Wielu Polaków może zostać obciążonych grzywną do 5000 złotych. Nie zapominajcie o istotnym obowiązku
W związku z rosnącym naciskiem na efektywność energetyczną i ekologiczne standardy, polskie prawo nałożyło na właścicieli nieruchomości obowiązek posiadania aktualnych certyfikatów energetycznych. Ten dokument, który określa zużycie energii przez budynek, stał się kluczowy przy sprzedaży czy wynajmie nieruchomości. Nowe przepisy znacznie zwiększyły kary za brak takiego certyfikatu, umożliwiając nałożenie grzywny do 5000 zł.
Certyfikat energetyczny, znany również jako paszport energetyczny, zawiera informacje o zużyciu energii w budynku, potrzebach na ogrzewanie, wentylację, ciepłą wodę i oświetlenie. Ma on na celu nie tylko promowanie budownictwa niskoenergetycznego, ale także pozwala kupującym lub najemcom ocenić przyszłe koszty utrzymania.
Przed wprowadzeniem zmian w prawie, brak certyfikatu energetycznego nie wiązał się z konsekwencjami dla właściciela. Teraz jednak, w świetle nowych regulacji, pominięcie tego obowiązku może prowadzić do nałożenia wysokiej kary pieniężnej.
Aby uzyskać certyfikat energetyczny, konieczna jest współpraca z certyfikowanym audytorem energetycznym, który przeprowadzi analizę i ocenę nieruchomości. Koszt takiej usługi może wahać się od 300 do 1000 zł, w zależności od wielkości i charakterystyki budynku, ale jest to inwestycja, która może uchronić przed ryzykiem finansowym.
Z tego powodu zachęca się właścicieli nieruchomości do podjęcia działań mających na celu zapewnienie, że ich posiadłości spełniają obowiązujące wymogi prawne. Posiadanie ważnego certyfikatu energetycznego nie tylko uchroni przed sankcjami finansowymi, ale także zwiększy atrakcyjność nieruchomości na rynku, podkreślając jej efektywność energetyczną i wkład w zrównoważony rozwój.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.
