7 minut po ściągnięciu pornoplików weszła policja. Piotr T. mówi o spisku

We wtorek rozpoczął się proces Piotra T., znanego doradcy do spraw wizerunku. Oskarża się go o posiadanie i udostępnianie pornografii z udziałem dzieci i zwierząt. Grozi za to do 12 lat pozbawienia wolności.

By Halibutt – Praca własna, CC BY-SA 3.0.

Rozprawa była podzielona na dwie części: niejawną oraz jawną. Obronie zależało na pełnej jawności, ale jak podkreślała, w niektórych momentach nie było to możliwe, gdyż zeznania ujawniały sprawy prywatne i intymne oskarżonego i jego bliskich.

Pierwsza część trwała trzy godziny i pewne jest, że Piotr T. nie przyznał się do winy.

Nie był jedynym zatrzymanym

Piotr T. nie był jedynym zatrzymanym przez policję. Akcja nosiła kryptonim RINA. Niemiecki oddział Interpolu przekazał Polakom informację na temat adresów IP, z których łączono się, by pobrać pornografię dziecięcą.

25 czerwca 2015 roku o 8.20 policja weszła do mieszkania oskarżonego. Zarekwirowano nośniki oraz komputer. Siedem minut przed wejściem służb do lokalu ukończyło się ściągnie kilkudziesięciu gigabajtów plików z pornografią dziecięcą. Samego Piotra T. jednak nie zastali.

Linia obrony

Piotr T. twierdzi, że został wrobiony w całą sprawę. Twierdzi, że jego dom pełnił również rolę biura i wymieniał osoby, które chciałyby mu zaszkodzić lub w przeszłości mu groziły. Mówił nawet o próbie zwerbowania go przez służby.

Dzień przed wejściem policji do jego domu, odwiedzić go miało kilkanaście osób.

W takim wypadku rozpoczęcie ściągania plików byłoby możliwe, ale to nie jedyne dowody prokuratury. Co prawda innych plików nie znaleziono, ale informatycy wykryli ślady po nich. W momencie, kiedy się tam znajdowały, telefon oskarżonego logował się do sieci w miejscu jego zamieszkania.

Prokuratura wnosi o karę 12 lat więzienia, obrońcy o uniewinnienie

Prokuratura oskarża Piotra T. nie tylko o posiadanie, ale również udostępnianie plików pornograficznych z udziałem dzieci i zwierząt. Śledczy nie mają dowodów na to, by oskarżony wysyłał komuś pliki, ale ponieważ korzystał z sieci P2P (peer-to-peer) otwierał drogę innym użytkownikom do ściągania plików z jego komputera.

Obrona wnosi o ułaskawienia Piotra T. Uważa, że zarzuty są niesłuszne, a sam oskarżony nie przyznaje się do winy i twierdzi, że padł ofiarą spisku.

Źródło: TVN Warszawa

Copyright © 2016-2018 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.