465 tys. podatników korzysta z tej ulgi, a korzystałoby więcej gdyby o niej wiedzieli. Ministerstwo Finansów chce ją zlikwidować
Ministerstwo Finansów chce zlikwidować ulgę na Internet, z której co roku korzystają setki tysięcy podatników. Z oficjalnych danych resortu wynika, że w rozliczeniach za 2024 rok preferencję zastosowało łącznie około 465 tys. osób rozliczających się według skali podatkowej i ryczałtu. Odliczyli oni od dochodu lub przychodu niemal 298 mln zł. Jeżeli przygotowywana zmiana wejdzie w życie w planowanym kształcie, od 2027 roku nowi podatnicy nie będą już mogli rozpoczynać korzystania z tej ulgi.

To na razie projekt, a nie obowiązujące prawo. Likwidacja ulgi została wpisana do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów pod numerem UD461. Ministerstwo Finansów i Gospodarki planuje przedstawić projekt Radzie Ministrów w III lub IV kwartale 2026 roku. Resort argumentuje, że preferencja została wprowadzona ponad 20 lat temu w zupełnie innych warunkach, kiedy dostęp do sieci był znacznie mniej powszechny i droższy. Dziś internet ma już 96,2 proc. polskich gospodarstw domowych, dlatego – zdaniem ministerstwa – ulga przestała spełniać swoją pierwotną funkcję.
Prawie pół miliona osób nadal z niej korzysta. Odliczenia sięgają niemal 300 mln zł rocznie
Skala wcale nie jest symboliczna. Z najnowszych pełnych danych Ministerstwa Finansów dotyczących rozliczenia za 2024 rok wynika, że ulgę internetową wykazało 450 971 podatników w rozliczeniach objętych głównym zestawieniem PIT. Odliczyli oni łącznie 288,839 mln zł, a przeciętna kwota przypadająca na jednego podatnika wyniosła 640 zł.
Do tego dochodzą osoby rozliczające się ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych. W tej grupie z odliczenia skorzystało kolejne 14 277 podatników, którzy pomniejszyli przychód o 9,151 mln zł. Po zsumowaniu obu grup daje to około 465 248 osób oraz 297,99 mln zł odliczeń. Właśnie dlatego trudno mówić o niszowej preferencji – każdego roku korzysta z niej populacja porównywalna z liczbą mieszkańców dużego polskiego miasta.
Trzeba przy tym zaznaczyć, że prawie 298 mln zł to kwota odliczana od dochodu lub przychodu, a nie bezpośredni zwrot z urzędu skarbowego w tej samej wysokości. Ulga nie działa jak wypłata 760 zł gotówki. Pomniejsza podstawę opodatkowania. Przy podatniku rozliczającym się według stawki 12 proc. wykorzystanie pełnego limitu 760 zł oznacza maksymalnie około 91,20 zł mniej podatku w danym roku. Przy stawce 32 proc. efekt może wynieść do 243,20 zł. W przypadku ryczałtu rzeczywista oszczędność zależy od stosowanej stawki.
Dziś można odliczyć do 760 zł rocznie, ale tylko przez 2 kolejne lata
Obecne zasady są dość specyficzne. Z ulgi może skorzystać osoba uzyskująca dochody opodatkowane skalą albo przychody opodatkowane ryczałtem i ponosząca wydatki na korzystanie z Internetu. Limit wynosi 760 zł na podatnika rocznie. Preferencję można jednak stosować wyłącznie w 2 kolejno następujących po sobie latach podatkowych, jeżeli wcześniej podatnik z niej nie korzystał.
W praktyce oznacza to, że ktoś, kto pierwszy raz skorzystał z ulgi w rozliczeniu za 2025 rok, może wykorzystać ją jeszcze w rozliczeniu za 2026 rok. Kto korzystał z niej wiele lat temu, nie może rozpocząć odliczania od nowa. Ministerstwo Finansów przypomina również, że trzeba posiadać dokument potwierdzający poniesienie wydatku, z którego wynika kto zapłacił, komu, ile i za jaką usługę.
Odliczeniu podlegają wydatki za samo użytkowanie sieci Internet, niezależnie od tego, czy jest to łącze domowe, internet mobilny czy inna forma dostępu. Nie można natomiast odliczać kosztów zakupu routera lub innego sprzętu, instalacji, rozbudowy sieci, serwisu ani opłaty aktywacyjnej. Przy pakietach łączących internet z telewizją lub telefonem szczególnie ważne jest, aby dokument pozwalał ustalić, jaka część opłaty dotyczy właśnie dostępu do Internetu.
Ministerstwo: ulga powstała w 2005 roku, dziś Internet ma 96,2 proc. gospodarstw
Resort finansów w uzasadnieniu planowanej zmiany wraca do 2005 roku, gdy ulgę wprowadzano. Dostęp do sieci był wtedy znacznie mniej powszechny, a państwo chciało ograniczać wykluczenie cyfrowe i łagodzić koszty ponoszone przez osoby korzystające z usług internetowych. Ministerstwo wskazuje również na ówczesne skutki opodatkowania dostępu do sieci 22-procentową stawką VAT.
Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Według danych GUS przywołanych przez resort w 2025 roku dostęp do Internetu miało 96,2 proc. gospodarstw domowych. Ministerstwo uznaje więc, że preferencja nie stanowi już realnego bodźca do cyfryzacji społeczeństwa, ponieważ zdecydowana większość gospodarstw i tak korzysta z sieci. W ocenie resortu utrzymywanie ulgi nie realizuje już celu, dla którego została wprowadzona, a jednocześnie zmniejsza wpływy podatkowe.
Projekt nie dotyczy wyłącznie Internetu. W tym samym pakiecie Ministerstwo Finansów chce między innymi przedłużyć ulgę na robotyzację, zwiększyć odliczenie przysługujące krwiodawcom oraz zlikwidować ulgę na ekspansję. Dla zwykłych gospodarstw domowych to jednak właśnie ulga internetowa jest zdecydowanie najbardziej masową z planowanych do usunięcia preferencji.
Jest ważny wyjątek. Nie wszyscy stracą ulgę od razu
Projekt przewiduje ochronę praw nabytych. Jeżeli ustawa wejdzie w życie od 2027 roku zgodnie z obecnymi założeniami, osoba, która po raz pierwszy skorzysta z ulgi w rozliczeniu za 2026 rok, ma zachować możliwość odliczenia jej także za kolejny rok. To ważne, bo obecna konstrukcja ulgi zakłada właśnie 2 kolejne lata korzystania.
W praktyce oznaczałoby to, że 2026 rok byłby ostatnim rokiem, w którym można rozpocząć korzystanie z ulgi. Podatnik spełniający warunki, który po raz pierwszy wykaże ją za 2026 rok w zeznaniu składanym w 2027 roku, powinien zachować prawo do drugiego odliczenia za 2027 rok. Dopiero osoby, które chciałyby rozpocząć korzystanie z preferencji później, nie miałyby już takiej możliwości.
To również oznacza, że osoby, które nigdy wcześniej nie wykorzystywały ulgi, powinny szczególnie uważnie przeanalizować swoje rozliczenie za 2026 rok. Jeżeli projekt zostanie uchwalony bez zmian, może to być ostatni moment na rozpoczęcie 2-letniego okresu odliczania.
W Warszawie zasady są identyczne. Nie ma lokalnej ulgi ani dodatkowego limitu
Dla podatników w Warszawie i na Mazowszu obowiązują dokładnie te same zasady co w całym kraju. Ulga jest elementem podatku PIT, dlatego miejsce zamieszkania nie zmienia limitu ani okresu korzystania. Warszawiak, który nigdy wcześniej nie korzystał z preferencji i ponosi udokumentowane wydatki na Internet, może obecnie odliczyć maksymalnie 760 zł rocznie przez 2 kolejne lata.
Nie ma też znaczenia, czy internet jest używany wyłącznie w mieszkaniu. Ustawa i wyjaśnienia Ministerstwa Finansów pozwalają odliczać wydatki związane z użytkowaniem sieci niezależnie od miejsca i formy dostępu. Kluczowe są faktycznie poniesiony wydatek, prawidłowe udokumentowanie oraz spełnienie warunku dotyczącego 2 kolejnych lat.
Co trzeba sprawdzić przed rozliczeniem PIT?
- czy podatnik nigdy wcześniej nie korzystał z ulgi albo rozpoczął korzystanie z niej dopiero w poprzednim roku;
- czy posiada dokument potwierdzający poniesienie kosztu Internetu;
- jaka część rachunku rzeczywiście dotyczy dostępu do sieci, szczególnie przy pakietach z telefonem lub telewizją;
- czy wydatki nie zostały już zaliczone do kosztów uzyskania przychodów albo odliczone w inny sposób;
- czy suma odliczenia nie przekracza 760 zł na osobę w roku;
- czy zmiana przepisów rzeczywiście została uchwalona. Na dziś likwidacja ulgi jest nadal projektem wpisanym do wykazu prac rządu.
Dla setek tysięcy podatników zmiana będzie więc realna, choć jednostkowa korzyść z ulgi nie jest ogromna. W 2024 roku z preferencji skorzystało łącznie około 465 tys. osób, które odliczyły niemal 298 mln zł. Jeśli rząd przeprowadzi projekt zgodnie z obecnym planem, ulga internetowa po ponad 20 latach zacznie znikać z systemu podatkowego od 2027 roku. Osoby, które jeszcze nigdy z niej nie korzystały, powinny jednak pamiętać o przewidzianych w projekcie prawach nabytych – rozliczenie za 2026 rok może być ostatnim momentem na wejście w tę preferencję.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.