Szkoły szykują się na zdalne lekcje. Po 48 godzinach przepisy nie dają wyboru

Wystarczą 2 dni przerwy w stacjonarnym funkcjonowaniu szkoły, żeby uruchomił się twardy obowiązek prawny. Od 3 dnia każda zamknięta placówka w Polsce musi prowadzić lekcje online – bez względu na przyczynę zamknięcia, bez możliwości przesunięcia terminu. Ministerstwo Cyfryzacji właśnie skończyło rozstrzygać przetarg na 100 tys. zestawów sprzętowych. Dostawy ruszają teraz. Problem w tym, że Warszawa w tym programie wygląda wyjątkowo skromnie.

Ostrzeżenie dla wszystkich uczniów i rodziców. Czy Wasza szkoła jest gotowa? Fot. Shutterstock / Warszawa w w Pigułce
Ostrzeżenie dla wszystkich uczniów i rodziców. Czy Wasza szkoła jest gotowa? Fot. Shutterstock / Warszawa w w Pigułce

Prawo nie pyta o powód zamknięcia

Mechanizm uruchamiający nauczanie zdalne opisuje art. 125a ustawy z dnia 14 grudnia 2016 roku Prawo oświatowe (Dz.U. z 2025 r.). Dyrektor może zawiesić zajęcia stacjonarne w kilku konkretnych sytuacjach: gdy temperatura w salach lekcyjnych spada poniżej 18 stopni Celsjusza, przy silnych mrozach uniemożliwiających bezpieczny dojazd, przy zagrożeniu epidemiologicznym, klęsce żywiołowej albo innym zdarzeniu kryzysowym. Lista nie jest zamknięta – decyduje ocena dyrektora i realne zagrożenie bezpieczeństwa uczniów.

To, co jest już całkowicie zamknięte, to czas reakcji. Jeśli szkoła jest nieczynna 1 lub 2 dni – placówka może zareagować elastycznie. Ale 3 dzień przerwy uruchamia tryb obowiązkowy: lekcje muszą odbywać się zdalnie, z pełnym kontaktem ucznia z nauczycielem, a nie tylko z listą zadań wrzuconą do dziennika elektronicznego. W praktyce oznacza to, że każda szkoła w Polsce powinna mieć gotowy system, który można uruchomić natychmiast – a nie dopiero po kilku godzinach szukania haseł i aktualizowania aplikacji.

122 mln zł i 100 tys. zestawów w drodze do szkół

Ministerstwo Cyfryzacji przeznaczyło 122,27 mln zł brutto z Krajowego Planu Odbudowy na program doposażenia szkół. Inwestycja nosi oznaczenie C2.2.1 „Technologie cyfrowe w nauczaniu” z wskaźnikiem C12L, czyli dostawa zestawów ICT na potrzeby nauczania zdalnego. Przetarg rozstrzygnął NASK-PIB – wyniki postępowania wykonawczego ogłoszono 22 kwietnia 2026 roku. Sprzęt ma dotrzeć do placówek na przełomie maja i czerwca tego roku, czyli dosłownie teraz.

Każdy zestaw to gotowe do pracy stanowisko dla nauczyciela: tablet graficzny do pisania i rysowania na żywo, kamera na statywie, mikrofon kierunkowy, słuchawki i akcesoria połączeniowe. Nie chodzi o laptop ustawiony na podręcznikach i rozmowę na słuchawkach od telefonu – chodzi o coś, co realnie zastępuje tablicę i pozwala prowadzić interaktywną lekcję z całą klasą połączoną z domu. Zestawy mają wspierać zarówno tryb w pełni zdalny, jak i hybrydowy, gdy część uczniów siedzi w klasie, a część łączy się z domu.

Mazowsze dostaje dużo. Warszawa – zaskakująco mało

Całe województwo mazowieckie ma otrzymać 14 556 zestawów dla 1906 szkół – to jeden z wyższych wyników w kraju. Dla porównania: małopolskie dostanie 9 426, dolnośląskie 6 142, a łódzkie 7 679 zestawów. Mazowsze wygląda więc poważnie. Dopiero gdy spojrzeć osobno na samą Warszawę, liczby robią wrażenie zupełnie inne: w programie uczestniczą 24 stołeczne szkoły, które dostaną łącznie 104 zestawy.

To nie koniecznie oznacza, że reszta warszawskich placówek jest bez sprzętu. Część szkół mogła wcześniej uczestniczyć w innych programach, kupić sprzęt ze środków własnych albo pozyskać go przez samorząd. Warszawa jest jednak miastem o jednej z największych sieci szkół publicznych w Polsce – różnice między nowoczesnymi budynkami z bogatym wyposażeniem a starszymi placówkami w kamienicach i powojennych blokach są znaczące. To, czy szkoła dziecka naprawdę ma gotowy system do lekcji online, warto sprawdzić bezpośrednio u dyrektora – a nie zakładać, że skoro jest 2026 rok, wszystko dawno zostało rozwiązane.

Podregion mazowiecki regionalny wciąż czeka

W rozstrzygniętym postępowaniu wykonawczym sprzęt przypisano do 15 z 17 podregionów w kraju. 2 obszary – warmińsko-mazurski (3987 zestawów) i mazowiecki regionalny (8417 zestawów) – nie doczekały się ofert w wyznaczonym terminie. Ministerstwo Cyfryzacji zapowiedziało ponowienie zamówień wykonawczych dla obu tych podregionów. Kiedy dokładnie dostawy tam dotrą – na razie nie wiadomo. Mazowiecki regionalny to obszar okalający Warszawę, czyli powiaty wokół stolicy: legionowski, piaseczyński, pruszkowski, wołomiński i inne. Szkoły z tych gmin – często zamieszkałych przez rodziny, które wyprowadziły się z Warszawy w poszukiwaniu tańszych mieszkań – na razie muszą poczekać.

Styczeń 2026 jako test, którego nikt nie zamawiał

Zima tego roku okazała się pierwszym dużym sprawdzianem programu w warunkach bojowych. Kilkudniowe opady marznącego deszczu i oblodzone drogi sprawiły, że w województwach kujawsko-pomorskim, lubuskim, wielkopolskim i zachodniopomorskim setki szkół musiały zawiesić zajęcia stacjonarne i przejść na tryb zdalny. Część placówek miała już profesjonalne zestawy z KPO i uruchomiła lekcje bez większego zamieszania. Inne improwizowały tak samo jak w 2020 roku – nauczyciel z telefonem, uczniowie bez słuchawek, połączenie, które co chwilę wypadało.

Styczeń pokazał, że luka między szkołami, które odebrały już sprzęt, a tymi, które wciąż czekają na dostawę, jest realna i bolączka. Program jest rozłożony na etapy – przetarg NASK rozstrzygnął jesienią 2025 roku, dystrybucja trwa. Szkoła, której sprzęt jeszcze nie dotarł, nie może uznać, że nie musi mieć gotowego systemu. Musi – tylko z tym, co ma.

Czego nie sprawdza żaden formularz

Zestaw w kartonie nie rozwiązuje problemu kryzysowego dnia. Szkoły, które odebrały sprzęt kilka miesięcy temu i go nie uruchomiły, mogą natknąć się na tę samą ścianę co placówki bez sprzętu: kamera niekompatybilna z używaną platformą, certyfikaty wygasłe, platforma wymaga aktualizacji, hasło administratora zna tylko jeden informatyk, który jest na urlopie. Próba generalna – nawet króciutka, 30-minutowa sesja testowa – eliminuje te drobiazgi, zanim zrobi to kryzys.

W domach uczniów sytuacja bywa nie lepsza. Znajomość loginu do dziennika elektronicznego czy platformy Teams lub Google Classroom to podstawa. Warto sprawdzić to teraz, a nie rano, gdy dziecko ma za 5 minut dołączyć do lekcji, a rodzic desperacko szuka maila powitalnego sprzed 2 lat. Szkoły mają też obowiązek zadbać o uczniów, którzy nie mają odpowiedniego sprzętu w domu – możliwość wypożyczenia laptopa lub tabletu powinna być gotowym planem, a nie propozycją do przemyślenia w kryzysowym momencie.

Co to oznacza dla Ciebie? Rodzic i uczeń w Warszawie

Jedno konkretne pytanie do dyrektora szkoły warte więcej niż przeglądanie list: czy placówka przeprowadziła w tym roku szkolnym próbną lekcję zdalną z użyciem aktualnego sprzętu i aktualnej platformy? Jeśli odpowiedź brzmi „nie” albo „chyba tak, ale nie jestem pewna” – warto drążyć dalej. Warszawa ma duże szkoły z bogatym wyposażeniem i małe placówki w budynkach, gdzie awaria ogrzewania to nie teoria. Przepisy są jednakowe dla wszystkich. 48 godzin mija szybciej niż większość rodziców myśli.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl