Zsypy w polskich blokach znikają masowo – także w Warszawie. Będą przepisy, które całkiem ich zakażą?
Jeszcze do niedawna zsyp był oczywistym elementem bloku – wystarczyło otworzyć klapkę na klatce schodowej i worek ze śmieciami znikał bez konieczności schodzenia do altany śmietnikowej. W ostatnich latach coraz więcej spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych, również w stolicy, decyduje się jednak na zaspawanie lub całkowitą rozbiórkę takich instalacji. Powód jest prosty: do zsypu wolno prawnie wrzucać wyłącznie odpady zmieszane, a w praktyce mieszkańcy – mimo obowiązku segregacji – wrzucają tam wszystko, co akurat mają pod ręką.

Nie ma ogólnopolskich przepisów, które nakazywałyby likwidację zsypów
Obowiązek sortowania odpadów u źródła wynika z ustawy z 13 września 1996 roku o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (Dz.U. z 2021 r. poz. 888, z późn. zm.) oraz z rozporządzenia Ministra Klimatu i Środowiska z 10 maja 2021 roku w sprawie sposobu selektywnego zbierania wybranych frakcji odpadów (Dz.U. z 2021 r. poz. 906), które wprowadziło podział na pięć frakcji oznaczonych kolorami pojemników: niebieski na papier, zielony na szkło, żółty na metale i tworzywa sztuczne, brązowy na odpady biodegradowalne oraz czarny na odpady zmieszane. Te przepisy obowiązują każdego mieszkańca bloku bez względu na to, czy budynek ma zsyp, czy nie – a sam zsyp, zgodnie z obecnym stanem prawnym, może być legalnie wykorzystywany wyłącznie do wrzucania odpadów z czarnego pojemnika. Papier, szkło, plastik czy odpady bio powinny trafiać do osobnych pojemników na zewnątrz, nigdy do rury zsypowej.
Żaden obowiązujący akt prawny nie zobowiązuje jednak spółdzielni ani wspólnot do fizycznego usunięcia zsypów – to mit, który regularnie wraca przy okazji kolejnych zmian w przepisach śmieciowych. Obecnie w Rządowym Centrum Legislacji trwają prace nad nowelizacją ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, przygotowaną przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska i opublikowaną 30 października 2025 roku pod numerem UD252. Projekt rozszerza zasadę „płacisz za to, co wyrzucasz” i daje gminom nowe narzędzia do różnicowania opłat w zależności od masy odpadów oraz jakości ich segregacji, ale w żadnym miejscu nie odnosi się wprost do zsypów ani nie nakazuje ich fizycznej likwidacji. To wciąż projekt, nie obowiązujące prawo – trwają nad nim prace legislacyjne, a samorządy zgłaszają do niego zastrzeżenia.
Dlaczego mimo to zsypy znikają z kolejnych klatek?
Powód likwidacji jest praktyczny, nie prawny. Jeden wspólny kanał zsypowy fizycznie uniemożliwia rozdzielenie odpadów na frakcje – a skoro gmina kontroluje jakość segregacji na poziomie całej nieruchomości, błędy pojedynczych mieszkańców obciążają wszystkich lokatorów budynku, którym może grozić nawet dwu- lub czterokrotna podwyżka opłaty za wywóz śmieci. W wielu blokach – także tych z dużych warszawskich osiedli z wielkiej płyty, gdzie zsypy montowano niemal standardowo – okazało się, że łatwiej jest fizycznie odciąć dostęp do zsypu i zmusić mieszkańców do korzystania z kolorowych pojemników na zewnątrz, niż liczyć na to, że każdy sam zacznie przestrzegać zakazu wrzucania do rury czegokolwiek poza odpadami zmieszanymi.
We wspólnotach mieszkaniowych likwidacja zsypu jest prawnie traktowana jako czynność przekraczająca zwykły zarząd nieruchomością wspólną – wprost wymienia ją katalog z art. 3 pkt 4 ustawy z 24 czerwca 1994 roku o własności lokali. Do podjęcia takiej decyzji wystarczy jednak uchwała przyjęta większością głosów właścicieli lokali, liczoną według wielkości udziałów – nie jest wymagana jednomyślna zgoda wszystkich mieszkańców.
Właściciel, który nie zgadza się z podjętą uchwałą, może ją zaskarżyć do sądu w ciągu sześciu tygodni od jej podjęcia, jeśli wykaże, że narusza ona zasady prawidłowego zarządzania nieruchomością wspólną albo jego własny interes. W spółdzielniach mieszkaniowych o losie zsypu zwykle decyduje zarząd lub rada nadzorcza w ramach swoich kompetencji, bez konieczności zwoływania walnego zgromadzenia wszystkich członków.
Co dzieje się z pomieszczeniem po zsypie?
Po fizycznej likwidacji rury zsypowej pozostaje zwykle wolna przestrzeń na każdej kondygnacji – najczęściej niewielkie pomieszczenie przy klatce schodowej, które wcześniej mieściło tylko klapę wrzutową. Wspólnoty i spółdzielnie coraz częściej przekształcają je w dodatkowe komórki lokatorskie, pomieszczenia na wózki i rowery albo miejsce do przechowywania sprzętu porządkowego – taka zmiana przeznaczenia części nieruchomości wspólnej wymaga jednak osobnej uchwały, analogicznej do tej o samej likwidacji zsypu, więc mieszkańcy niezadowoleni z pomysłu zagospodarowania tej przestrzeni mają taką samą możliwość zaskarżenia decyzji w ustawowym terminie sześciu tygodni.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.