Unia wprowadza cło 3 euro na chińskie paczki. To nie jest cała prawda o tym, ile naprawdę zapłacisz

Przez lata miliony Polaków zamawiały ubrania, elektronikę i gadżety z Chin praktycznie bez żadnych opłat celnych. To się kończy. Od 1 lipca 2026 r. każda przesyłka z Temu, Shein czy AliExpress o wartości do 150 euro zostanie obciążona nową opłatą. I nie chodzi o groszowe kwoty.

kurier z paczkami
Fot. Pixabay

Luka, którą Chiny zamieniły w biznes wart miliardy

Przez ostatnią dekadę obowiązywało w Unii Europejskiej jedno z bardziej liberalnych rozwiązań w handlu zagranicznym: przesyłki o wartości poniżej 150 euro były całkowicie zwolnione z cła. Przepis miał pierwotnie uprościć życie małym handlarzom i przyśpieszyć odprawy celne. W praktyce stał się fundamentem gigantycznych biznesów z siedzibą w Chinach.

Temu, Shein i AliExpress zbudowały swoje modele operacyjne właśnie na tej zasadzie. Zamiast wysyłać kontenery towarów, które podlegałyby pełnym taryfom celnym, wysyłały miliony małych paczek bezpośrednio do europejskich klientów. Każda poniżej progu 150 euro. Każda bez cła.

Skala zjawiska jest trudna do wyobrażenia. W 2024 r. do krajów UE trafiło 4,6 mld przesyłek o wartości poniżej 150 euro, co stanowi dwukrotny wzrost rok do roku. Komisja Europejska szacuje, że 91 proc. tych paczek pochodziło z Chin, a wartość ok. 65 proc. z nich była celowo zaniżana, żeby nie przekroczyć progu zwolnienia celnego. Dziennie do Europy trafiało ok. 12 mln takich przesyłek.

Równolegle europejskie firmy musiały spełniać wymagania RODO, dyrektywy Omnibus, DSA, DMA, GPSR oraz DAC-7, opłacać magazynowanie, transport i podatki. Asymetria kosztowa była nie do przeskoczenia wyłącznie efektywnością działania.

3 euro od pozycji, nie od paczki. To ważna różnica

Rada Unii Europejskiej zatwierdziła nowe przepisy, zgodnie z którymi od 1 lipca 2026 r. cło w wysokości 3 euro (ok. 13 zł) będzie pobierane od każdej odrębnej kategorii produktów znajdujących się w paczce, określonej na podstawie odpowiedniej pozycji taryfowej.

To kluczowa decyzja techniczna, bo jej skutki finansowe są zupełnie inne niż w przypadku opłaty od paczki. Gdyby cło naliczano od całej przesyłki, sprzedawcy mogliby łatwo obejść przepis, wkładając kilkanaście produktów do jednego zamówienia. Za pozycję uznaje się jeden lub więcej towarów w przesyłce o identycznej klasyfikacji taryfowej, opisie oraz kraju pochodzenia, o ile zostały dostarczone zgodnie z wymogami właściwej deklaracji celnej.

W praktyce oznacza to, że jeśli zamawiasz w jednej paczce koszulkę, ładowarkę i zabawkę dla dziecka, cło zostanie naliczone 3 razy: od każdej kategorii osobno. Przy zamówieniu złożonym z kilku różnych typów towarów łączna opłata może wynieść 9, 12 lub nawet 15 euro, i to zanim jeszcze doliczymy VAT.

Nowe przepisy mają obowiązywać przez dwa lata, czyli do 1 lipca 2028 r. Po tym terminie tymczasowe cło ma zostać zastąpione pełnoprawnymi taryfami celnymi w ramach nowego unijnego centrum danych celnych. Do 1 października 2026 r. Komisja Europejska ma ocenić, czy wprowadzenie opłaty nie powoduje zmiany przepływów handlowych. Jeśli okaże się, że platformy zaczynają omijać nowe przepisy, możliwe jest zaostrzenie regulacji jeszcze przed końcem okresu przejściowego.

Bezpieczeństwo produktów: ponad połowa przesyłek nie spełniała norm

Argumenty za nowym cłem wykraczają daleko poza kwestię równych warunków konkurencji. Z dokumentów wynika, że po sprawdzeniu 20 tys. przesyłek z zabawkami i drobną elektroniką ponad połowa nie spełniała unijnych norm, a 84 proc. przebadanych laboratoryjnie produktów uznano za niebezpieczne.

To liczby, które robią wrażenie. Tanie zabawki, ładowarki i elektronika kupowane przez polskich rodziców dla dzieci w znacznej części nie przechodziły żadnej kontroli jakości zgodnej z unijnymi standardami. Masowa skala importu przez lata skutecznie uniemożliwiała szczegółową weryfikację każdej przesyłki.

Nowe przepisy zakładają nie tylko dodatkową opłatę, ale też znacznie dokładniejsze kontrole celne. Czas dostawy z typowych 7-14 dni może wydłużyć się do 3-5 tygodni, zwłaszcza przy dużym obciążeniu urzędów celnych. Dla osób przyzwyczajonych do szybkich dostaw z chińskich platform to kolejna, niefinansowa zmiana nawyków zakupowych.

Polska traci miliardy. Temu to już 13 mln użytkowników

Polska jest trzecim co do wielkości rynkiem Temu w Unii Europejskiej. Z platformy korzysta aktywnie ok. 13,2 mln Polaków miesięcznie, a Shein ma ok. 8,8 mln polskich użytkowników. Polacy w ciągu 12 miesięcy wydali 11,6 mld zł na chińskich platformach e-commerce.

