Smartfony zakazane, social media zakazane. KO pokazało surowy projekt ustawy

2 marca 2026 roku politycy Koalicji Obywatelskiej zaprezentowali w Sejmie wstępne założenia ustawy, która ma uregulować korzystanie ze smartfonów przez dzieci – zarówno w szkołach, jak i w mediach społecznościowych. To pierwszy konkretny sygnał, że prace legislacyjne nabrały tempa, choć do gotowej ustawy jeszcze daleko. W tym samym czasie naukowcy z Anglii pokazali, ile szkolny zakaz kosztuje w praktyce: ponad 100 godzin pracy personelu tygodniowo.

Fot. Pixabay / Warszawa w Pigułce

KO stawia na zakaz od września 2026 i cięcie social mediów od 15. roku życia

W konferencji prasowej w Sejmie wzięli udział minister edukacji Barbara Nowacka, posłanki Monika Rosa i Kinga Gajewska oraz posłowie Roman Giertych i Grzegorz Napieralski. Politycy KO przedstawili 2 główne założenia swojego projektu ustawy.

Pierwsze – zakaz korzystania ze smartfonów podczas lekcji w szkołach podstawowych, obowiązujący od 1 września 2026 roku. Drugi, bardziej ambitny zapis to zakaz dostępu do mediów społecznościowych dla osób poniżej 15. roku życia, który miałby wejść w życie rok później – w 2027 roku. Przestrzegania przepisów pilnować miałby koordynator usług cyfrowych, a platformy ignorujące wymogi weryfikacji wieku mogłyby zostać ukarane grzywnami na podstawie przepisów unijnych.

Posłowie przyznali, że wzorem była Australia – pierwszy kraj na świecie, który odgórnie zakazał korzystania z mediów społecznościowych przez osoby niepełnoletnie. Wiosną w Sejmie zaplanowano konferencję z udziałem przedstawicieli innych państw, które już wdrożyły podobne regulacje.

To dopiero założenia – ustawa przejdzie długą drogę

Ogłoszone założenia to wciąż wstępny etap prac. Przed wejściem projektu w życie konieczne są konsultacje społeczne i międzyresortowe, następnie kolejne czytania w Sejmie i głosowanie. Deklarowany termin 1 września 2026 roku jest więc ambitny, ale historia tej legislacji nie nastraja do optymizmu.

Ministerstwo Edukacji Narodowej od dawna forsuje podejście oparte na autonomii szkół – każda placówka ma prawo zapisać w statucie zasady dotyczące telefonów, w tym całkowity zakaz. Nowacka wielokrotnie podkreślała, że zakaz przyjęty przez społeczność szkolną działa skuteczniej niż narzucony odgórnie. Według danych MEN około 60 proc. szkół ma już własne regulacje ograniczające używanie telefonów.

Projekt Polski 2050 utknął w komisji od lata

Projekt KO to nie pierwsza inicjatywa w tej sprawie. 27 czerwca 2025 roku posłowie Polski 2050 – z inicjatywy marszałka Sejmu Szymona Hołowni – złożyli własny projekt nowelizacji Prawa oświatowego zakładający całkowity zakaz korzystania ze smartfonów na terenie szkół podstawowych. Telefony miałyby być wyłączone i przechowywane w plecakach, szafkach lub depozytach przez cały czas pobytu ucznia w szkole, z wyjątkami dla dzieci ze specjalnymi potrzebami zdrowotnymi lub edukacyjnymi.

Pierwsze czytanie odbyło się 5 sierpnia 2025 roku. Sejm skierował projekt do Komisji Edukacji i Nauki, gdzie tkwi do dziś. W sierpniowej debacie wiceministra edukacji Paulina Piechna-Więckiewicz zaznaczyła, że resort „nie kwestionuje potrzeby porządkowania zasad korzystania z urządzeń elektronicznych w szkołach”, ale popiera autonomię szkół w kształtowaniu własnych statutów. Hołownia nie kryje frustracji – jego zdaniem dotychczasowe rozwiązanie, które pozostawia decyzję radom pedagogicznym, jest niewystarczające.

W efekcie w Sejmie funkcjonują dziś równolegle 2 tory: projekt poselski Polski 2050 zamrożony w komisji oraz dopiero przygotowywany projekt rządowy KO. Czy oba zostaną połączone w jeden, czy będą procedowane oddzielnie – na razie nie wiadomo.

Polacy chcą zakazu, ale podzieleni co do skali

Z sondażu CBOS z 2025 roku wynika, że 73 proc. Polaków popiera zakaz korzystania ze smartfonów przez uczniów, a 71 proc. oczekuje ogólnokrajowych, jednolitych regulacji. Zdecydowanie inaczej patrzą na to młodzi: zaledwie 13 proc. osób w wieku 18-29 lat popiera takie ograniczenia, traktując je jako próbę odcięcia od rówieśników i świata cyfrowego.

Polska pozostaje w tyle za europejskim trendem. Francja wprowadziła zakaz już kilka lat temu, Włochy objęły nim od roku szkolnego 2025/2026 nie tylko szkoły podstawowe, ale też licea i technika. Podobne przepisy obowiązują lub są wdrażane w Holandii, Hiszpanii, Grecji, Portugalii i krajach bałtyckich.

102 godziny tygodniowo – i to przy ostrym zakazie

Jak wiele kosztuje egzekwowanie szkolnego zakazu telefonów, zbadali naukowcy z Uniwersytetu w Birmingham. Badanie opublikowane w lutym 2026 roku w piśmie BMJ Mental Health objęło 815 uczniów i pracowników z 20 szkół średnich w Anglii – 13 z restrykcyjną polityką wobec telefonów i 7 z permisywną. To pierwsze na świecie badanie mierzące ekonomiczne koszty szkolnych regulacji smartfonowych w skali reprezentatywnej dla całego kraju.

Wyniki są zaskakujące: szkoły z ostrymi zakazami poświęcają na ich egzekwowanie średnio 102 godziny tygodniowo – co odpowiada etatowi 3,1 pracownika. Szkoły, które dopuszczają korzystanie ze smartfonów na przerwach, wydają na to jeszcze więcej: 108 godzin, ekwiwalent 3,3 etatu tygodniowo. Charakter tej pracy jest jednak różny: w szkołach z zakazem personel rzadziej monitoruje i dokumentuje, częściej nakłada sankcje – zatrzymania po lekcjach i kontakty z rodzicami. W szkołach z liberalnymi zasadami dominuje biurokracja i rejestracja incydentów.

Ekonomicznie szkoły permisywne wypadają gorzej: wydają o 94 funty więcej na ucznia rocznie niż te z restrykcyjnymi zasadami. Prof. Hareth Al-Janabi, współautor badania i szef Health Economics Unit na Uniwersytecie w Birmingham, zaznaczył, że „pilnowanie telefonów to ogromne obciążenie dla szkół i żadna ze strategii nie jest srebrną kulą”.

Zakaz nie poprawia samopoczucia uczniów

Naukowcy nie stwierdzili żadnej istotnej statystycznie różnicy w dobrostanie psychicznym uczniów między szkołami z ostrą i łagodną polityką wobec telefonów. Wyniki w nauce, poziom niepokoju, smutku, optimizmu – żaden wskaźnik nie różnił się znacząco między uczniami obu typów szkół. Autorzy podkreślają, że szkolna regulacja to za mało – kluczowe jest podejście do korzystania z telefonów w domu i poza szkołą, przez cały tydzień, a nie tylko w godzinach lekcyjnych. Naukowcy nie badali jednak, jak na dobrostan uczniów wpłynąłby całkowity zakaz.

Wyniki z Birmingham mają bezpośrednie przełożenie na polską debatę: nawet jeśli ustawa zostanie uchwalona i wejdzie w życie we wrześniu 2026 roku, szkoły będą musiały się liczyć z tym, że samo egzekwowanie zakazu pochłonie setki roboczogodzin rocznie – i niekoniecznie przełoży się to na poprawę kondycji psychicznej uczniów.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl

Copyright © 2023 Niezależny portal warszawawpigulce.pl  ∗  Wydawca i właściciel: Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl