Wojsko wejdzie do szkół? Zapytaliśmy MON o stanowisko w tej sprawie
Po tragicznych wydarzeniach na Mazowszu i rozpoczęciu ogólnopolskiej akcji policji w internecie pojawiły się spekulacje o skierowaniu wojska do ochrony szkół. Warszawa w Pigułce zapytała Ministerstwo Obrony Narodowej o możliwość zaangażowania żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej. Otrzymaliśmy odpowiedź, w której resort jednoznacznie odniósł się do tych doniesień.

MON wprost
Informacje o możliwej obecności żołnierzy przed szkołami zaczęły krążyć w czasie, gdy służby sprawdzały kolejne groźby i niepokojące nagrania publikowane w mediach społecznościowych. Rodzice próbują ustalić, jakie zabezpieczenia rzeczywiście wprowadzono w placówkach ich dzieci, a które wiadomości są jedynie powtarzanymi pogłoskami. W tej sytuacji skierowaliśmy pytanie bezpośrednio do MON. Chodziło konkretnie o możliwość wykorzystania WOT do ochrony szkół, a nie o zajęcia edukacyjne, spotkania z wojskowymi czy inne formy współpracy wojska z placówkami oświatowymi.
Odpowiedź przekazał naszej redakcji Wydział Medialny Departamentu Komunikacji i Promocji Ministerstwa Obrony Narodowej. Resort nie potwierdził informacji o zaangażowaniu terytorialsów w ochronę placówek. Poniżej publikujemy całą merytoryczną treść otrzymanej odpowiedzi:
„W odpowiedzi na pańskie zapytanie dotyczące zaangażowania żołnierzy WOT do ochrony szkół nie potwierdzamy przekazanych przez Pana informacji. Skierowanie żołnierzy WOT do ochrony szkół nie jest rozważane przy rozwiązywaniu tej kwestii.”
Stanowisko ministerstwa odnosi się zatem wprost do rozwiązania, o które zapytaliśmy. MON nie informuje o przygotowaniach do skierowania WOT przed szkoły ani o oczekiwaniu na decyzję dotyczącą takiego zaangażowania. Przekazuje, że nie jest ono rozważane przy rozwiązywaniu tej kwestii. Odpowiedź dotyczy konkretnej formacji i aktualnie omawianej sytuacji. Nie jest natomiast deklaracją, która przesądzałaby o wszystkich możliwych działaniach państwa w dowolnych przyszłych okolicznościach.
Ochrona szkół opiera się na działaniach policji
Potwierdzone działania dotyczą przede wszystkim policji, która po wydarzeniach na Mazowszu zwiększyła obecność w szkołach i ich otoczeniu oraz rozpoczęła sprawdzanie kolejnych sygnałów o zagrożeniach. W komunikacie z 9 października MSWiA informowało o zaangażowaniu ponad 24 tys. policjantów. Resort wskazywał również na kontrolowanie dostępu osób postronnych do placówek i współpracę z samorządami. To właśnie te działania, a nie zapowiedziana operacja wojskowa, zostały przedstawione przez władze jako odpowiedź na niepokój związany z bezpieczeństwem uczniów.
W policyjnym bilansie z 10 października, według stanu na godzinę 6.00, mowa była już o blisko 50 tys. skontrolowanych placówek i 76 zatrzymanych osobach. Odnotowano również 231 zdarzeń, w których funkcjonariusze prowadzili czynności w związku z uzasadnionym podejrzeniem popełnienia czynu zabronionego. Liczby te opisują stan działań w określonym momencie. Nie oznaczają 231 przeprowadzonych ataków na szkoły ani zatrzymania 76 sprawców takich ataków. Akcja obejmuje również sprawdzanie gróźb i innych niepokojących zachowań.
Przykładem są sprawy nastolatków publikujących zapowiedzi przemocy. Policja informowała między innymi o zatrzymaniu 13-latki z Płocka, która zamieściła na zamkniętej grupie film z groźbami wobec uczniów kilku szkół. W innym przypadku, 9 października, żyrardowscy funkcjonariusze zatrzymali podczas praktyk szkolnych w Mszczonowie 15-latka, który miał grozić innym osobom pozbawieniem życia. Przy nastolatku zabezpieczono ostre narzędzie. Takie komunikaty pokazują, że działania służb obejmują konkretne osoby i zgłoszenia wymagające wyjaśnienia.
Warszawa wcześniej nie rekomendowała zawieszania zajęć
W Warszawie dyskusja o bezpieczeństwie szkół dotyczyła także tego, czy dzieci powinny przychodzić na lekcje. Jak wcześniej informowaliśmy, stołeczny urząd nie rekomendował placówkom zawieszania zajęć, podczas gdy część innych samorządów podjęła decyzje o czasowym ich wstrzymaniu. Stanowisko ratusza wywołało komentarze rodziców pytających o zabezpieczenia i sposób kontrolowania osób wchodzących do budynków. Była to jednak kwestia organizacji nauki i dostępu do szkół, odrębna od informacji o rzekomym skierowaniu wojska.
Dla rodziców znaczenie ma przede wszystkim to, jakie zasady obowiązują w konkretnej placówce. Informacja o wzmożonych patrolach w kraju nie wyjaśnia jeszcze, którym wejściem uczeń powinien wejść do budynku, gdzie odbiera się młodsze dzieci ani jak szkoła postępuje wobec osób z zewnątrz. Te ustalenia powinny pochodzić od dyrekcji. Nie ma również podstaw, by na podstawie samej odpowiedzi MON wyciągać wnioski o zmianie trybu nauczania, frekwencji czy liczbie policjantów obecnych przy danej warszawskiej szkole.
Rodzice powinni otrzymywać informacje bezpośrednio ze szkoły
Wiadomości dotyczące godzin zajęć, wejścia do budynku i zasad odbierania dzieci najlepiej ustalać przez oficjalny kanał kontaktu z placówką, na przykład dziennik elektroniczny. Gdy na grupie rodziców pojawia się informacja o dodatkowej ochronie lub odwołaniu lekcji, potrzebny jest komunikat pozwalający ustalić, kto podjął decyzję i której szkoły ona dotyczy. Zdjęcie patrolu albo anonimowy wpis nie odpowiadają na te pytania. Otrzymane przez nas stanowisko MON pozwala natomiast wyjaśnić konkretną pogłoskę dotyczącą zaangażowania WOT.
Inaczej należy postępować z wiadomością zawierającą rzeczywistą groźbę wobec ucznia lub placówki. Taką informację trzeba przekazać policji i dyrekcji, zachowując treść, nazwę konta, link oraz godzinę publikacji, o ile można zrobić to bezpiecznie. Przy bezpośrednim zagrożeniu właściwy jest numer 112. Rozsyłanie samego nagrania bez kontekstu może utrudniać ustalenie, czy chodzi o nowe zdarzenie, materiał archiwalny czy sprawę już sprawdzoną przez służby. Dziecko powinno wiedzieć, że niepokojącą wiadomość może od razu pokazać dorosłemu.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z blisko 20-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.