Szkoda parkingowa – jak dostać odszkodowanie?

Parkingowa stłuczka to jedna z najczęstszych i teoretycznie najprostszych spraw do rozstrzygnięcia. Czasem jednak nieskomplikowana teoria przemienia się w drogę przez mękę… Jak spisać oświadczenie? Kiedy wezwać policję? W jaki sposób bronić się przed nieuczciwymi kierowcami?

Fot. Materiały prasowe

W zatłoczonej Warszawie nie trudno o szkodę parkingową. Może do niej dojść np. pod marketem, w którym codziennie robimy zakupy czy osiedlowym parkingu. Jeśli kierowcy są uczciwi, a sprawca poczuwa się do winy, wówczas sprawę da się załatwić w pół godziny. Gdy jednak wystąpią komplikacje, to lepiej wiedzieć, jak sobie z nimi radzić. Pomoże Wam w tym poniższy artykuł.

Kto płaci za szkodę parkingową?

Sprawa jest prosta, jeżeli to sami z własnej winy uszkodziliśmy swój samochód, np. wjeżdżając w słupek i zarysowując błotnik. Wówczas szkoda może być naprawiona tylko z naszego ubezpieczenia AC (przeczytaj więcej na stronie https://kalkulator-oc-ac.auto.pl/ubezpieczenie-samochodu/ubezpieczenie-ac-jak-wybrac-odpowiednie-autocasco/). Jeśli go nie posiadamy, to musimy wyłożyć pieniądze z własnej kieszeni.

Teoretycznie, ani grosza nie powinniśmy zapłacić, gdy to inny kierowca uszkodzi nasz pojazd. Wówczas, po jego przyznaniu się do winy i spisaniu odpowiedniego oświadczenia, nasza szkoda zostanie naprawiona z OC osoby, która spowodowała kolizję. Jeśli jednak sprawca nie przyznaje się do winy, to sprawę będzie musiała rozstrzygnąć wezwana na miejsce policja, a czasem nawet sąd.

Oświadczenie zamiast wzywania policji

Jeśli nikt nie został ranny, a sprawca kolizji przyznaje się do winy, wówczas nie trzeba wzywać policji, tylko wystarczy spisać odpowiednie oświadczenie.

Wzór takiego dokumentu można pobrać z internetu i na wszelki wypadek zawsze wozić w samochodzie. Oświadczenie można jednak także napisać odręcznie, ale należy pamiętać, że powinno zawierać wszystkie niezbędne informacje, czyli:

  • dane osoby, która spowodowała wypadek (imię, nazwisko, adres pocztowy, numer telefonu, numer dowodu osobistego lub prawa jazdy);
  • dane polisy sprawcy kolizji (numer, nazwa towarzystwa ubezpieczeniowego, czas trwania);
  • dane osoby poszkodowanej (imię, nazwisko, adres pocztowy, numer telefonu, numer dowodu osobistego lub prawa jazdy);
  • dane świadków, jeśli występują (imię, nazwisko, adres pocztowy, numer telefonu);
  • dane pojazdów, które wzięły udział w kolizji (marka, numer rejestracyjny, imię, nazwisko i adres właściciela);
  • miejsce (miasto, ulica), datę i godzinę zdarzenia;
  • dokładny opis zdarzenia wraz z dokładnym opisem uszkodzeń (należy wskazać, które elementy zostały uszkodzone).

Do oświadczenia można dołączyć szkic sytuacyjny z miejsca zdarzenia. Oświadczenie powinno zawierać zwrot: „Ja [dane sprawcy] przyznaję, że kierując pojazdem [marka i numer rejestracyjny] w dniu [data] spowodowałem kolizję z samochodem [marka i numer rejestracyjny] kierowanym przez [dane poszkodowanego]”. Dokument powinien być odręcznie podpisany przez sprawcę i poszkodowanego.

Kiedy wezwać policję?

Sprawa komplikuje się, jeżeli w wyniku stłuczki parkingowej ktoś został ranny, bo wówczas na miejsce trzeba wezwać policję.

Policja musi zjawić się także wtedy, gdy żadna ze stron nie przyznaje się do winy. Wtedy sprawcę wypadku powinni wskazać funkcjonariusze, ale jeśli nie zgadzamy się z ich decyzją, to sprawa zostanie skierowana do sądu. Policja będzie potrzebna także wtedy, gdy sprawca zbiegł z miejsca wypadku. Tylko w taki sposób będziemy mieli potwierdzenie, że taka kolizja miała miejsce, poza tym policja może np. sprawdzić monitoring, który pomoże w ustaleniu sprawcy.

Co robić, gdy w pobliżu nie ma poszkodowanego?

Może się jednak zdarzyć, że to my będziemy w sytuacji nie do pozazdroszczenia, czyli osoby, która spowoduje kolizję parkingową.

Przykład: pan Michał cofając zarysował bok samochodu. Jego właściciela nie było jednak w pobliżu, a pan Michał spieszył się na ważne spotkanie.

Co w tej sytuacji powinien zrobić? Najszybszym i najprostszym sposobem jest zostawienie za wycieraczką uszkodzonego samochodu numeru telefonu. Warto w tej sytuacji również dmuchać na zimne i zrobić zdjęcia uszkodzeń, które spowodowaliśmy, żeby nie zostać posądzonym o szkody, do których dojdzie już po naszej kolizji.

Warto w tym miejscu podkreślić, jak ważne jest posiadanie aktualnej polisy OC – bez niej, wszystkie koszty związane z naprawą uszkodzonego pojazdu będziemy musieli pokryć z własnej kieszeni. Zostaniemy również ukarani karą finansową od UFG. Najniższa, w przypadku samochodu osobowego, wynosi obecnie 900 złotych (do 3 dni bez polisy), najwyższa natomiast: 4500 zł.

Z danych internetowej porównywarki kalkulatorocac wynika, że w I kwartale 2019 r. średni koszt polisy OC wynosił 692 zł (oblicz cenę ubezpieczenia swojego pojazdu na stronie https://kalkulator.kalkulator-oc-ac.auto.pl/kalkulator/oc-ac/). Wydaje się on niewielki, w porównaniu z finansowymi konsekwencjami, jakie możesz ponieść nie posiadając aktualnej polisy.

Sprawca uciekł z miejsca zdarzenia

Jeśli jesteśmy poszkodowanym, to w przypadku ucieczki sprawcy z miejsca zdarzenia mamy problem, ponieważ musimy sami ustalić, kto uszkodził nasze auto. W tej sytuacji należy wezwać policję, która spróbuje to zrobić np. poprzez przeglądnięcie monitoringu (o ile miejsce kolizji było nim objęte).

Sami z kolei możemy zapytać znajdujących się niedaleko osób, czy czasem ktoś nie widział kolizji. Warto też rozejrzeć się po samochodach zaparkowanych nieopodal, bo może się zdarzyć, że ktoś uderzył w nasze auto, ale nawet tego nie zauważył.

Ucieczka z miejsca wypadku może mieć poważne konsekwencje, ponieważ towarzystwo ubezpieczeniowe w przypadku wykrycia „uciekiniera” może pociągnąć go do odpowiedzialności i zastosować tzw. regres, czyli zażądać zwrotu pieniędzy, które w ramach OC wypłaciło poszkodowanemu. Co więcej, jeśli do kolizji parkingowej doszło na drodze publicznej, wówczas za ucieczkę z miejsca zdarzenia sprawcy grozi mandat karny.

Co jednak w sytuacji, gdy sprawca szkody po prostu nie zauważył, że np. zarysował pojazd? Jeśli udowodni, że nie oddalił się z miejsca kolizji celowo, to towarzystwo ubezpieczeniowe powinno w całości pokryć szkodę z OC.

Uszkodzenia przez śnieg, lód, drzewo…

Rzadko, ale jednak zdarza się, że nasz pojazd na parkingu nie zostanie uszkodzony przez inne auto, ale przez jakiś przedmiot. Może to być spadający z dachu śnieg lub drzewo, którego gałąź złamała się na nasz pojazd. Wówczas za szkodę możemy obarczyć osobę lub firmę odpowiedzialna za daną nieruchomość.

W przypadku osiedli mieszkaniowych, bardzo często jest to zarządca nieruchomości i to do niego powinniśmy udać się z roszczeniami. To on bowiem odpowiada m.in. za utrzymanie dachu w odpowiednim porządku.

W tej sytuacji poszkodowany musi jednak udowodnić, że dopuszczono się zaniedbania. Przede wszystkim:

– szkoda musi być efektem jego zawinionego działania lub zaniechania;

– powinien istnieć związek przyczynowo-skutkowy między szkodą a działaniem lub zaniechaniem.

Sprawa będzie prosta, gdy za nieruchomość rzeczywiście odpowiada zarządca, ponieważ ma on obowiązek posiadania OC, z którego zostanie wypłacona nam rekompensata. Większy problem będziemy mieli, jeśli osoba lub firma odpowiedzialna za daną nieruchomość nie będzie posiadała OC, bo wówczas wyegzekwowanie należności może się dłużyć i znaleźć finał w sądzie.

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.