„Błoto, woda i reklamy. Nie ma to jak warszawski wieszak reklamowo-przystankowy!” [LISTO DO REDAKCJI]
Napisała do nas Pani Aneta, która oprócz zdjęć przesłała swoje spostrzeżenia odnośnie warszawskich przystanków. Wszystko dlatego, że podróżowała ze starszą mamą, która nie może długo stać.
- Fot. Pani Aneta
- Fot. Pani Aneta
„Kiedyś to były czasy! Teraz to nie ma czasów – chciałoby się zażartować, ale śmiać się nie ma z czego! Dawne przystanki, które chroniły od zimna, wiatru i deszczu zamieniły się na stojaki reklamowe, gdzie ławka jest tylko dodatkiem, by obejrzeć kolejne reklamy – tym razem z boku wiaty” – pisze Pani Aneta.
„Moja mama jest po operacji i nie może długo stać. Niestety skorzystanie z ławki nie jest możliwe (zresztą nie pierwszy raz), bo jest mokra i ubłocona. Wszystko dlatego, że geniusz projektujący przystanki, wróć, stojaki reklamowe, nie pomyślał, że dziura w dachu nad ławką nie jest jednak dobrym pomysłem” – dodaje nasza Czytelniczka. Zgadzacie sie z nią?
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.

