Warszawiacy patrzą i nie mogą uwierzyć. Co stało się z wybiegiem dla miśków?
Dawny wybieg dla miśków przy Alei Solidarności zmienił kolor. Dawne miejsce spotkań i wizytówka Warszawskiego ogrodu zoologicznego zmieniło się nie do poznania. Mieszkańcy są zaskoczeni i pytają się co to za inicjatywa i kto stoi za tym przedsięwzięciem.
„Inicjatorem jego powstania było miasto Warszawa, które na początku lat 50-tych zleciło przedsiębiorstwu „Betonstal” wybudowanie obiektu jako uzupełnienie atrakcyjności nowo wytyczonej Trasy W-Z.
Ogólnodostępny wybieg miał również stanowić wizytówkę warszawskiego ZOO i być zachętą do jego odwiedzenia.” – czytamy na portalu Twoja-Praga.pl.
Jest to Złota wyspa, projekt Pawła Althamera
„Działanie towarzyszy wystawie „Drugiej wiosny nie będzie… Dzieci i sztuka w XX i XXI wieku” .
Wyspa usytuowana w środku miasta, na terenie dawnego wybiegu niedźwiedzi przy Al. Solidarności w Parku Praskim, należącego do Warszawskiego ZOO, ma być przestrzenią wyciszenia kontemplacji „tu i teraz”, duchowym spa – antidotum na zgiełk miejski i przebodźcowanie. Ważną rolę w podejmowanych tu działaniach będą odgrywać międzypokoleniowe i międzyśrodowiskowe praktyki kolektywne: czytanie ulubionych książek, rysowanie, medytacja czy poznawanie alternatywnych dla werbalnych form komunikacji.
Projekt realizowany jest we współpracy m.in. z Miejskim Ogrodem Zoologicznym im. Antoniny i Jana Żabińskich w Warszawie, Muzeum Warszawskiej Pragi oraz Centrum Sztuki Włączającej.” – czytamy na stronie wydarzenia.
Estetykę tego miejsca po wymalowaniu na wściekle żółty kolor zostawimy w Waszej ocenie.
Nie będziemy się także wypowiadać na temat kwestii przebodźcowania przy tak jaskrawych kolorach.
Milczeniem pominiemy także fakt iż niedawno podnoszono że misie męczą się w tym miejscu ze względu na zgiełk, a teraz docelowo miejsce ma się stać „przestrzenią wyciszenia kontemplacji „tu i teraz”, duchowym spa – antidotum na zgiełk miejski„.
Co zaś tyczy się kwestii „międzypokoleniowych i międzyśrodowiskowych praktyk kolektywnych” na koniec przypomnijmy iść to właśnie przy miśkach przez całe dziesięciolecia spotykało się wiele pokoleń Warszawiaków.

Z zawodu językoznawca i tłumacz języka angielskiego. W redakcji od samego początku.