Telefon może korzystać z mikrofonu, nawet gdy go nie dotykasz. Jedno ustawienie pozwala to ograniczyć
Wspominasz podczas rozmowy o konkretnym produkcie, a niedługo później widzisz jego reklamę w telefonie. Takie sytuacje sprawiają, że wiele osób zaczyna podejrzewać smartfon o podsłuchiwanie. W przypadku Androida warto jednak oddzielić fakty od popularnych teorii. Telefon może nasłuchiwać określonej komendy głosowej, a z mikrofonu mogą korzystać aplikacje, którym sami przyznaliśmy takie uprawnienie. Użytkownik może jednak sprawdzić i ograniczyć ten dostęp.

Android może czekać na określone słowa
Jedną z funkcji, która może budzić największe wątpliwości, jest głosowe uruchamianie asystenta.
Jeżeli użytkownik aktywował funkcję „Hej Google”, urządzenie musi być gotowe na rozpoznanie frazy uruchamiającej usługę. Pozwala to wywołać Asystenta Google lub Gemini bez dotykania ekranu.
Nie jest to jednak równoznaczne z twierdzeniem, że Google przez całą dobę nagrywa wszystkie rozmowy prowadzone w pobliżu telefonu i przesyła je na swoje serwery.
Osoby, które nie korzystają z aktywacji głosowej, mogą tę funkcję wyłączyć.
Sprawdź, które aplikacje mają dostęp do mikrofonu
Drugim ważnym miejscem są uprawnienia aplikacji. W ciągu kilku lat korzystania ze smartfona możemy zainstalować dziesiątki programów i nie pamiętać, którym z nich przyznaliśmy dostęp do mikrofonu.
W Androidzie można to sprawdzić w ustawieniach prywatności lub menedżerze uprawnień. Nazwy poszczególnych opcji mogą nieznacznie różnić się w zależności od producenta telefonu i wersji systemu.
Warto zwrócić szczególną uwagę na aplikacje, które z punktu widzenia ich podstawowego działania nie powinny potrzebować mikrofonu.
Jeżeli zwykła gra, aplikacja zakupowa czy program do obróbki zdjęć ma takie uprawnienie, można zastanowić się nad jego odebraniem.
Możesz odebrać aplikacji dostęp
Android daje użytkownikowi możliwość zarządzania uprawnieniami poszczególnych programów. W zależności od wersji systemu dostępne mogą być między innymi opcje zezwalające na korzystanie z mikrofonu tylko podczas używania aplikacji albo całkowicie blokujące dostęp.
Nie oznacza to, że należy automatycznie zabrać mikrofon wszystkim aplikacjom.
Komunikatory, aplikacje do rozmów telefonicznych, nagrywania dźwięku czy tworzenia filmów potrzebują go do wykonywania swoich podstawowych funkcji. Chodzi przede wszystkim o sprawdzenie, czy uprawnienia odpowiadają temu, do czego rzeczywiście wykorzystujemy dany program.
Wyłączenie „Hej Google” nie oznacza końca poleceń głosowych
Jest też istotna różnica pomiędzy ciągłym oczekiwaniem na frazę aktywującą a korzystaniem z mikrofonu dopiero po świadomym uruchomieniu określonej funkcji.
Można więc zrezygnować z aktywacji asystenta za pomocą słów „Hej Google”, a jednocześnie nadal korzystać z funkcji głosowych po ich ręcznym włączeniu.
Dla osób szczególnie dbających o prywatność może to być rozsądny kompromis: telefon nie musi stale oczekiwać na komendę, a użytkownik nie rezygnuje całkowicie ze sterowania głosem.
Telefon pokazuje, kiedy używany jest mikrofon
Nowsze wersje Androida posiadają również wizualne wskaźniki prywatności. Kiedy aplikacja korzysta z mikrofonu lub aparatu, na ekranie pojawia się odpowiednie oznaczenie.
Jeżeli wskaźnik mikrofonu pojawia się w niespodziewanym momencie, warto sprawdzić, która aplikacja właśnie z niego korzysta.
To jeden z najprostszych sposobów kontrolowania zachowania programów zainstalowanych w telefonie.
Czy reklama po rozmowie oznacza, że telefon nas podsłuchał?
Niekoniecznie. To, że reklama wyjątkowo dobrze pasuje do niedawnej rozmowy, samo w sobie nie jest dowodem na nagrywanie jej przez smartfon.
Systemy reklamowe mogą wykorzystywać wiele innych informacji dotyczących aktywności użytkownika. Jednocześnie urządzenie rzeczywiście może mieć aktywne funkcje wykorzystujące mikrofon, dlatego warto wiedzieć, jakie zgody zostały wcześniej udzielone.
Zamiast więc zaklejać mikrofon czy całkowicie rezygnować z funkcji głosowych, lepiej poświęcić kilka minut na przegląd ustawień prywatności. Szczególnie warto sprawdzić listę aplikacji posiadających dostęp do mikrofonu oraz zdecydować, czy funkcja „Hej Google” jest nam rzeczywiście potrzebna.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.