Tej pysznej, rozgrzewającej zupy nauczyła mnie babcia. Gotuję ją w kilkanaście minut. To prawdziwy hit jesieni!
Kiedy za oknem robi się zimno, a jesienny wiatr nie zachęca do wychodzenia z domu, wracam do przepisu, który pamiętam jeszcze z dzieciństwa. Moja babcia potrafiła z kilku prostych składników wyczarować zupę, która rozgrzewała lepiej niż gruby koc. Dziś przygotowuję ją w zaledwie kilkanaście minut. Jest aromatyczna, sycąca i tak pyszna, że domownicy zawsze proszą o dokładkę. Sekret tkwi w jednym niepozornym składniku.

Babcia gotowała ją jesienią. Dziś sama wracam do tego przepisu
Niektóre smaki zostają z nami na całe życie. Wystarczy zapach podsmażonej cebuli, czosnku i majeranku, żeby przypomnieć sobie kuchnię babci i gorący talerz zupy postawiony na stole.
Jednym z takich dań jest błyskawiczna zupa ziemniaczana, czyli tradycyjna kartoflanka.
Nie potrzebuje drogich składników ani wielogodzinnego gotowania. Wystarczą ziemniaki, cebula, marchewka i kilka przypraw, które większość z nas ma już w kuchni.
Moja ulubiona wersja jest dodatkowo wzbogacona czosnkiem i majerankiem. To właśnie majeranek nadaje jej charakterystyczny, domowy aromat.
Składniki na babciną zupę ziemniaczaną
Na około cztery porcje potrzebujesz:
- 5 średnich ziemniaków
- 1 dużej marchewki
- 1 cebuli
- 2 ząbków czosnku
- 1 litra bulionu warzywnego lub drobiowego
- 1 łyżki masła
- 1 łyżeczki suszonego majeranku
- 1 liścia laurowego
- 2 ziaren ziela angielskiego
- 2 łyżek śmietanki 18 proc. (opcjonalnie)
- soli i świeżo mielonego pieprzu
- natki pietruszki do podania
Jak przygotować rozgrzewającą zupę? Wystarczy kilka prostych kroków
Krok 1. Obierz ziemniaki i pokrój je w niewielką kostkę. Marchewkę zetrzyj na tarce lub pokrój w cienkie plasterki. Cebulę drobno posiekaj.
Krok 2. W garnku rozgrzej masło. Wrzuć cebulę i smaż przez około 2 minuty, aż zrobi się szklista. Dodaj przeciśnięty przez praskę czosnek i podsmaż jeszcze przez kilkanaście sekund.
Krok 3. Dodaj ziemniaki oraz marchewkę. Wymieszaj wszystko i zalej gorącym bulionem.
Krok 4. Dorzuć liść laurowy, ziele angielskie i majeranek. Gotuj pod przykryciem przez około 12–15 minut, aż ziemniaki będą miękkie.
Krok 5. Wyjmij liść laurowy i ziele angielskie. Rozgnieć kilka kawałków ziemniaków bezpośrednio w garnku. Dzięki temu zupa naturalnie zgęstnieje, bez dodawania mąki.
Krok 6. Dopraw solą i pieprzem. Jeśli lubisz delikatniejszy smak, dodaj odrobinę śmietanki. Przed podaniem posyp świeżą natką pietruszki.
Całe przygotowanie zajmuje około 20–25 minut, z czego samo gotowanie trwa kilkanaście minut.
Jeden składnik zmienia wszystko. Babcia zawsze o nim pamiętała
Sekretem tej zupy jest majeranek.
Ta niepozorna przyprawa doskonale komponuje się z ziemniakami, cebulą i czosnkiem. Nadaje kartoflance głęboki, swojski aromat, który kojarzy się z tradycyjną polską kuchnią.
Warto rozetrzeć suszony majeranek w dłoniach tuż przed dodaniem do garnka. Dzięki temu uwolni więcej zapachu.
Drugim sposobem na wyjątkowy smak jest podsmażenie cebuli na maśle. To niewielki zabieg, który sprawia, że zupa staje się bardziej aromatyczna.
Co dodać, żeby zupa była jeszcze bardziej sycąca?
Tradycyjna kartoflanka daje wiele możliwości.
Miłośnicy mięsnych smaków mogą dodać odrobinę podsmażonego boczku lub kiełbasy. Dzięki temu danie będzie bardziej treściwe.
Osoby preferujące lżejszą kuchnię mogą pozostać przy wersji warzywnej.
Zupę warto podać z kromką świeżego chleba na zakwasie albo grzankami czosnkowymi.
Jeśli chcesz uzyskać bardziej kremową konsystencję, wystarczy zblendować część ugotowanych ziemniaków z niewielką ilością bulionu i ponownie połączyć z resztą zupy.
Dlaczego ta zupa jest idealna na jesień?
Jesienią szczególnie doceniamy potrawy, które można przygotować szybko, bez dużych wydatków i skomplikowanych zakupów.
Kartoflanka spełnia wszystkie te warunki.
Jest prosta, niedroga i można przygotować ją z produktów dostępnych przez cały rok.
Co więcej, dobrze smakuje również następnego dnia, kiedy aromaty przypraw jeszcze lepiej się połączą.
Właśnie dlatego tak często wracam do tego przepisu. Kilka ziemniaków, cebula, czosnek, szczypta majeranku i gorący obiad gotowy. Czasami najprostsze babcine potrawy smakują najlepiej.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.