Urzędnicy pukają do drzwi i żądają rachunków sprzed 2 lat. Za brak dokumentów – kara nawet 5 tys. zł
W Polsce jest niemal 2 miliony nieruchomości, które nie mają podłączenia do kanalizacji. Każda z nich podlega teraz systematycznym kontrolom – minimum raz na 2 lata. W 2026 roku samorządy wyraźnie przyspieszyły: w jednej tylko gminie zaplanowano ponad 770 wizyt. A kontroler może pojawić się bez zapowiedzi, między 6:00 a 22:00.

Grafika poglądowa (generowana automatycznie – Gemini)
Bruksela wytknęła Polsce problem ze ściekami
Podstawą prawną dla dzisiejszej fali kontroli jest nowelizacja Prawa Wodnego z lipca 2022 roku, która weszła w życie w sierpniu tego samego roku. To bezpośrednia odpowiedź na zastrzeżenia Komisji Europejskiej, która jeszcze w maju 2020 roku stwierdziła, że Polska źle wdraża tzw. dyrektywę ściekową. Zarzut był prosty: zbyt duża część krajowych ścieków bytowych trafiała nie do legalnych punktów odbioru, ale do rowów, lasów i gruntu. Bruksela dała sygnał – Warszawa musiała reagować.
Nowelizacja zobowiązała gminy do prowadzenia szczegółowej ewidencji wszystkich szamb i przydomowych oczyszczalni ścieków na swoim terenie oraz do regularnych inspekcji. Termin pierwszego, pełnego przeglądu wszystkich nieruchomości wyznaczono na sierpień 2024 roku. Teraz następuje kolejny cykl – i kolejny będzie za 2 lata. Gminy, które nie wywiążą się z tego obowiązku, same ryzykują karę do 50 000 zł nakładaną przez Wody Polskie. To wyjaśnia, dlaczego lokalne urzędy traktują temat z rosnącą powagą.
771 kontroli w jednej gminie – to nie wyjątek
Skala działań jest duża i rośnie z roku na rok. Jak podaje serwis Lwowecki.info, w gminie Lubomierz zaplanowano w tym roku 771 kontroli – to niemal każda nieruchomość bez kanalizacji w tej gminie. W Jaworznie trwa właśnie drugi cykl kontrolny, który ma się zakończyć w drugiej połowie 2026 roku. Jaworzniccy urzędnicy przypomnieli mieszkańcom, że inspekcje prowadzą zarówno pracownicy Urzędu Miejskiego, jak i funkcjonariusze Straży Miejskiej. W gminie Suchy Las liczby mówią same za siebie: w 2023 roku skontrolowano 219 nieruchomości, rok później już 441. To wzrost o ponad 100 proc. w ciągu zaledwie 12 miesięcy.
W Krakowie w pierwszych miesiącach 2025 roku przeprowadzono 570 kontroli, ujawniono 151 wykroczeń i nałożono 61 mandatów na łączną kwotę 14 200 zł. Dla porównania – w całym 2024 roku wyniki były dwukrotnie niższe. Trend jest jednoznaczny: inspekcji przybywa, tolerancja dla naruszeń maleje.
Co kontroler sprawdza i czego może żądać
Lista dokumentów, o które pyta kontroler, jest krótka, ale konkretna. Pierwsza rzecz to pisemna umowa z firmą asenizacyjną – i to firmą, która ma zezwolenie na prowadzenie działalności w konkretnej gminie. Ustna umowa, faktura od sąsiada z beczkowozem czy usługa świadczona przez podmiot bez stosownego zezwolenia – to wszystko jest traktowane jak brak umowy. Warto też wiedzieć, że wiele gmin prowadzi aktualny wykaz uprawnionych firm na swoich stronach internetowych – warto go sprawdzić, zanim podpisze się kontrakt.
Drugi element to dowody wykonania usługi: rachunki, faktury VAT lub potwierdzenia przelewów za wywóz ścieków. Różne gminy żądają dokumentów z różnych okresów – jedne chcą roku wstecz, inne 2 lat. Bezpiecznie jest zachowywać całą dokumentację przez minimum 2 lata. Trzecia kwestia to regularność: urzędnicy coraz częściej porównują dane o zużyciu wody z licznika z ilością faktycznie wywiezionych nieczystości. Jeśli 4-osobowa rodzina ma szambo o pojemności 10 m³, a wywóz zamawiała raz do roku – liczby się nie zgadzają i inspektor będzie chciał wyjaśnienia.
W niektórych przypadkach kontroler sprawdza też stan techniczny zbiornika. Widoczne nieszczelności, charakterystyczny zapach wydobywający się z gruntu, zapadliska wokół zbiornika czy bujnie rosnąca roślinność w jednym miejscu – to wszystko są sygnały, które mogą skończyć się wezwaniem do usunięcia usterki lub nałożeniem kary. Kontrole terenowe mogą odbywać się w godzinach od 6:00 do 22:00, bez wcześniejszej zapowiedzi.
500 zł za brak papieru, 5 000 zł za utrudnianie, 50 000 zł za skażenie środowiska
Kary są stopniowane i zależą od rodzaju naruszenia. Brak umowy z firmą asenizacyjną lub brak dokumentacji potwierdzającej wywozy to mandat do 500 zł – to najczęstsza sankcja nakładana podczas rutynowych kontroli. Wyższy poziom dotkliwości finansowej zaczyna się przy utrudnianiu inspekcji: odmowa wpuszczenia kontrolera, nieudostępnienie dokumentów lub blokowanie postępowania to grzywna od 500 do 5 000 zł. Sprawa może trafić do sądu, który zasądzi maksymalną kwotę.
Najsurowsze konsekwencje dotyczą sytuacji, gdy stwierdzone zostanie nielegalne odprowadzanie ścieków do rowów, cieków wodnych lub bezpośrednio do gruntu. Wtedy mówimy już o poważnym naruszeniu przepisów ochrony środowiska, a kary administracyjne mogą sięgnąć 50 000 zł. W skrajnych przypadkach sprawa może trafić do prokuratury. Wylewanie zawartości szamba na własną działkę lub pole jest wykroczeniem zagrożonym grzywną do 5 000 zł i gminy coraz rzadziej przymykają na to oko. Właściciele nieruchomości muszą też pamiętać, że umowa zawarta z firmą bez aktualnego zezwolenia gminnego jest równoznaczna z brakiem umowy – i pociąga dokładnie te same konsekwencje.
Co zrobić, zanim urzędnik zapuka do drzwi
Przygotowanie do kontroli nie wymaga wiele wysiłku, ale wymaga kilku konkretnych działań z odpowiednim wyprzedzeniem. Punktem wyjścia jest sprawdzenie, czy posiadana umowa z firmą asenizacyjną jest aktualna i czy firma nadal figuruje w wykazie podmiotów uprawnionych w danej gminie – wykazem zarządza urząd gminy i co do zasady publikuje go na swojej stronie internetowej. Jeśli zezwolenie firmy wygasło, umowa automatycznie traci moc z punktu widzenia kontroli.
Kluczowe jest też przechowywanie rachunków i faktur za wywóz nieczystości. Warto trzymać dokumenty z co najmniej 2 lat – w formie papierowej lub elektronicznej. Osoby, które prowadzą taką dokumentację na bieżąco, przechodzą kontrolę bez żadnych problemów. Nie bez znaczenia jest też regularność wywozów: zgodnie z przepisami szambo powinno być opróżniane zgodnie z jego pojemnością i liczbą domowników – orientacyjnie co kwartał dla typowego 4-osobowego gospodarstwa. Przydomowa oczyszczalnia ścieków wymaga natomiast usuwania osadów co najmniej raz w roku, zgodnie z instrukcją eksploatacji urządzenia.
Jeśli kontroler pojawi się na posesji, właściciel ma obowiązek umożliwić mu wstęp i udostępnić żądane dokumenty. Inspektor ma obowiązek sporządzić protokół z kontroli i przekazać jego egzemplarz właścicielowi. Jeśli ustalenia protokołu budzą zastrzeżenia, właściciel ma 7 dni na złożenie pisemnego stanowiska.
Warto też wiedzieć o możliwości dofinansowania przydomowej oczyszczalni ścieków – wiele gmin i powiatów oferuje dopłaty do tego typu inwestycji, a oczyszczalnie w eksploatacji bywają tańsze niż regularne wywożenie szamba beczkowozem. Przed złożeniem wniosku o dofinansowanie warto sprawdzić aktualny harmonogram programów gminnych, bo terminy naboru wniosków różnią się w zależności od miejscowości.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.