Zadzwonią do drzwi i musisz ich wpuścić. Nawet w nocy. 3 lata więzienia za odmowę
Myślisz, że Twój dom to Twoja twierdza? Jesteś w błędzie. Urzędnik może zapukać do Twoich drzwi o dowolnej porze, bez nakazu sądowego i bez wcześniejszego uprzedzenia. Wystarczy jeden telefon od zirytowanego sąsiada, by inspektor nadzoru budowlanego wszedł do Twojego mieszkania. Jeśli spróbujesz go powstrzymać, grozi Ci kara pozbawienia wolności do 3 lat.

fot. Warszawa w Pigułce
Remont w bloku wydaje się prywatną sprawą, ale rzeczywistość prawna w Polsce jest brutalna. Artykuł 81c Prawa budowlanego daje inspektorom potężne uprawnienia: prawo wstępu do lokalu o każdej porze, jeśli tylko mają uzasadnione podejrzenie naruszenia przepisów. Nie potrzebują nakazu prokuratora ani policji. Wystarczy legitymacja służbowa.
Sąsiad donosi, Ty płacisz tysiące
Większość kontroli w polskich mieszkaniach nie jest efektem rutynowych działań urzędów, ale donosów. Powodem zgłoszenia może być cokolwiek: hałas wiertarki o poranku, zapach farby na klatce, czy po prostu zwykła sąsiedzka złośliwość lub konflikt o miejsce parkingowe.
Skutki mogą być opłakane dla portfela. Choć mandat za samowolę budowlaną wynosi „tylko” do 500-1000 zł, prawdziwe koszty kryją się w procedurze legalizacyjnej. Łączny koszt wyprostowania sytuacji prawnej po nielegalnym remoncie (np. przesunięciu ściany czy przeróbce instalacji) może sięgnąć 15 tysięcy złotych. Na tę kwotę składają się opłaty administracyjne, honoraria architektów i ekspertyzy techniczne.
Pułapka na nowych właścicieli. Kupiłeś mieszkanie? Kupiłeś problem
Największy dramat przeżywają osoby, które kupiły mieszkanie „po remoncie”. Zgodnie z art. 51 Prawa budowlanego, odpowiedzialność za samowolę ponosi aktualny właściciel. Jeśli poprzednik przesunął ścianę nośną bez zgłoszenia i uciekł z gotówką, to Ty będziesz musiał to zalegalizować.
Urzędników nie interesuje, że to nie Ty dokonałeś przeróbki. Ty jesteś właścicielem teraz i Ty poniesiesz konsekwencje finansowe oraz stres związany z wielomiesięcznym postępowaniem administracyjnym.
Masz prawo milczeć, ale musisz otworzyć
Gdy inspektor stanie w progu, Twoje pole manewru jest minimalne:
- Musisz wpuścić kontrolera: Utrudnianie czynności służbowych to przestępstwo zagrożone karą do 3 lat więzienia.
- Dokumentacja to Twoja tarcza: Inspektor ma prawo żądać okazania projektów, pozwoleń i zgłoszeń. Brak papierów działa na Twoją niekorzyść.
- Pilnuj protokołu: Masz prawo zgłosić swoje uwagi do protokołu kontroli. Nie podpisuj niczego w ciemno, jeśli nie zgadzasz się z ustaleniami.
[AKTUALIZACJA] Europa też nie patyczkuje się z samowolą
Polska nie jest wyjątkiem, choć nasze procedury bywają bardziej gwałtowne. W innych krajach przepisy są równie surowe, choć egzekwowane w inny sposób:
- Wielka Brytania: Urzędnicy mogą nakazać przywrócenie lokalu do stanu pierwotnego, co bywa droższe niż jakakolwiek kara.
- Francja: Nielegalne przeróbki mogą całkowicie zablokować sprzedaż mieszkania, bo notariusze skrupulatnie weryfikują historię remontów.
- Norwegia i Szwecja: Tam odpowiedzialność często spada na firmy wykonawcze, które muszą posiadać certyfikaty. Prace „na czarno” bez uprawnień to proszenie się o kłopoty.

Z zawodu językoznawca i tłumacz języka angielskiego. W redakcji od samego początku.