Wezwania masowo lądują w skrzynkach w całej Polsce. Warszawiacy także je dostają i są w szoku. Do płacenia nawet kilkanaście tysięcy
Właściciele pojazdów w całej Polsce – w tym w Warszawie – zaczynają otrzymywać wezwania do zapłaty od Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. W 2026 roku kara za brak ciągłości OC wzrosła, bo wzrosło minimalne wynagrodzenie – a to właśnie ono wyznacza wysokość sankcji. Dla właściciela samochodu osobowego maksymalna kwota to 9610 zł. Dla właściciela ciężarówki lub autobusu – 14 420 zł. I co ważne: UFG nie potrzebuje kontroli drogowej, żeby nałożyć karę. Wystarczy jeden dzień przerwy w polisie i system automatycznie wymierzy karę.

Fot. Shutterstock
System działa jak automat – i nie wysyła przypomnień
UFG od lat korzysta z zaawansowanego systemu informatycznego, który na bieżąco porównuje dane z Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców (CEPiK) z bazą aktywnych polis. Nie ma mowy o „wpadnięciu” tylko podczas kontroli drogowej. Algorytm sam wykrywa luki w historii ubezpieczenia i automatycznie uruchamia procedurę administracyjną. Wezwanie do zapłaty przychodzi pocztą – często kilka tygodni po tym, jak przerwa w polisie nastąpiła.
Kluczowa informacja, o której wielu kierowców nie wie: system nie wysyła żadnego automatycznego przypomnienia o zbliżającym się terminie wygaśnięcia polisy. Część ubezpieczycieli wysyła powiadomienia SMS lub e-mail, ale to ich dobra wola, nie obowiązek. Właściciel pojazdu jest sam odpowiedzialny za pilnowanie daty końca ochrony – tak wynika z art. 23 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (Dz.U. 2003 nr 124 poz. 1152).
Warto też pamiętać, że obowiązek ubezpieczenia dotyczy każdego zarejestrowanego pojazdu – nawet jeśli auto stoi w garażu i w ogóle nie jest używane. Formalna ciągłość polisy w bazie danych jest tym, co liczy się dla UFG.
9610 zł za osobówkę, 14 420 zł za ciężarówkę – skąd te kwoty?
Podstawą prawną naliczania kar jest art. 88 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, UFG i PBUK. Przepis uzależnia wysokość sankcji wprost od wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę, które w 2026 roku wynosi 4806 zł brutto – o 140 zł więcej niż w 2025 roku. To właśnie dlatego kary rosną automatycznie każdego roku, bez konieczności zmiany ustawy.
Dla poszczególnych kategorii pojazdów stawki kształtują się następująco:
Samochody osobowe
- przerwa powyżej 14 dni: 9610 zł (100% opłaty)
- przerwa od 4 do 14 dni: 4810 zł (50% opłaty)
- przerwa od 1 do 3 dni: 1920 zł (20% opłaty)
Ciężarówki, ciągniki samochodowe, autobusy
- przerwa powyżej 14 dni: 14 420 zł
- przerwa od 4 do 14 dni: 7210 zł
- przerwa od 1 do 3 dni: 2880 zł
Pozostałe pojazdy (m.in. motocykle)
- przerwa powyżej 14 dni: 1600 zł
- przerwa od 4 do 14 dni: 800 zł
- przerwa od 1 do 3 dni: 320 zł
Z powyższego jasno wynika, że długość przerwy ma kluczowe znaczenie. Jeśli ktoś zorientuje się w ciągu 1-3 dni, że polisa wygasła, i natychmiast wykupi nową, zapłaci „tylko” 1920 zł – a nie pełne 9610 zł. Czas reakcji dosłownie wpływa na portfel.
To nie jest jednorazowy cios – regres to większe ryzyko niż kara UFG
Sama kara administracyjna to niejedyna konsekwencja braku OC. Znacznie poważniejszym zagrożeniem jest tzw. regres ubezpieczeniowy. Jeśli kierowca bez ważnej polisy spowoduje wypadek, UFG wypłaci odszkodowanie poszkodowanemu – a następnie zażąda zwrotu całej wypłaconej kwoty od sprawcy.
W przypadku poważnych wypadków z obrażeniami ciała lub uszkodzeniem drogich samochodów kwoty regresu mogą sięgać kilkudziesięciu, a nawet kilkuset tysięcy złotych. Takie zobowiązanie może ciążyć przez wiele lat i obejmować zajęcie wynagrodzenia lub nieruchomości. To właśnie regres – a nie jednorazowa kara – jest najdotkliwszą konsekwencją jazdy bez OC.
Wezwanie już przyszło – co teraz?
Pierwsza reakcja wielu kierowców, którzy dostają wezwanie, to próba wyjaśnienia, że „przecież auto stało” albo „to chwilowe zapomnienie”. UFG tych argumentów co do zasady nie uwzględnia – system działa automatycznie, a samo nabycie nowej polisy po wykryciu przerwy nie cofa nałożonej kary.
Istnieje jednak kilka wyjątków, w których UFG może wyjść naprzeciw. Fundusz może rozłożyć karę na nieoprocentowane raty lub – w szczególnie uzasadnionych przypadkach, takich jak ciężka choroba, klęska żywiołowa czy skrajne ubóstwo – umorzyć ją częściowo albo w całości. Wymaga to jednak złożenia odpowiedniego wniosku i udokumentowania trudnej sytuacji. Ignorowanie wezwania to najgorsze możliwe wyjście: po 30 dniach UFG przesyła upomnienie z odsetkami, a po kolejnych 30 dniach sprawa trafia do egzekucji komorniczej.
Jeśli wezwanie dotyczy okresu, w którym pojazd był ubezpieczony (np. polisa była aktywna, ale dane nie zostały poprawnie przesłane do bazy przez ubezpieczyciela), warto niezwłocznie skontaktować się z towarzystwem ubezpieczeniowym i poprosić o pisemne potwierdzenie ciągłości ochrony. Taki dokument może stanowić podstawę do odwołania.
Jak nie dać się zaskoczyć systemowi
Uniknięcie kary jest prostsze, niż się wydaje – wystarczy pilnować jednej daty. Warto wpisać termin wygaśnięcia polisy do kalendarza z wyprzedzeniem przynajmniej 2-3 tygodni, tak by mieć czas na spokojne porównanie ofert i wybór nowego ubezpieczenia bez pośpiechu. Wiele towarzystw ubezpieczeniowych automatycznie przedłuża OC na kolejny rok, jeśli właściciel nie wypowie umowy – warto sprawdzić, czy taka klauzula jest w posiadanej polisie. Jeśli zmieniłeś ubezpieczyciela, upewnij się, że stara polisa została wyraźnie wypowiedziana, a nowa zaczyna obowiązywać dokładnie od dnia jej wygaśnięcia. Nawet jednodniowa luka to 1920 zł straty dla właściciela osobówki. Jeśli właśnie otrzymałeś wezwanie UFG i masz pytania dotyczące swoich praw, możesz skontaktować się z Rzecznikiem Finansowym pod numerem 22 333 73 26 lub przez stronę www.rf.gov.pl – instytucja bezpłatnie pomaga w sporach z UFG i ubezpieczycielami.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.