przejazd na czerwonym świetle grozi 500 zł i 15 punktów karnych.
– Kierowca nie jest zatrzymywany na miejscu. Materiał trafia do CANARD, a właściciel pojazdu może później otrzymać korespondencję dotyczącą zdarzenia.
– Żółte światło także oznacza zakaz wjazdu za sygnalizator, poza sytuacją, gdy bezpieczne zatrzymanie wymagałoby gwałtownego hamowania.
90,9 tys. zarejestrowanych naruszeń w ciągu jednego roku pokazuje, że automatyczna kontrola czerwonego światła przestała być w Polsce marginalnym rozwiązaniem. A ponieważ sieć wzrosła z 50 systemów wykorzystywanych w 2025 roku do 60 monitorowanych skrzyżowań obecnie, liczba miejsc, w których wykroczenie może zostać zapisane bez obecności patrolu, jest dziś jeszcze większa.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.