Ukraińcy nie chcieli Polski? Polski nie ma w nowym sojuszu rakietowym. Czarzasty przyznał wprost, dlaczego

Dziesięć europejskich państw, w tym Ukraina, zawiązało w poniedziałek w Paryżu nowy sojusz zbrojeniowy – Antybalistyczną Koalicję Rakietową. Polski wśród sygnatariuszy zabrakło, a nieoficjalne doniesienia szybko wskazały na Kijów jako stronę, która zablokowała nasze członkostwo. W środę marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty jako pierwszy polityk rządzącej koalicji odniósł się do sprawy wprost – choć jego wypowiedź była dużo bardziej wyważona, niż sugerowały pierwsze relacje.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Flaga Ukrainy
Flaga Ukrainy. Grafika poglądowa (generowana automatycznie przy użyciu Gemini)

Porozumienie zawarły Dania, Francja, Niemcy, Włochy, Holandia, Norwegia, Hiszpania, Szwecja, Ukraina i Wielka Brytania. Sygnatariusze zobowiązali się do wspólnego rozwijania zdolności antybalistycznych – czyli zdolności zestrzeliwania nadlatujcych pocisków balistycznych – określając całe przedsięwzięcie jako czysto obronne. W praktyce chodzi między innymi o ukraiński system Freya (zapisywany też jako Freyja), rozwijany od 2025 roku przez prywatną firmę Fire Point, który ma przechwytywać rakiety znacznie taniej niż stosowane dotąd na Zachodzie systemy klasy Patriot.

Brak Polski na liście rzucił się w oczy tym bardziej, że premier Donald Tusk osobiście uczestniczył w paryskim spotkaniu. Politycy opozycji nie kryli zdumienia, a nieoficjalne źródła rządowe cytowane przez Onet przekazały dziennikarzom, że to Ukraina nie chciała Polski w nowej strukturze – choć ci sami rozmówcy przyznawali też, że samej Warszawie zabrakło determinacji, by mocniej zabiegać o członkostwo.

Czarzasty: prawdopodobnie tak, ale sam przy tym nie był

W środę w programie „Gość Wydarzeń” Polsat News marszałek Sejmu odniósł się do sprawy wprost. „Prawdopodobnie prawda, że Kijów nas nie chciał” – przyznał Czarzasty, zastrzegając jednocześnie, że sam nie uczestniczył w negocjacjach i nie ma co do tego pewności. Jako możliwy powód wskazał brak oferty polskiego przemysłu zbrojeniowego, która wnosiłaby realną wartość do koalicji.

Marszałek Sejmu przestrzegł jednocześnie przed przeradzaniem sprawy w polityczną kłótnię. Jego zdaniem wzajemne obwinianie się niczego nie zmieni, a spory na linii Warszawa-Kijów są nieefektywne bez względu na to, kto faktycznie zablokował polskie członkostwo – apelował, by o bezpieczeństwie myśleć w perspektywie najbliższej dekady, a nie doraźnych rozgrywek politycznych.

Rząd tłumaczy się na dwa sposoby

Według nieoficjalnych relacji z Ministerstwa Obrony Narodowej rozmowy z ukraińską stroną ciągnęły się od miesięcy i były trudne, a kontakt w sprawie koalicji urwał się jeszcze w kwietniu. Cytowani przez Onet rozmówcy z resortu mieli twierdzić, że Ukraińcy przy każdej okazji starali się wynegocjować dla siebie jak najkorzystniejsze warunki kosztem Polski. W negocjacje zaangażowane były podobno trzy resorty – MSZ, MON i Ministerstwo Aktywów Państwowych – a całość miał koordynować wiceszef MSZ i doradca premiera do spraw bezpieczeństwa narodowego Robert Kupiecki.

Premier Tusk przedstawił sprawę zupełnie inaczej niż anonimowi rozmówcy z jego rządu. Zapytany we wtorek w Paryżu o nieobecność Polski, tłumaczył, że kraj angażuje się w wiele innych sojuszy – jak choćby formułę wschodniej flanki – a koalicja antybalistyczna ma charakter przede wszystkim przemysłowy. Podobnie sprawę ujęli dzień później szef MSZ Radosław Sikorski, przebywający wówczas w Los Angeles, oraz wicepremier i minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz, zapewniając, że formuła pozostaje otwarta i Polska dołączy, gdy krajowe firmy zbrojeniowe przedstawią konkretną ofertę.

Techniczny powód, o którym mówi się ciszej

Część komentatorów zwraca uwagę, że sprawa może mieć też podłoże czysto techniczne, niezwiązane z dobrą wolą którejkolwiek ze stron. Polska obrona przeciwrakietowa – system Wisła – opiera się na głębokiej integracji z amerykańską architekturą IBCS, bazą Aegis Ashore w Redzikowie i satelitami USA, co historycznie sprzyja większej ostożności wobec projektów budowanych poza strukturami NATO. Tymczasem pięć państw założycielskich nowej koalicji – Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Włochy i Hiszpania – to jednocześnie właściciele europejskiego koncernu rakietowego MBDA, co daje im gotowe fabryki i zaplecze inżynieryjne, których polski przemysł zbrojeniowy na razie nie ma.

Ukraina milczy, opozycja ma wątpliwości

Do czasu powstania tego artykułu strona ukraińska nie odniosła się publicznie do doniesień o tym, że to ona zablokowała polskie członkostwo – ta część historii opiera się wyłącznie na anonimowych źródłach rządowych. Część komentatorów i polityków opozycji ocenia całą sytuację znacznie surowiej niż sam Czarzasty, widząc w niej przede wszystkim dowód zaniedbań dyplomatycznych rządu, a nie efekt niechęci Kijowa.

Co to oznacza dla Ciebie? Sprawdź, co dalej z Polską w tej sprawie

  • Sprawa nie jest zamknięta – premier, szef MSZ i szef MON zgodnie zapewniają, że Polska dołączy do koalicji, gdy krajowe firmy zbrojeniowe zgłoszą konkretny projekt.
  • Bezpieczeństwo Polski nie zależy bezpośrednio od członkostwa w tej koalicji – nasza obrona przeciwrakietowa i tak opiera się głównie na integracji z systemami amerykańskimi.
  • Dla krajowego przemysłu zbrojeniowego brak miejsca przy stole oznacza na razie brak dostępu do jednego z większych europejskich programów zbrojeniowych najbliższych lat.
  • Zanim uznasz „winę Ukrainy” za fakt – warto pamiętać, że Kijów jak dotąd w ogóle nie skomentował tych doniesień, a cała narracja opiera się na anonimowych źródłach.
Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl