Z pamiętnika warszawskiego kierowcy autobusu: „Tatusiu nie umieraj!”

To dawne czasy. Jeździłem wtedy Berlietem. Linia 135. Na przystanku przy Wileńskim zobaczyłem z tyłu autobusu, że coś się dzieje. „Panie, tu człowiek panu umiera” – usłyszałem z tyłu.

Grafika: Warszawa w Pigułce / Zdjęcia: archiwum własne / NAC

Grafika: Warszawa w Pigułce / Zdjęcia: archiwum własne / NAC

Siedział tam mężczyzna w wieku około 30 lat. Widać było, że coś się z nim dzieje. Co gorsza, była z nim córka. Dziewczynka około 13-14 lat. „Tatusiu nie umieraj!”

Już nie czekałem, aż wszyscy wysiądą. Drzwi, w prawo i pod szpital Praski. Podjechałem najbliżej jak się dało i biegłem po lekarza. Na szczęście zaraz za wejściem był jakiś gabinet. Wbiegłem, mówię, że człowiek umiera i szybko potrzebuje lekarza. Wszystkie trzy pielęgniarki podbiegły do okna: „Patrzcie, autobus przyjechał!”. Za kilka minut znalazł się salowy z wózkiem. W autobusie pozostał już tylko chory i jego córka. Pan spojrzał i od razu: „Raz, dwa kierowca! To zawał!” Pan był już tak sztywny, że ledwo mogłem złapać go pod pachami. Jakoś posadziliśmy go na wózek, pomogłem wjechać do szpitala. Musiałem wracać na trasę. Mam nadzieję, ze do uratowali…


Uwaga! Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiując treści i grafikę z naszej strony akceptujesz warunki umowy licencyjnej.

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.
c