Za kilka dni uderzy gruba śnieżyca. W te dni nie planuj podróży. Najlepiej zostań w domu

Mrozy mrozy mrozami, ale na horyzoncie majaczą potężne śnieżyce. Takie, które paraliżują drogi, zamykają lotniska i blokują miasta na wiele godzin. Według prognoz długoterminowych druga połowa pierwszej dekady lutego i początek drugiej przyniosą Polsce opady śniegu porównywalne z grudniowym kataklizmem na Mazurach. Tym razem zagrożone są szczególnie południowe i wschodnie regiony kraju.

Fot. Shutterstock

Cyrkulacja atmosferyczna sprzyja ekstremalnym zjawiskom

Tegoroczna zima nie jest przypadkowa. Nietypowa cyrkulacja atmosferyczna nad Europą stworzyła warunki nie tylko do siarczystych mrozów, ale też do intensywnych opadów śniegu. Osłabiony wir polarny jesienią 2025 pozwolił arktycznemu powietrzu spływać daleko na południe, a jednocześnie umożliwił wilgotnym masom powietrza docierać z południa Europy i Atlantyku.

To połączenie daje efekt, którego nie widzieliśmy od lat. Zimne powietrze z północy spotyka się z wilgotnymi masami z południa – i wtedy sypie. Naprawdę sypie.

Grudniowa śnieżyca na Warmii, Mazurach i Mazowszu pokazała, że Polska wcale nie jest odporna na zimowe kataklizmy. Według danych IMGW-PIB w Mławie odnotowano 57 cm śniegu – najwyższą pokrywę śnieżną w tym mieście od marca 1970. Ale wtedy gruba warstwa budowała się przez wiele dni. Tym razem spadła w jedną dobę.

Szczególnie obficie sypało wzdłuż drogi ekspresowej S7, na której setki podróżujących utknęło na wiele godzin. Taka intensywna śnieżyca zdarza się w Polsce bardzo rzadko. Była jedną z najbardziej ekstremalnych na tle ostatnich dekad.

Historia pokazuje, że możemy więcej. Podczas zimy stulecia 1978/1979 w Suwałkach zmierzono 84 cm pokrywy śnieżnej, a w Gdańsku nawet 92 cm. Na Kasprowym Wierchu w Tatrach w 1939 odnotowano rekordowe 388 cm. Te wartości pozostają niepobite, ale grudniowy epizod przypomniał, że nie są nieosiągalne.

Kiedy przyjdzie kolejna śnieżna fala?

Według Twojapogoda.pl prognozy wskazują na kolejną zmianę cyrkulacji na początku lutego. Po okresie stabilnych, słonecznych i mroźnych dni Polska zmierzy się z potężnymi śnieżycami.

Najnowsze modele meteorologiczne przewidują, że między 7 a 14 lutego opady śniegu okresami będą wracać do wielu regionów kraju. To właśnie ten okres – druga połowa pierwszej dekady i początek drugiej dekady lutego – niesie największe ryzyko intensywnych opadów.

Prognozy długoterminowe wskazują na wydajny opadowo niż śródziemnomorski, który może przesunąć się nad Polskę z południa kontynentu. Ten typ układu niskiego ciśnienia latem przynosi nam powodzie, a zimą paraliżujące śnieżyce. Dokładnie tak samo działo się podczas zimy stulecia.

Południowe regiony w największym zagrożeniu

Pierwsze opady śniegu pojawią się miejscami już między 3 a 5 lutego, choć w południowych regionach mogą okresowo przechodzić w opady marznące. Prawdziwe uderzenie przyjdzie jednak kilka dni później.

Modele prognostyczne przewidują opady śniegu sięgające 10-35 cm świeżego puchu w ciągu kilku dni. W rejonach górskich i na obszarach szczególnie narażonych na działanie niżu śródziemnomorskiego suma opadów może być jeszcze większa.

Najbardziej zagrożone są regiony południowe i wschodnie Polski – tam niże genueńskie uderzają z największą siłą. Śląsk, Małopolska, Podkarpacie, Lubelskie – te województwa powinny przygotować się na poważne utrudnienia komunikacyjne.

Dlaczego śnieżyc będzie więcej, mimo zmian klimatu?

Paradoks: globalne ocieplenie sprzyja intensywniejszym opadom śniegu. Brzmi to sprzecznie, ale mechanizm jest prosty. Cieplejsza atmosfera zatrzymuje więcej wilgoci. Gdy napływają masy arktycznego powietrza – jak miało to miejsce pod koniec 2025 – opady stają się równie obfite jak dawniej. Albo bardziej.

Zmiany klimatyczne nie oznaczają końca zimy. Oznaczają rzadsze, ale bardziej ekstremalne epizody zimowe. Zaburzenia cyrkulacji atmosferycznej – takie jak osłabienie prądu strumieniowego czy wahania oscylacji arktycznej – ułatwiają wtargnięcie zimnego powietrza znad Rosji lub Arktyki w głąb kontynentu.

W połączeniu z wilgotnymi masami powietrza znad Atlantyku lub Morza Śródziemnego powstają idealne warunki do ekstremalnych śnieżyc. Modele klimatyczne sugerują, że w najbliższych dekadach takie kontrasty temperaturowe i wilgotnościowe mogą występować częściej.

Co robić, kiedy przyjdzie żywioł

Unikaj podróży w dniach 7-14 lutego, jeśli tylko możesz. Szczególnie w południowych i wschodnich regionach kraju. Drogi mogą być nieprzejezdne, a nawet główne trasy ekspresowe i autostrady mogą stanąć w miejscu, jak pokazała grudniowa śnieżyca na S7.

Przygotuj zapasy na kilka dni. Woda, jedzenie, leki, baterie, latarka. Jeśli mieszkasz na obszarach szczególnie narażonych na śnieżyce, warto mieć również agregat prądotwórczy lub powerbank do naładowania telefonu.

Śledź na bieżąco prognozy i ostrzeżenia IMGW. Długoterminowe prognozy mogą się zmieniać, ale gdy Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydaje alerty 2. lub 3. stopnia – traktuj je śmiertelnie poważnie. To nie są zalecenia, to ostrzeżenia przed realnym zagrożeniem.

Sprawdź stan techniczny auta, jeśli planujesz podróż. Zimowe opony to absolutna podstawa. Dodatkowo: pełny bak paliwa, płyn do spryskiwaczy z odporny na mróz, koc, termos z gorącym napojem, łopata, linka holownicza. Jeśli utkniesz na drodze jak setki ludzi w grudniu, te rzeczy mogą uratować ci życie.

Nie bagatelizuj opadów marznących. Deszcz ze śniegiem przy ujemnej temperaturze gruntu zamienia drogi w lodowiska w ciągu minut. Jeśli między 3 a 5 lutego prognozy mówią o opadach marznących w twoim regionie – nie wychodź z domu bez absolutnej konieczności.

Przygotuj się na problemy z prądem i ogrzewaniem. Silne śnieżyce potrafią uszkodzić linie energetyczne. W rejonach szczególnie narażonych warto mieć alternatywne źródło ogrzewania i sposób na przygotowanie ciepłego posiłku.

Sprawdź trasę przed wyjazdem. Nawet jeśli wyjeżdżasz w dzień bez opadów, sytuacja może zmienić się w ciągu godziny. Aplikacje drogowe, komunikaty radiowe, media społecznościowe służb drogowych – wszystko to może uchronić cię przed utknięciem na zamarzniętej drodze.

To nie koniec zimy – trzecia dekada lutego też przyniesie śnieg

Prognozy długoterminowe nie pozostawiają złudzeń. Nawet po przejściu śnieżyc z okresu 7-14 lutego zima nie powiedziała ostatniego słowa. Trzecia dekada lutego – czyli dni 21-28/29 – może przynieść kolejne nawroty zimowej aury.

Choć druga połowa miesiąca zapowiada się łagodniej niż początek, szczególnie w południowych regionach, północ i wschód Polski nadal będą doświadczać okresowych spadków temperatury i opadów śniegu.

Meteorolodzy przewidują, że na północnym wschodzie kraju – Podlasie, Mazury – okres całodobowego mrozu może przedłużyć się nawet do 6-7 tygodni, co będzie ewenementem w ostatnich latach.

Źródła: Severe Weather Europe, Twojapogoda.pl, Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW-PIB), Dobrapogoda24.pl, Fani Pogody, Copernicus Climate Change Service

 

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl

Copyright © 2023 Niezależny portal warszawawpigulce.pl  ∗  Wydawca i właściciel: Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl