Waży 5 ton i może spaść z orbity. POLSA ostrzega przed fragmentami chińskiej rakiety. Trasa nad Polską

Ważący około 5000 kg człon chińskiej rakiety wraca w kierunku Ziemi. Polska Agencja Kosmiczna (POLSA) poinformowała, że jego przewidywana trasa przebiega również nad Polską. W niedzielę, 18 października, obiekt ma ponownie wejść w atmosferę, a część jego konstrukcji może nie ulec całkowitemu spaleniu. Eksperci wskazali konkretne godziny przelotu nad naszym krajem i określili przedział czasowy, w którym może zakończyć się lot rakiety.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Fot. Pixabay

Polska Agencja Kosmiczna monitoruje sytuację od soboty, 17 października. Wieczorem opublikowała aktualizację wcześniejszych prognoz, wskazując nową przewidywaną godzinę wejścia obiektu w atmosferę oraz trasę, którą może przemieszczać się nad Europą.

Chodzi o człon rakiety Zhuque-2E (ZQ-2E), wyniesionej 14 października z chińskiego kosmodromu Jiuquan. Po wykonaniu swojego zadania część rakiety pozostała na orbicie okołoziemskiej i stopniowo traci wysokość.

Największą niewiadomą pozostaje dokładne miejsce wejścia w atmosferę oraz to, czy fragmenty konstrukcji dotrą do powierzchni Ziemi.

Chińska rakieta miała przelecieć nad Polską między 6:14 a 6:16

Według najnowszego komunikatu POLSA z 17 października prognozowany przelot członu rakiety nad Polską miał nastąpić w niedzielę, 18 października, między godziną 6:14 a 6:16 czasu polskiego.

Wyliczenia oparto na aktualnych parametrach orbity. Jej nachylenie wynosi 98,04 stopnia, co oznacza, że obiekt może przemieszczać się nad rozległymi obszarami Ziemi, w tym nad Europą.

Trasa obejmująca Polskę została przedstawiona na podstawie dostępnych danych orbitalnych. Nie oznacza to jednak, że nad naszym krajem musiało dojść do rozpadu rakiety.

Ważne jest również rozróżnienie pomiędzy przelotem obiektu na orbicie a jego ponownym wejściem w gęstsze warstwy atmosfery. Są to dwa odrębne etapy lotu.

Sam przelot nad Polską nie oznacza, że fragmenty rakiety spadną na terytorium naszego kraju.

POLSA nie przekazała w przywołanej aktualizacji potwierdzenia zakończenia deorbitacji ani dokładnego miejsca ewentualnego upadku szczątków.

POLSA wskazuje godzinę 10:59. Obiekt może wejść w atmosferę nad Japonią

Zgodnie z aktualizacją opublikowaną w sobotę wieczorem przewidywane okno ponownego wejścia członu rakiety w atmosferę obejmuje niedzielę od 5:55 do 16:03 czasu polskiego.

Najbardziej prawdopodobny moment, określany jako nominalna godzina wejścia w atmosferę, oszacowano na 10:59.

Według tych samych wyliczeń nominalny punkt znajduje się nad Japonią. POLSA zastrzega jednak, że prognoza może się zmieniać wraz z napływem kolejnych danych.

Margines niepewności wynosi aż 5 godzin i 4 minuty w obie strony. Z tego powodu nie można traktować godziny 10:59 jako dokładnego i ostatecznego momentu zakończenia lotu.

Jeszcze we wcześniejszym komunikacie agencja wskazywała przedział od 5:03 do 15:43 oraz nominalny punkt nad Oceanem Atlantyckim. Zmiana lokalizacji i godzin pokazuje, jak duża niepewność towarzyszy wyznaczaniu końcowego etapu lotu niekontrolowanego obiektu orbitalnego.

Ostateczna trajektoria zależy między innymi od oporu atmosferycznego, wysokości lotu i tempa wytracania prędkości.

Nowe pomiary mogą więc zmienić zarówno przewidywaną godzinę, jak i miejsce wejścia obiektu w atmosferę.

Waży około 5000 kg. Fragmenty rakiety mogą przetrwać wejście w atmosferę

Największą uwagę ekspertów zwraca masa obiektu. Człon chińskiej rakiety waży około 5 ton, czyli 5000 kg. Nie jest to niewielki satelita, lecz duży element konstrukcyjny, który po zakończeniu misji pozostał na orbicie.

Podczas ponownego wejścia w atmosferę obiekt zacznie gwałtownie się nagrzewać. Oddziaływanie atmosfery może doprowadzić do jego rozpadu, a część elementów spłonie, zanim dotrze do powierzchni Ziemi.

Nie wszystkie materiały zachowują się jednak w takich warunkach identycznie. Niektóre elementy konstrukcji, szczególnie wykonane z materiałów odpornych na wysoką temperaturę, mogą przetrwać końcową fazę lotu.

POLSA podkreśla, że nie dysponuje pełnymi informacjami o budowie członu rakiety. Z tego powodu nie można wykluczyć, że część jego fragmentów dotrze do powierzchni Ziemi.

Nie wiadomo jednak, ile elementów mogłoby przetrwać, jak duże byłyby szczątki ani gdzie mogłyby spaść. Polska Agencja Kosmiczna nie przedstawiła prognozy wskazującej na konkretne miejsce ich upadku.

Rakieta wystartowała 14 października. Na orbitę wyniosła satelity

Zhuque-2E to chińska rakieta należąca do rodziny pojazdów nośnych opracowanych przez prywatne przedsiębiorstwo LandSpace.

Start odbył się 14 października 2026 roku z kosmodromu Jiuquan w północno-zachodnich Chinach. Według informacji Polskiego Radia 24 podczas misji wyniesiono platformę z 10 satelitami, wykorzystywanymi między innymi do testowania technologii opartych na sztucznej inteligencji.

Po oddzieleniu ładunku pozostały człon rakiety znalazł się na orbicie okołoziemskiej. Teraz jest śledzony jako obiekt oznaczony numerem NORAD 101070.

Jego lot monitoruje nie tylko POLSA. Obiekt znajduje się również w rejestrze amerykańskiej organizacji The Aerospace Corporation, która publikuje prognozy ponownych wejść satelitów i pozostałości rakiet w atmosferę.

Zjawisko jest znane od początku ery kosmicznej. Zużyte stopnie rakiet oraz niedziałające satelity mogą pozostawać na orbicie przez pewien czas, a następnie stopniowo obniżać wysokość lotu. Dokładny moment ich powrotu bywa trudny do przewidzenia.

Czy fragmenty rakiety mogą spaść na Warszawę?

Informacje o możliwym przelocie chińskiej rakiety dotyczą także mieszkańców Warszawy i Mazowsza, którzy mogą zastanawiać się, czy niebezpieczne elementy mogłyby znaleźć się nad stolicą.

W oficjalnym komunikacie POLSA wskazano możliwość przelotu nad Polską, ale nie określono Warszawy jako przewidywanego miejsca upadku szczątków.

Nie przedstawiono także dokładnej lokalizacji, w której fragmenty konstrukcji miałyby dotrzeć do ziemi.

W opublikowanej przez Polskie Radio 24 analizie wcześniejszej potencjalnej trasy wymieniono m.in. Śląsk, Opolszczyznę, Wielkopolskę i Pomorze Zachodnie. Należy jednak pamiętać, że tor lotu i prognoza deorbitacji mogą się zmieniać wraz z nowymi obliczeniami.

Nie ma więc podstaw do stwierdzenia, że ważący 5 ton człon rakiety spadnie na Warszawę lub inne konkretne polskie miasto. Przewidywany przelot orbitalny nie oznacza takiego zdarzenia.

POLSA monitoruje sytuację. Służby otrzymują informacje na bieżąco

Centrum Operacyjne SSA Polskiej Agencji Kosmicznej prowadzi obserwację obiektu i analizuje dostępne informacje orbitalne.

Agencja przekazała, że odpowiednie służby oraz instytucje są informowane o sytuacji zgodnie z obowiązującymi procedurami.

Wraz z kolejnymi pomiarami możliwe jest zawężanie przedziału czasowego deorbitacji i aktualizowanie prognoz dotyczących miejsca wejścia w atmosferę.

POLSA zaapelowała również, aby korzystać z oficjalnych komunikatów, a nie niezweryfikowanych informacji rozpowszechnianych w internecie.

Wcześniejsze prognozy wskazywały inne miejsce nominalnego wejścia obiektu w atmosferę niż najnowsza aktualizacja. To istotne dla oceny publikowanych map i godzin przelotu, ponieważ starsze wyliczenia mogą szybko stracić aktualność.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl