Tak wyglądały urodziny Amelki. “Czytając listy płakałyśmy” [WIDEO]

Kochani, zro­bil­iśmy dla Was relację z tego, co dzi­ało się dzisi­aj u Amel­ki. Licznie odpowiedzieliś­cie na nasz apel. Dzięku­je­my przede wszys­tkim Wam za to, że nasz czyta­cie, że pomogliś­cie, że wysłal­iś­cie kart­ki i upomin­ki. Podz­iękowa­nia należą się także restau­racji Vivandi­er za piękny tort i poprowadze­nie imprezy, fir­mie Lata­ją­cy Balonik za uatrak­cyjnie­nie urodzin i fir­mie Walt Dis­ney Pol­s­ka za piękne prezen­ty z Krainy Lodu i Mysz­ki Miki.

Relację sporządz­iła dla Was Ewa Pląsek, która koor­dynowała cała akcją:

W samo połud­nie Lidzia i Wojtek staw­ili się u mnie, bo zadeklarowali się jako chęt­ni do powoże­nia sani­a­mi mikoła­jowy­mi. Z tru­dem upch­nęliśmy wszys­tko do samo­chodu. Na miejs­cu czekał już na nas Pan z Lata­jącego Baloni­ka oraz Łukasz z Warsza­wy w Pigułce. Chwilę potem dołączyli do nas trzej Mikoła­jowie z Restau­racji Vivan­der” — rozpoczy­na relację wolon­tar­iusz­ka.

W hotelu fun­da­cyjnym wywołal­iśmy niewielką kon­ster­nację, ale tylko chwilową — nie zro­bil­iśmy konkurencji żad­nej fun­dacji 
Sil­ną grupą, obład­owani niczym wiel­błądy (bycie Mikoła­jem to cięż­ka rob­o­ta i trze­ba się nadźwigać  ) pok­ierowani przez pra­cown­ików hotelu dotar­liśmy na 3 piętro. No i się zaczęło. Udało się do samego koń­ca zachować tajem­nicę (Pani Kasia — mama Amel­ki był z nami w zmowie  ). Amel­ka zaniemówiła na dłu­go. Chy­ba nie do koń­ca od razu zrozu­mi­ała, że wszyscy jesteśmy tam dla niej i Waszym imie­niu. Pojaw­iły się nawet łez­ki wzruszenia zarówno u Amelusi jak i Pani Kasi — ale oby tylko takie łzy płynęły z ich oczu. Pokój okazał się być za małym na to, co się dzi­ało. Ale hol hotelowy poz­wolił nam się zmieś­cić z całym dobrem, które przy­wieźliśmy. Tyko dzię­ki trzem cud­ownym Mikoła­jom — Panu Rober­towi, Panu Kamilowi i Panu Adamowi roz­pakowywanie wszys­t­kich prezen­tów trwało tylko godz­inę  A ponieważ jed­nym z prezen­tów od restau­racji Vivan­der (oprócz cud­nego tor­tu spec­jal­nie dla Amel­ki) było zaprosze­nie do restau­racji, ale nie tylko na salę, bo również w jej naj­ta­jniejsze z zaka­marków jakim jest serce każdego lokalu — do kuch­ni, Panowie sze­fowie ustalili, że gdy Amel­ka ich odwiedzi, to ona będzie sze­fową. Ustali menu, dopa­trzy jego przy­go­towa­nia, a potem sprawdzi, czy kucharze stanęli na wysokoś­ci postaw­ionego przez nią zada­nia.

Amelu­sia dłu­go nie mogła wydobyć słowa. W wielkim zaskocze­niu kiwała tylko główką, ale z Pana­mi Mikoła­ja­mi dogadała się równie świet­nie jak z Lidz­ią.
Kochani — ale my byliśmy tylko Waszy­mi ambasado­ra­mi i posłań­ca­mi. To Wy spraw­iliś­cie, że ten dzień był wyjątkowy. Mała dziew­czyn­ka stras­zli­we doświad­c­zona ciężką choro­ba nowot­worową, daleko od domu i ukochanych blis­kich dostała coś więcej niż prezen­ty. Dostała miłość, dobro, wrażli­wość i ogrom wspar­cia od osób, które w niedzielę przeczy­tały mój apel, a potem na niego odpowiedzi­ały i posłały go dalej w świat.

Każdy z Was włożył w ten dzień kawał ser­ca, najszcz­er­szych z uczuć żywionych do drugiej oso­by, która z różnych powodów ma gorzej. Ot tak, po pros­tu. Tylko dlat­ego, że przeczy­tal­iś­cie o czymś w necie. Takie postawy budu­ją. Bo to znaczy, że my — społeczeńst­wo nie jesteśmy ego­is­ta­mi i mimo tak wielu różnych sytu­acji, gdy jed­nos­t­ki wyko­rzys­tały wrażli­wych i empaty­cznych reagu­je­cie. I za to Wam dzięku­ję i nigdy nie przes­tanę. Bo prze­cież więk­szość z Was mnie nie zna, wielu po raz pier­wszy dowiedzi­ało się, że jestem w niedzielę lub w poniedzi­ałek. A mimo to wspól­nie zro­bil­iśmy coś pięknego dla małej dziew­czyn­ki, którą to doświad­cze­nie praw­dopodob­nie ukierunk­u­je w przyszłoś­ci na dawanie innym tego dobra, które dziś dostała.
PS. Mag­a­zyn Amelkowy dziś wró­cił do stanu sprzed godziny 12.00″.

Od siebie dodamy, że do zaskoc­zonej Amel­ki dotarło wszys­tko dopiero po imprezie, kiedy to do jej oczek napłynęły łzy szczęś­cia. Odwiedziemy jeszcze ją dzisi­aj i zobaczymy, jak się czu­je.

Jeszcze raz pięknie dzięku­je­my, że mieliś­cie wielkie serce dla małej dziew­czyn­ki. Za całą dobroć, miłe słowa i wpar­cie stokrotne dzię­ki! Ewa: Ty też jesteś wiel­ka 🙂

Copyright © 2016 warszawawpigulce.pl Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.