Stołeczne ZOO komentuje incydent: „Gdy życie człowieka jest zagrożone, zwierzęta zostają zastrzelone”

Stołeczne ZOO wypowiedziało się na temat incydentu związanego z wtargnięciem mężczyzny na wybieg. Wydarzenie było groźne nie tylko dla intruza, ale także dla niedźwiedzicy, która była przez niego podtapiana i jest mocno zestresowana. W razie zagrożenia mogłaby być też zastrzelona.

Mężczyzna miał 1,5 promila alkoholu w organizmie i najprawdopodobniej usłyszy zarzuty. Na razie nie są znane jego motywy.

Zapewne część z Was już słyszała o incydencie na wybiegu niedźwiedzi brunatnych w Parku Praskim. W biały dzień, na wybieg, na którym przebywały dwie nasze niedźwiedzice wskoczył mężczyzna, będący pod wpływem alkoholu. Zaatakował Sabinę, po czym później podtapiał ją w wodzie. Wszystko skończyło się „dobrze” – i człowiek i zwierzęta żyją. Sabina uciekła, a intruza wyciągnęła Straż Pożarna.

Jednak jest to dla nas okropna tragedia. Na wybiegu przebywała w tym czasie również Mała, na szczęście nie przyłączyła się do całej awantury. Gdyby tak się stało mężczyzna mógłby odnieść dużo większe obrażenia.

Dla nas największym koszmarem jest jednak to, że w takich sytuacjach, gdy życie człowieka jest zagrożone, zwierzęta zostają zastrzelone. Środki uspokajające nie działają szybko, pozostaje jedynie broń palna.

Być może nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę i dlatego ryzykują, by pogłaskać, nakarmić, zrobić „fajne” zdjęcie i móc się pochwalić w internecie.

Jako pracownicy nie jesteśmy w stanie być wszędzie na raz, jest nas kilkadziesiąt osób na całe zoo i tego typu wypadki mogą się zdarzyć na jakimkolwiek wybiegu w jakimkolwiek czasie. Zwierzęta, szczególnie drapieżne, mogą być niebezpieczne dla człowieka i informują o tym tabliczki przy wybiegach, a zastosowane zabezpieczenia są bezpieczne dla zwierząt oraz zwiedzających i wystarczające dla osób myślących logicznie i racjonalnie. By dostać się na teren ze zwierzęciem trzeba zrobić to umyślnie i z premedytacją złamać wszelkie zasady bezpieczeństwa. Owszem, można trzymać zwierzęta za 5 metrowym betonowym ogrodzeniem i pod napięciem. Ale czy o to w tym chodzi? Ludzie uciekają z najlepiej strzeżonych więzień, więc jedyne, co tak na prawdę pilnuje bezpieczeństwa jesteśmy my sami!

Dodatkowo łamało nam serca to, że Sabina mocno przeżyła ten atak. Była zestresowana jeszcze kilka godzin, porykiwała i nie reagowała na nasze wołania.

Jest już wiekową niedźwiedzicą, uratowaną z cyrku i swoje w życiu przeszła. Pracujemy z nimi codziennie dbając o to, by razem z Małą nam ufały, nie bały się nas i czuły się komfortowo.

Czy na prawdę warto, dla „fajnego” filmiku, zdjęcia, czy z czystej głupoty niszczyć wszystko to, co osiągnęliśmy? Nie jesteśmy w stanie myśleć za innych. Pamiętajcie, ze każdy odpowiada za siebie.

Gdyby sprawy potoczyły się trochę inaczej, Sabiny i Małej mogłoby już z nami nie być.
I to jest w tym wszystkim dla nas najstraszniejsze.


Uwaga! Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiując treści i grafikę z naszej strony akceptujesz warunki umowy licencyjnej.

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.