Ulice Białołęki pełne latających mrówek. „Wszechobecna plaga, wielka żyjąca chmura owadów! Nie da się otworzyć okna!”

Mieszkańcy Białołęki donoszą nam o pladze latających mrówek. Jak piszą nie da się otworzyć okna, a na przystankach i ulicach panuje prawdziwa plaga.

Fot. Pixabay

„Jest gorzej niż z komarami, tylko tyle, że nie gryzie” – pisze nam Pani Justyna i prosi o zwrócenie uwagi na problem. Dodaje, że nie da się otworzyć okna, a „wszechobecna plaga” i „wielka żyjąca chmura owadów” w kilka godzin opanowała dzielnicę.

Jak czytamy na grupach dotyczących Białołęki, mieszkańcy skarżą się na ten problem co roku. Potwierdzają, że na początku lipca nadchodzi prawdziwa plaga owadów, które szybko osiadają na parapetach, chodnikach i przystankach.

Latające mrówki to tak naprawdę hurtnice pospolite. Po odbyciu godów królowe zrzucają skrzydła i zakładają nowe kolonie. Gatunek uznawany jest za szkodliwy. Mrówki te przeszkadzają innym owadom zapylać kwiaty w sadach i powodują rozmnażanie się pluskwiaków równoskrzydłych. Nieraz też dostają się do mieszkań, gdzie czynią szkody w ludzkich spiżarniach, oraz do uli, skąd wybierają miód. Ponadto gniazda budowane przez hurtnice pod płytami chodnikowymi czy tarasami mogą być z czasem podmywane i powodować ich osiadanie.

Mrówki nie są groźne dla człowieka i nie gryzą. Problemem zaczynają być w kuchni. Trzeba też uważać, by nie dostały się do wrażliwych dla człowieka organów, jak np. ucho.

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.