Finansowe skutki dla polskiej gospodarki są konkretne i policzone. Według szacunków zawartych w raporcie KPMG polski sektor e-commerce mógł stracić od 6,5 do 8,8 mld zł sprzedaży w ciągu 12 miesięcy z powodu konkurencji chińskich platform. Niezrealizowana wartość dodana brutto dla polskiej gospodarki to szacunkowo od 1,0 do 1,4 mld zł rocznie. Według Izby Gospodarki Elektronicznej Polska nie zrealizowała ok. 1,2-1,7 mld zł przychodów z VAT w ciągu 12 miesięcy do września 2025 r. To miejsca pracy, wynagrodzenia i podatki, które mogłyby zasilać polską gospodarkę.

Skutki odczuły też branże powiązane z e-commerce: firmy logistyczne, marketingowe, informatyczne i księgowe. Ich niezrealizowane przychody wyniosły szacunkowo od 1,2 do 1,7 mld zł rocznie.

Na zmianach przepisów skorzystają przede wszystkim polskie i europejskie platformy sprzedażowe. Wieści o proponowanych zmianach ożywiły notowania spółek handlowych na warszawskiej giełdzie. Akcje takich firm jak Żabka, CCC, LPP i Allegro zyskały na wartości, co odzwierciedla nadzieje na wyrównanie warunków konkurencyjnych.

Warszawa: logistyczne centrum, które odczuje zmiany jako pierwsze

Warszawa i Mazowsze to największy węzeł logistyczny e-commerce w Polsce. Przez stolicę przechodzi znaczna część importowanych przesyłek z Chin, tu zlokalizowane są też główne siedziby firm kurierskich i magazynów obsługujących zamówienia z platform azjatyckich. Nowe regulacje celne oznaczają dla całego mazowieckiego sektora logistycznego konieczność dostosowania procedur do wymogów odprawy celnej każdej przesyłki z osobna.

Dla warszawskich konsumentów, wśród których odsetek użytkowników Temu i Shein należy do najwyższych w Polsce, zmiana będzie odczuwalna już od pierwszych tygodni lipca. Ceny produktów wzrosną, a czas oczekiwania się wydłuży, bo urzędy celne będą musiały obsługiwać znacznie więcej formalności przy każdej paczce.

Równocześnie zmiany otwierają szanse dla warszawskich małych i średnich sprzedawców, którzy przez lata tracili klientów na rzecz chińskich platform. Firmy z sektora odzieżowego, elektroniki użytkowej czy akcesoriów domowych mogą odzyskać część rynku, jeśli różnica cenowa między lokalnymi produktami a importem z Chin zostanie wyraźnie zredukowana.

Warto też zauważyć, że Allegro, które ma siedzibę i dużą część infrastruktury technologicznej w Polsce, otworzyło w ubiegłym roku stałe przedstawicielstwo w Brukseli właśnie po to, by lobować na rzecz tych zmian. Firma reprezentuje setki tysięcy polskich sprzedawców działających zgodnie z unijnym prawem i od lat wskazuje na niemożliwą do zniwelowania asymetrię kosztową.

Największe platformy nie zamierzają jednak oddawać europejskiego rynku bez walki. W ostatnich latach coraz więcej inwestowały w magazyny i centra logistyczne działające na terenie Unii Europejskiej. Już dziś na Temu czy AliExpress można znaleźć wiele ofert oznaczonych jako wysyłane z Polski, Niemiec, Czech czy innych krajów europejskich. Towar sprowadzony hurtowo do europejskiego magazynu i wysłany do klienta lokalnie nie będzie podlegał nowemu cłu.

Co to oznacza dla Ciebie? Zamawiaj teraz albo licz się z wyższym rachunkiem od lipca

Zmiany dotyczą każdego, kto kiedykolwiek zamawiał coś z Temu, Shein lub AliExpress. Oto co powinieneś wiedzieć i zrobić:

1. Data graniczna to 1 lipca 2026 r. Decyduje moment, w którym przesyłka przekracza granicę UE, a nie data złożenia zamówienia. Jeśli zamówisz dziś, ale paczka dotrze do Polski po 1 lipca, zostanie obciążona nowym cłem.

2. Sprawdź, skąd wysyłany jest produkt. Część ofert na Temu i AliExpress jest wysyłana z magazynów w Polsce lub w Niemczech. Takie zamówienia nie podlegają nowemu cłu. Przed zakupem zwróć uwagę na informację o miejscu wysyłki widoczną przy produkcie.

3. Policz realne koszty nowego zamówienia. Do ceny produktu dodaj 3 euro za każdą kategorię towaru w paczce. Zamawiając 4 różne rodzaje produktów, dolicz ok. 50 zł. Przy tańszych produktach nowe cło może stanowić 30-50 proc. ceny zakupu.

4. Porównaj z polskimi sklepami. Po wejściu nowych przepisów wiele produktów z Temu lub Shein przestanie być wyraźnie tańszych od odpowiedników dostępnych w polskim e-commerce. Sprawdź ceny na Allegro, w Zalando czy sklepach marek przed złożeniem zamówienia z Chin.

5. Uważaj na Kakobuy i podobne platformy. Rosnąca popularność nowych chińskich serwisów pośredniczących to odpowiedź na nowe regulacje. Produkty kupowane przez pośredników podlegają tym samym przepisom celnym. Niższy marketing nie oznacza niższego cła.

6. Jeśli prowadzisz firmę w handlu lub e-commerce, nowe przepisy to szansa na odzyskanie klientów utraconych na rzecz taniego importu. Warto już teraz zaktualizować politykę cenową i kampanie marketingowe z uwzględnieniem zmieniającej się sytuacji konkurencyjnej od 1 lipca.

 

 

 

Źródło: Forsal

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl