Wielu ludzi popełnia ten sam błąd. W takich sytuacjach wakacje mogą nas doprowadzić do bankructwa

Sezon wakacyjny ledwo się rozpoczął, a eksperci już alarmują przed gigantycznym niebezpieczeństwem, które Polacy masowo bagatelizują przed zagranicznymi wyjazdami. Większość z nas zakłada, że ewentualna pomoc medyczna na urlopie zamknie się w kwocie kilku tysięcy złotych. Rzeczywistość bywa jednak bezwzględna, a rachunki z zagranicznych szpitali potrafią opiewać na setki tysięcy dolarów

Palmy w Miami Beach.
Palmy w Miami Beach. Fot. Warszawa w Pigułce

Brutalna rzeczywistość kontra oczekiwania turystów

Z raportu przygotowanego przez Compensę i Global Assistance Polska wyłania się niepokojący obraz naszej wakacyjnej beztroski. Przeciętny polski turysta deklaruje, że w razie nagłej choroby za granicą jest gotowy przeznaczyć na leczenie około 5 tysięcy złotych. Jak pisze „Fakt”, to kropla w morzu potrzeb. W realnym świecie sama hospitalizacja może kosztować kilkadziesiąt tysięcy złotych, a w krajach takich jak Stany Zjednoczone ostateczny rachunek potrafi przekroczyć barierę 200 tysięcy dolarów.

Do najczęstszych problemów zgłaszanych przez urlopowiczów należą z pozoru banalne dolegliwości: zatrucia pokarmowe, infekcje, oparzenia słoneczne, urazy, złamania czy kontuzje.

„Większość historii zaczyna się bardzo niewinnie — infekcją, bólem brzucha, urazem czy nagłym pogorszeniem samopoczucia. Problem pojawia się wtedy, gdy konieczna okazuje się hospitalizacja albo transport medyczny do kraju. Wtedy koszty rosną błyskawicznie” — ostrzega Rafał Juszkiewicz, ekspert ds. ubezpieczeń turystycznych w Compensie.

Historie z życia wzięte: Drakońskie kary za brak wyobraźni

Eksperci przytaczają konkretne, porażające przypadki z ostatnich wyjazdów Polaków:

  • USA: Rutynowe leczenie zapalenia płuc oraz pobyt w amerykańskim szpitalu wygenerowały dla jednego z polskich turystów rekordowy rachunek rzędu 200 tysięcy dolarów.

  • Egipt: Z pozoru niegroźne skaleczenie nogi o rafę koralową doprowadziło u pacjenta do poważnego zakażenia bakteryjnego oraz martwicy tkanek. Koszt ratowania zdrowia? Ponad 17 tysięcy euro.

Nawet zwykła, jednorazowa wizyta u lekarza w popularnych kurortach bywa niezwykle kosztowna. Średni koszt pomocy ambulatoryjnej wynosi około 490 euro w Turcji, 450 euro w Egipcie, 377 euro w Tajlandii, 227 euro we Włoszech, 189 euro w Hiszpanii oraz 184 euro w Grecji.

Prawdziwy zabójca portfela: Transport medyczny do Polski

Jak wynika z twardych danych ubezpieczyciela, to wcale nie same zabiegi i leki generują najwyższe koszty, lecz organizacja powrotu chorego pacjenta do ojczyzny. Izabela Kozicka podkreśla, że to właśnie zapewnienie bezpiecznego transportu medycznego najsilniej drenuje portfele poszkodowanych.

Przekonał się o tym turysta w Tunezji, u którego bóle głowy i nudności okazały się objawami udaru niedokrwiennego mózgu. Specjalistyczny powrót do Polski na noszach kosztował ponad 67 tysięcy złotych za same bilety. Jeszcze droższa była akcja ratunkowa w Egipcie po urazie kręgosłupa u innego Polaka. Sprowadzenie go do kraju dedykowanym samolotem medycznym Air Ambulance pochłonęło 43 tysiące euro, a wcześniejsze leczenie na miejscu dodało do rachunku kolejne 30 tysięcy euro.

Wielka iluzja karty EKUZ. Kiedy zostaniesz z niczym?

Wielu Polaków żyje w błędnym przekonaniu, że przed finansową katastrofą w pełni ochroni ich Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ). Rafał Juszkiewicz z Compensy wyjaśnia jednak, że ochrona ta jest bardzo ograniczona. EKUZ działa wyłącznie w publicznych placówkach i to na dokładnie takich samych zasadach, jakie obowiązują stałych mieszkańców danego kraju – co oznacza, że w wielu miejscach i tak trzeba dopłacić z własnej kieszeni.

W najpopularniejszych kurortach turyści najczęściej trafiają do prywatnych klinik, gdzie EKUZ nie jest w ogóle honorowana. Co najważniejsze, karta nie pokrywa kosztów transportu medycznego do Polski, akcji ratowniczych ani lotów medycznych, które generują największe sumy. Poza Europą, np. w Tajlandii czy Egipcie, EKUZ jest całkowicie bezużyteczna, a chory bez prywatnej polisy musi pokryć 100% kosztów leczenia z własnych oszczędności.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl