Znaleźli go na klatce schodowej. „Mam duszności, kaszel, boli mnie serce. Ratujcie”

Duszności, ból w klatce piersiowej i niskie nasycenie krwi tlenem to objawy poważnych problemów z sercem. Bezdomnego z takimi dolegliwościami strażnicy miejscy zastali rankiem 2 marca na klatce schodowej jednego z wolskich bloków. Wydawało się, że wystarczy wezwać karetkę pogotowia i na tym interwencja się zakończy. Tymczasem nic w tej historii nie było tak proste.

Fot. Straż Miejska

Uliczny Patrol Medyczny kontrolował we wtorek tereny Woli. Jednym z miejsc, gdzie osoby bezdomne koczują, jest trzypiętrowa przedwojenna kamienica przy ul. Olbrachta nieopodal Górczewskiej. Dochodziła godzina 10, gdy dwoje funkcjonariuszy weszło na klatkę schodową. Na najwyższej kondygnacji strażnicy zastali mężczyznę w wieku 61 lat. Bezdomny był brudny i zaniedbany. Na widok strażników z bólem uśmiechnął się.

Jak to dobrze, że jesteście. Mam duszności, kaszel, boli mnie serce. Ratujcie – poprosił. Strażnicy zmierzyli mężczyźnie temperaturę i saturację krwi. Wyniki były złe. Szczególnie niepokojące było niskie nasycenie krwi tlenem, ale istniało też ryzyko zakażenia wirusem covid-19. Wezwano pogotowie ratunkowe. Kilkanaście minut później ratownicy zrobili szybki test na obecność wirusa. Wynik na szczęście był negatywny. Mężczyźnie zaproponowano przewiezienie do szpitala, ale ten nieoczekiwanie odmówił. Powiedział, że niedawno tam był i nic mu to nie pomogło. Karetka odjechała. Informację o chorobie mężczyzny potwierdzili lekarze z przychodni dla bezdomnych przy ul. Wolskiej. W zasadzie interwencja mogłaby się na tym zakończyć. Empatia nie pozwoliła jednak strażnikom pozostawić człowieka w takim stanie bez dalszej pomocy.

Zaczęliśmy dzwonić po różnych ośrodkach w poszukiwaniu wolnego miejsca dla mężczyzny, ale znalezienie go w stanie epidemii jest bardzo trudne. W końcu porozumieliśmy się z placówką przy ul. Traktorzystów, że jeśli mężczyzna będzie trzeźwy, to po południu zostanie przyjęty do sali buforowej na okres kwarantanny – opowiadają strażnicy z Ulicznego Patrolu Medycznego.
Tutaj tkwił kolejny problem. Od mężczyzny czuć było alkohol. Poza tym wymagał pilnej wizyty w łaźni. Zgodził się pojechać ze strażnikami do placówki Caritas przy ul. Żytniej. Tam wziął kąpiel. Dostał też czystą odzież, a na koniec otrzymał posiłek. Czynności te zajęły dostatecznie dużo czasu, by alkohol kompletnie z niego wyparował. Tuż przed godziną 15 funkcjonariusze przewieźli bezdomnego do placówki w Ursusie, gdzie został przyjęty do sali buforowej, w której spędzi najbliższe dwa tygodnie. Jeśli w tym czasie nie pojawią się u niego objawy zarażenia wirusem covid-19, to po zakończeniu kwarantanny personel placówki znajdzie mu wolne miejsce w schronisku.

Źródło: Straż Miejska


Uwaga! Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiując treści i grafikę z naszej strony akceptujesz warunki umowy licencyjnej.

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.
c