Warszawiacy trzęsą się z zimna w swoich mieszkaniach. Kiedy włączą ogrzewanie? „Już dwa razy byłam chora”

Mokro, szaro, wieczorami coraz szybciej robi się ciemno, a w części warszawskich mieszkań kaloryfery nadal są zupełnie zimne. Do Warszawy w Pigułce napisała Czytelniczka, która w sypialni ma obecnie zaledwie 17°C. Pyta o rzecz, która wraz z ochłodzeniem zaczyna interesować coraz więcej mieszkańców stolicy: kiedy w blokach wreszcie zacznie działać ogrzewanie? Najnowsza prognoza daje pewną nadzieję, bo Warszawę czeka kilka chłodnych dni. Problem w tym, że nie istnieje jedna data, po której wszystkie kaloryfery w mieście muszą zrobić się ciepłe.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Grzejnik ścienny w mieszkaniu.
Fot. Warszawa w Pigułce.

„Czy wiecie kiedy włączą ogrzewanie w blokach? Jest naprawdę chłodno, szczególnie jak się mieszka w wielkiej płycie. Przychodzę z dworu, na zewnątrz jest teraz mokro, zimno i ciemno, ogólnie paskudnie, a w domu nie ma nawet jak się ogrzać. W sypialni mam 17 stopni. Wiem, że są osoby, które tak lubią, ale ja jestem typem zmarzlucha. Już dwa razy byłam chora w przeciągu dwóch tygodni” – napisała do Warszawy w Pigułce Czytelniczka Kamila.

W domu można po prostu rozpalić piec lub włączyć ogrzewanie. W bloku mieszkańcy czekają na decyzję zarządcy

Właściciel domu z własnym kotłem, pompą ciepła czy ogrzewaniem elektrycznym może zareagować praktycznie od razu. Gdy wieczorem temperatura w pokojach staje się nieprzyjemna, uruchamia źródło ciepła i sam decyduje, ile chce ogrzewać budynek. W blokach korzystających z centralnego ogrzewania sytuacja wygląda inaczej. Pojedynczy mieszkaniec nie może samodzielnie uruchomić instalacji dla całego budynku. Decyzję podejmuje spółdzielnia mieszkaniowa, wspólnota albo zarządca, czyli podmiot będący odbiorcą ciepła i mający umowę z przedsiębiorstwem dostarczającym energię do budynku.

To właśnie dlatego dwa bloki stojące po przeciwnych stronach tej samej warszawskiej ulicy mogą zacząć grzać w różnych terminach. Jedna administracja uzna, że temperatury są już na tyle niskie, że dalsze czekanie nie ma sensu, inna będzie obserwowała prognozę jeszcze przez kilka dni. W wielu nowszych budynkach dodatkowo pracuje automatyka pogodowa, która może ograniczać albo uruchamiać dopływ ciepła zależnie od temperatury zewnętrznej. Nie oznacza to jednak, że istnieje jeden centralny przycisk, którym któregoś dnia ktoś uruchamia ogrzewanie w całej Warszawie.

Prawo nie podaje jednej daty rozpoczęcia sezonu grzewczego

Przepisy są pod tym względem zaskakująco krótkie. Obowiązujące rozporządzenie dotyczące funkcjonowania systemów ciepłowniczych definiuje sezon grzewczy jako okres, w którym warunki atmosferyczne powodują konieczność ciągłego dostarczania ciepła w celu ogrzewania obiektów. Nie znajdziemy tam daty 15 września, 1 października ani nawet 15 października. Nie ma też jednego ogólnopolskiego przepisu, który nakazywałby włączenie ogrzewania dokładnie po osiągnięciu konkretnej temperatury. W praktyce jednak wielu zarządców i spółdzielni posługuje się umowną zasadą, zgodnie z którą uruchomienie ogrzewania rozważa się wtedy, gdy przez 3 kolejne dni temperatura na zewnątrz utrzymuje się poniżej około 10-12°C, a mieszkania zaczynają się wyraźnie wychładzać. W części regulaminów próg 12°C jest nawet zapisany wprost, ale dotyczy on konkretnego zasobu mieszkaniowego, a nie wszystkich bloków w Polsce.

W praktyce pojedyncza zimna noc w sierpniu czy we wrześniu nie uzasadnia jeszcze uruchamiania całej instalacji. Spotykane wartości w okolicach 10-12°C są więc raczej praktyką stosowaną przy podejmowaniu decyzji niż ustawowym progiem obowiązującym wszystkie bloki w Polsce. Najważniejsza jest rzeczywista sytuacja pogodowa, temperatura wewnątrz budynku oraz zasady obowiązujące u konkretnego zarządcy.

W mieszkaniu 17°C. Przepisy techniczne dla pokojów przyjmują 20°C

Temperatura około 20°C w pokojach również pojawia się jako praktyczny punkt odniesienia, choć sama w sobie nie uruchamia automatycznie centralnego ogrzewania. Dlatego mieszkanie, w którym termometr pokazuje już 17°C, jest mocnym argumentem przy zgłoszeniu problemu administracji. Ostateczna decyzja należy jednak do zarządcy, wspólnoty lub spółdzielni, a nie wynika z jednego ustawowego progu temperatury.

Wiadomość naszej Czytelniczki zwraca uwagę na jeszcze jeden problem. 17°C w sypialni to temperatura znacznie niższa od wartości przyjmowanej dla typowych pomieszczeń mieszkalnych w przepisach dotyczących warunków technicznych budynków. Rozporządzenie określa dla pokojów mieszkalnych, przedpokojów i typowych kuchni temperaturę obliczeniową na poziomie 20°C, natomiast dla łazienek 24°C. Są to parametry wykorzystywane przy projektowaniu instalacji i obliczaniu zapotrzebowania na ciepło, a nie prosty przepis mówiący, że spółdzielnia musi natychmiast uruchomić ogrzewanie po zobaczeniu na termometrze 19°C.

Dla mieszkańca różnica jest jednak bardzo odczuwalna. Wielka płyta również nie jest wszędzie taka sama. Znaczenie ma docieplenie elewacji, wymienione okna, położenie lokalu, piętro, liczba ścian zewnętrznych i to, czy sąsiednie mieszkania są ogrzewane. Lokal środkowy otoczony ogrzewanymi mieszkaniami może długo utrzymywać przyjemną temperaturę, podczas gdy mieszkanie narożne albo znajdujące się na ostatnim piętrze wychładza się zdecydowanie szybciej. Kilka mokrych i chłodnych dni pod rząd potrafi już zrobić dużą różnicę.

Najbliższe dni będą chłodne. Nocą temperatura spadnie nawet do około 7°C

Sprawdziliśmy aktualną prognozę dla Warszawy i tutaj pojawia się argument przemawiający za tym, że część administracji może zacząć reagować. We wtorek w stolicy jest około 14°C i występują opady. W środę temperatura maksymalna ma wynieść około 16°C, a minimalna spaść do około 7°C. Czwartek również zapowiada się chłodno – około 15°C w dzień i około 9°C w nocy. Podobne wartości utrzymają się w piątek i sobotę, kiedy w dzień ma być mniej więcej 15-16°C, a nocami około 8-10°C.

Nie będzie to więc jednorazowy zimny wieczór. Warszawę czeka kilka kolejnych dni, podczas których budynki nie będą miały szansy mocno nagrzać się od słońca, a nocami będą systematycznie oddawały ciepło. Do tego dochodzą opady, duże zachmurzenie i wilgoć, przez które pogoda jest odbierana jako znacznie mniej przyjemna niż przy tej samej temperaturze podczas słonecznego dnia. Dla osób, które już dziś mają w mieszkaniu 17-18°C, następne dni mogą być zwyczajnie niekomfortowe.

Jest szansa na ciepłe kaloryfery jeszcze w tym tygodniu. Nie we wszystkich blokach

Przy takiej prognozie jest realna szansa, że część warszawskich spółdzielni i wspólnot zdecyduje się na uruchomienie ogrzewania już w najbliższych dniach. Nie można jednak podać jednej daty dla całej stolicy. Wszystko zależy od konkretnego budynku i decyzji jego zarządcy. Jeżeli mieszkańcy zgłaszają, że wewnątrz robi się bardzo chłodno, takie sygnały mogą być dodatkowym argumentem za wcześniejszym rozpoczęciem dostaw ciepła.

Jednocześnie prognoza pokazuje coś, co może skłonić niektóre administracje do dalszego czekania. Od niedzieli ma zacząć się ocieplenie. Temperatura maksymalna ma wzrosnąć do około 19°C, w poniedziałek do 20°C, a we wtorek nawet do około 21°C. Noce nadal pozostaną chłodne, ale w dzień budynki będą miały szansę ponownie się nagrzać. Dlatego obecne ochłodzenie stawia zarządców przed dość niewygodną decyzją: włączyć instalację na kilka zimnych dni czy poczekać na zapowiadany powrót cieplejszej pogody.

Niektóre spółdzielnie w Polsce właśnie uruchamiają ogrzewanie

To, że chłód jest już wystarczająco odczuwalny, pokazują decyzje podejmowane w innych częściach kraju. Tyska Spółdzielnia Mieszkaniowa „Oskard” poinformowała, że 22 września rozpoczyna sezon grzewczy w swoich zasobach, a pełną gotowość instalacji ma osiągnąć do 25 września. Także inne spółdzielnie przygotowują lub napełniają instalacje centralnego ogrzewania. Nie oznacza to oczywiście, że Warszawa musi podjąć identyczną decyzję, ale pokazuje, że tegoroczne wrześniowe ochłodzenie już faktycznie uruchamia sezon w części budynków.

W samej stolicy sytuacja będzie bardziej rozdrobniona. Warszawa ma tysiące budynków należących do różnych spółdzielni, wspólnot, miasta i prywatnych właścicieli. Każdy z nich może mieć inne zasady, inną automatykę i inny sposób zgłaszania rozpoczęcia dostaw ciepła. Dlatego informacja, że grzejniki zrobiły się ciepłe na Ursynowie, nie oznacza automatycznie, że tego samego dnia ciepło pojawi się na Bielanach, Bródnie, Gocławiu czy Woli.

Co może zrobić mieszkaniec, który ma w domu 17°C?

Najważniejsze jest zgłoszenie sprawy swojej administracji, wspólnocie lub spółdzielni i podanie konkretnej temperatury panującej w mieszkaniu. Informacja „jest mi zimno” jest subiektywna, natomiast pomiar pokazujący 17°C w pokoju daje zarządcy znacznie więcej informacji o rzeczywistym wychłodzeniu budynku. Dobrze wykonać pomiar termometrem ustawionym z dala od otwartego okna, drzwi balkonowych czy innego miejsca, które może chwilowo zaniżać wynik, a następnie sprawdzić temperaturę ponownie rano i wieczorem.

Jeżeli podobny problem ma więcej mieszkańców, warto zgłosić go wspólnie. Zarządca podejmuje decyzję dla całego budynku, dlatego seria sygnałów z wielu mieszkań może pokazać, że nie chodzi o pojedynczy szczególnie chłodny lokal. Nie ma natomiast sensu czekać w przekonaniu, że konkretnego dnia ktoś odgórnie „włączy Warszawę”. Takiego miejskiego terminu nie ma. Najbliższych kilka chłodnych dni może jednak spowodować, że sezon grzewczy w stolicy zacznie się właśnie teraz – blok po bloku, zależnie od decyzji poszczególnych administracji.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl