To koniec. Nowy bat na kierowców. Stracisz prawo jazdy i tysiące złotych
Amatorzy nocnych wyścigów i palenia gumy mają powody do obaw. Rząd wypowiada wojnę drogowym chuliganom, wprowadzając do kodeksu wykroczeń nowe, surowe definicje. Od teraz celowe wprowadzanie auta w poślizg lub jazda motocyklem na jednym kole to nie zwykły manewr, ale poważne wykroczenie, za które słono zapłacisz i pożegnasz się z uprawnieniami.

Fot. Shutterstock
Do tej pory policjanci walczący z uczestnikami nielegalnych zlotów pod supermarketami mieli ograniczone pole manewru. Często karali kierowców za „stworzenie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym”, co było pojęciem ogólnym i nierzadko podważanym w sądach. Nowe przepisy, które wchodzą w życie w 2026 roku, kończą z tą uznaniowością. Ustawodawca precyzyjnie nazwał rzeczy po imieniu: drift i wheelie (jazda na jednym kole) trafiają na czarną listę.
5000 złotych mandatu to dopiero początek
Zmiany w prawie oznaczają drastyczny wzrost kar finansowych. Za celowe wprowadzanie pojazdu w poślizg (z wyłączeniem sytuacji awaryjnych i ratowania się przed kolizją) policjant będzie mógł nałożyć mandat w wysokości nawet 5000 złotych.
To jednak nie koniec restrykcji. Jeszcze bardziej dotkliwa może okazać się kara administracyjna. Nowelizacja zakłada, że kierowca przyłapany na takim wyczynie automatycznie straci prawo jazdy na okres 3 miesięcy. Mechanizm ten działa analogicznie do przekroczenia prędkości o 50 km/h w terenie zabudowanym. Jeśli sprawca zostanie przyłapany ponownie (recydywa), okres ten wydłuży się, a grzywna może ulec podwojeniu.
Motocykliści też na celowniku
Nowe regulacje uderzają nie tylko w fanów „latania bokiem”, ale także w motocyklistów traktujących drogi publiczne jak tor kaskaderski. Podnoszenie przedniego koła podczas jazdy (tzw. wheelie) zostało zrównane z niebezpieczną jazdą samochodową.
Ustawodawca argumentuje, że taki manewr drastycznie ogranicza widoczność kierującego i panowanie nad maszyną, co w ruchu ulicznym stwarza śmiertelne zagrożenie. Policja, wyposażona w coraz nowocześniejsze wideorejestratory i drony, będzie bezwzględnie wyłapywać takie zachowania, traktując je jako rażące naruszenie przepisów.
Zmiany te są częścią szerszego pakietu walki z „zabójstwem drogowym” i nielegalnymi wyścigami, które w ostatnich latach stały się plagą polskich miast. Służby zapowiadają zintensyfikowane kontrole w miejscach popularnych wśród fanów tuningu, zwłaszcza w weekendowe wieczory.
Co to oznacza dla Ciebie? [PORADNIK]
Zaostrzenie przepisów budzi wiele pytań wśród zwykłych kierowców. Wyjaśniamy, jak nowe prawo zadziała w praktyce i czy masz się czego obawiać.
1. Czy mandat grozi za poślizg na lodzie? Wielu kierowców boi się, że straci prawo jazdy za przypadkowy poślizg zimą. Przepisy mówią jednak jasno o celowym wprowadzaniu pojazdu w poślizg. Jeśli wpadniesz w poślizg na śliskiej nawierzchni i będziesz próbował wyprowadzić auto, nie popełniasz wykroczenia. Policjant musi stwierdzić intencjonalność działania (np. „kręcenie bączków”, zaciąganie ręcznego na suchym asfalcie).
2. Gdzie można legalnie driftować? Nowe prawo dotyczy dróg publicznych, stref zamieszkania i stref ruchu. Jeśli chcesz trenować jazdę w poślizgu, musisz udać się na zamknięty tor lub do ośrodka doskonalenia techniki jazdy. Tam kodeks drogowy w tym zakresie nie obowiązuje, a trening odbywa się w bezpiecznych warunkach.
3. Widzisz nielegalny zlot – co robić? Policja zachęca do zgłaszania miejsc, gdzie odbywają się nielegalne popisy, m.in. przez Krajową Mapę Zagrożeń Bezpieczeństwa. Nowe przepisy dają funkcjonariuszom twarde dowody do karania uczestników takich „imprez”, co ma skutecznie zniechęcić do ich organizacji w centrach miast.

Z zawodu językoznawca i tłumacz języka angielskiego. W redakcji od samego początku.